piątek, 31 maja 2013

Rozdział 47.

Delikatnie mnie przytulił... W bramie zobaczyłam smutnego Jacka. Gdy zobaczył nas nabuzowany ruszył szybkim krokiem.
-Co to ma znaczyć.?!- krzyczał.
-O co ci chodzi .?-zapytałam rozkojarzona .
-Czemu on Cię przytula.?! To już pocieszenie sobie znalazłaś.?! Przecież my ciągle jesteśmy razem!!!- krzyczał. Do oczu napłynęły mi łzy.
-A kto dziś spędzał tyle czasu z Claudią.? Co znudziła Ci się i przyszedłeś do mnie.?! Fajnie... Teraz.?! Od samego rana mnie olewałeś!!! - napięcie wzrastało z każdym naszym słowem. Chris stał u boku i oglądał sytuację.  
- Ej spokojnie ! To moja wina.! To ja ją przytuliłem.. A ty powinieneś ją doceniać! Masz taką zajebistą dziewczynę a oglądasz się za innymi!- warknął Chris.
-Ja się za nikim nie oglądam!!! Chciałem tylko poznać Claudie!! Czy to coś złego.?! Mi na niej nie zależy.!!!- krzyczał broniąc się jak może.
- Ale jej na tobie zależy..- wymamrotałam słabo.
-Kim! Proszę Cię.! Kocham tylko ciebie! Pamiętasz tą rozmowę u ciebie wieczorem.. Mówiłem Ci coś bardzo ważnego!! Nie zniszczy mi tego jakaś laska!!!- krzyczał. Chris postanowił zostawić nas sam na sam.
-No ale jakoś ona  ci musiała namieszać w głowie, bo mnie olałeś przez wszystkie lekcje! A teraz wybacz jadę do Alexa! - ominęłam go zdenerwowana i zaczęłam iść.
-KIM!-krzyknął i złapał mnie za rękę mocno przyciągając do siebie i całując namiętnie w usta. Odwzajemniłam jego pocałunek. Wybaczyłam mu wszystko.. Ten jeden gest a robi ze mnie .. Nie wiem jak to określić.. Marionetkę.?- może to dobre określenie tego. ;p
-Przepraszam, że się tak czułaś..
-Nie przepraszaj . To moja wina.. Nie potrzebie się uniosłam.- mówiłam smutno nie patrząc mu w oczy... Za bardzo było mi wstyd, żeby to zrobić..
-Mogę jechać z Tobą.?- zapytał podnosząc moją twarz tak, aby mógł mi patrzeć w oczy.
-Możesz.. - powiedziałam cicho i znów ponowiłam próbę wyjazdu z placu.
-Wstąpimy jeszcze do empiku.?-zapytał Jack.
-Okej.. Ale po co.?- spojrzałam na niego pytająco.
-Muszę coś kupić.
-Okeej.- wsiedliśmy do pojazdu i ruszyliśmy. Po jakiś 10 minutach byliśmy pod sklepem . Weszliśmy do niego i Jack szybko pobiegł na dział z grami. Och cały ON! Po 15 minutach stanie przed sklepem i czekania na niego dostałam SMS'a
''A jednak miałaś rację Kim! Claudia jest chamską zdzirą!!'' Wiedziałam, że coś się stało. Wystukałam szybko wiadomość do koleżanki i wysłałam ją jej.
''A co się stało.?''
''Próbowała mi odebrać Jerrego! Co za chamska zdzira!!''
''Już dobierała się do Jacka, ale on w porę się zorientował ...''
''Jerry też...Musimy na nią uważać! ''
Wreszcie zobaczyłam wychodzącego chłopaka.
-Dłużej się nie dało.?!-zapytałam zdenerwowana.-Obiad mu wystygnie!- dodałam szybko ruszając.Po 5 min. byliśmy na miejscu.Weszliśmy do szpitala i skierowaliśmy się do odpowiedniej sali.
-HEJ ALEX!-zawołałam uśmiechając się ciepło do braciszka.
-Kimuśś!-ucieszył się wystawiając ręce na znak, że chce się przytulić.
-Hej młody!-powiedział Jack wchodząc z zakupami ..Tylko po co.?
-Cześć Jack!!-uśmiechnął się do przyjaciela brat.
-Mam coś dla Ciebie!-zza siebie wyłonił paczkę. Kiedy ją zapakował to nie mam pojęcia..
-To dla mnie.?-spytał zaskoczony Alex.
-No chyba nie dla Kimm..- zaśmiał się i dał mu do ręki.Chłopak szybko wypakował podarunek i zobaczył nowe PSP i do tego kilka gier. Przecież to musiało baardzo dużo kosztować!!
-WOOOW! Dzięęki!-zapiszczał z podniety brachol a ja spojrzałam groźnie na Jacka.
-No co.?-zapytał.
-No chyba sobie żartujesz! Nie przyjmiemy tego! -powiedziałam od razu.
-Niby czemu.?
-Bo to jest za drogi prezent!
-Przesadzasz! Baw się dobrze młody tym. Tylko nie rozwal od razu tego!-zaśmiał się Jack a ja podeszłam do niego i przytuliłam go mocno.
-Przywiozłam Ci obiad..- przerwał.
-Ooo! Daj! Bo tu takie paskudne żarcie dają, że rzygać się chce..!- wymamrotał a ja podałam mu torbę z żywnością..
_____________________________
Nie chciało mi się pisać więc napisałam króciuteńki i bez sensu, ale to nic! :)) Mam nadzieję , że dobre chęci też się liczą <3

1 komentarz: