sobota, 25 maja 2013

Rozdział 41.

-Broudi.. Wybacz , ale mnie z Tobą nigdy nic oprócz znajomości nie łączyło i nie łączy..-powiedziałam zamykając szafkę.
-I ty mu dajesz drugą szansę...?! Po tym jak Cię zdradził...?! Czy Ty wiesz co Ty robisz.?!-krzyczał na mnie.
-WIEM!I proszę Cię, nie mów mi co mam robić.! - krzyknęłam. Odeszłam od niego i ruszyłam na stołówkę. Teraz już sama nie wiem, czy mogę zaufać Jackowi, przecież on mnie zdradził...JAKA JA JESTEM TEMPA!!! Przecież on mnie zdradził a ja naiwna mu ufam...
-Hej kotek..!- usłyszałam wołanie Jacka.
-Jack musimy pogadać... Przemyślałam to i ..- zawiesiłam się na jego oczach a w nich widziałam ból, smutek, żal, gorycz...
-Kim proszę... Nie rób mi tego..- błagał ale ja już  nie miałam ochoty tego ciągnąć.
-Jack..Przyjaźń.?-zapytałam z nadzieją , że się zgodzi.
-PRZYJAŹŃ.?! Ja cię kocham a ty mi mówisz o przyjaźni.?!- po jego policzkach spłynęły łzy.
-Jakbyś mnie kochał to byś nie był z dwoma na raz!!!- krzyknęłam i cała szkoła skierowała wzrok na nas..
- Kim... - rozejrzał się na zbierający się tłum .- Zakończyłem tamten związek , bo zrozumiałem, że Ciebie kocham! Ja bez Ciebie umrę! -czy on właśnie płakał przy wszystkich.?! Czy mnie po prostu oczy mylą.?
-Jack..Ja...- jąkałam się. Inni zaczęli krzyczeć; ''Całuj go! Całuj go! "  inni zaś ''Gorzko! Gorzko'' on lekko uśmiechnął się a ja otarłam z jego policzka łzy.Odwzajemniłam gest , ale ominęłam go łukiem i poszłam dalej .. Odwrócił się w moją stronę i patrzył na mnie jak odchodzę..
-Kim proszę!!! Daj mi ostatnią szansę.!!! Błagam cię!!! - krzyczał za mną. Ja już mu ją dałam, ale niech nie myśli, że jestem taka łaskawa.. Jeżeli mu na mnie na prawdę zależy to zrobi coś, co zwali mnie z nóg. ! Usłyszałam ;
-Kurwa!- i trzask zamykających się drzwi frontowych szkoły. Obejrzałam się za siebie i nie widziałam już Jacka. Chyba nie słyszałam i nie widziałam go tak załamanego... Trudno! Niech się pofatyguje trochę!
-Kim! Ale akcja ! - zawołała Grace .
-O co Ci chodzi.?- powiedziałam zdołowana.
-No ty i Jack!!! Nieźle! Pierwszy raz go w takim stanie widziałam! - patrzyła na mnie z wielkimi oczami. Uśmiechnęłam się słabo i skierowałam się na lekcje. Do końca lekcji nie widziałam już Jacka.
                                      Po szkole                 
Siedziałam w swoim pokoju z moją ulubioną lekturą ... ''Romeo i Julia" Wiem, wiem... Powiecie pewnie, dlaczego ja czytam takie badziewie.? A więc wyjaśniam... To jedyna książka, która okazuje piękną historię miłosną.. On popełnił samobójstwo , bo ją kochał.. A gdy ona się wybudziła ze swojej udawanej śmierci zrobiła to samo... Serio kocham tą książkę.! Czytałam właśnie przed ostatnią scenę gdy usłyszałam  pukanie do okna . Tak, tak wujek wprawił już okno. Spojrzałam w jego stronę i nic nie zobaczyłam...Ciemność.
-Kto tam.? - podniosłam się z łóżka . Byłam w tym . Skierowałam się w stronę okna i wypatrywałam czyjejś sylwetki, ale widziałam tylko rysy jakby to mówiąc bukietu. Otworzyłam drzwi balkonowe i wtedy zobaczyłam Jacka.
-Co.?! Co ty tu robisz.?!- wrzasnęłam. On uśmiechnął się kusząco i wręczył mi ogromny bukiet róż. Zasłaniał całą jego twarz aż do nóg.
-Ile ich tu jest.?-zapytałam patrząc na nie.
- 100 . - uśmiechnął się. Byłam w szoku. WOW! Aż tyle róż dla mnie.?
-Dla Ciebie, bo Cię kocham! - przybliżył się do mnie i wyjął jeszcze bombonierkę. -Wybaczysz mi.?- dodał z nadzieją. Jak już mówiłam , wybaczyłam mu w szkole. Ale teraz mnie zaskoczył. Przytuliłam go mocno trzymając w dłoniach kwiaty a on swoje położył na dolnych częściach ''pleców'' .
-Kim uwierz mi ! Ja Cię strasznie kocham!- mówił mi a ja coraz mocniej go przytulałam.
-Ej ej ! Bo mnie udusisz.!- uśmiechnął się a do pokoju wszedł mój brat.
-Kim... Źle się czuję...- powiedział trzymając się za brzuch. Puściłam gwałtownie Jacka i podbiegłam do niego.
- Chyba będę wym..- nie zdążył powiedzieć, bo pobiegł szybko do toalety. Zaraz usłyszałam jego wymioty i popatrzyłam na Jacka..
-Zabieramy go do lekarza!- rzuciłam biorąc swoją torbę z adidasa czarną. On ruszył zaraz za mną a ja zajrzałam do łazienki.
- Lepiej.?
-Nieeeeee- mówił przez wymioty.
-Jedziemy do szpitala!- powiedziałam wychodząc z łazienki i biegiem ruszając do pokoju  brata. Weszłam do niego i spakowałam do jego torby sportowej czystą bieliznę i ciuchy. Gdy rzeczy były już gotowe wyszłam z pokoju Alexa i zobaczyłam Jacka siedzącego obok brata. Rozmawiali już spokojnie.
-Jedziemy chłopcy!- zawołałam i stanęłam w futrynie pomieszczenia.
- Dobrze Kim!- powiedzieli razem. Uśmiechnęłam się ciepło do mojego braciszka a Jacka złapałam za rękę. Wyszliśmy z domu i zatrzasnęłam drzwi . Skierowaliśmy się do garażu i wsiedliśmy do mojego auta. Prędko odpaliłam silnik pojazdu i ruszyliśmy. Po jakiś 10 minutach byliśmy pod szpitalem.
Weszliśmy szybko do niego i skierowaliśmy się do działu dziecięcego. Lekarz był już w swoim gabinecie więc od razu zawołał Alexa a mnie zawołała jakaś pielęgniarka .
-Słucham.?-spojrzałam pytająco .
-Można sprawdzić nogę.?-zapytała patrząc na moją nogę. Nie bolała mnie już w ogóle.
-Jasne.! Nie ma problemu! - uśmiechnęłam się a ona bacznie go obserwowała.
- Chodźmy do sali chirurgicznej! - powiedziała strasznie poważnie. Zamarłam...
_________________________________
Sorki, że tak późno ;cc Przepraszam Was bardzo! <3 ;((



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz