czwartek, 30 maja 2013

Rozdział 44.

-Kim jedziemy do ginekologa!- powiedział biorąc mnie na ręce. Wiedziałam, że chce się jak najszybciej pozbyć plemników , które się tam dostały... Nie dziwię mu się.. SAMA tego chciałam!Nie stawiałam oporu, ale wyślizgnęłam się z objęć Jacka i podeszłam do trupa..
-FRAJERZE! TY GNOJU! SKURWIELU JEBANY!-jak nigdy nie wyzywałam to teraz zaczęłam go jechać równo z asfaltem.. Byłam wściekła a za razem upokorzona. Jeszcze nigdy nikt mnie tak nie skrzywdził..
-Kim spokojnie.!- próbował mnie złapać za ramiona, ale za każdym razem wyrywałam mu się.-KIM! On już i tak nie żyje! - złapał mnie już tym razem mocniej. Skierowaliśmy się do mnie po drodzę biorąc zakupy i wsiadając do auta.
-Powiemy mu prawdę.?- spojrzałam na Jacka, który odpalał moją furę.
-No chyba musimy...- wymamrotał i ostrożnie wyjechał z garażu.
                                          20 min. później....
-Niestety Kim.. -zaczął nerwowo doktor.- Musimy podać leki przeciw gwałtowe oraz leki na usunięcie plemników..- powiedział oschle doktor.. To oznaczało jedno.
-Czyli mam 99% , że mogę być w ciąży.?-zaczęłam płakać a Jack mocno mnie przytulił . Również poczułam jego krople na sobie.
-Tak, ale jeżeli damy odpowiednią dawkę leków to spokojnie będzie tak jak dawniej.- zapewnił mnie lekarz..
- To podajcie jej wszystko co trzeba! Nie patrzcie na cenę wszystko zapłacę, żeby tylko ona nie była w ciąży z tym pedałem!!!- wrzasnął Jack.
-Spokojnie! Ogólnie leki kosztują ponad 2 000 000. Jesteś w stanie zapłacić taką sumę chłopcze.?-zapytał poważnie starszy pan.
-Jasne.! Moja mama dostaje tyle za jedno zdjęcie!- parsknął śmiechem.
-Dobrze... Zapłacisz po zabiegu.
-JAKI ZABIEG.?!-spanikowałam. Nienawidzę operacji!!!
-Musimy wprowadzić do twoich miejsc intymnych parę leków przez pochwę oraz przez zastrzyki.. Spokojnie kobiety mówią, że to nie boli!- zapewnił mnie . Posłusznie ruszyłam na salę zabiegową.
                                              45 min. później.
-I już jest po sprawie.!! Nie ma pani w sobie żadnych plemników! Czyli... Nie zajdzie pani w ciążę! - uświadomił mnie lekarz a ja ucieszyłam się , wstałam i objęłam go.
-No to teraz 2.000.000.!- nakazał bez entuzjazmu.
- Wypisać czek czy gotówkę.?-powiedział spokojnie Jack.
-A czek mi wypisz.
- Proszę bardzo. Do widzenia i dziękujemy! - zawołał przy wyjściu.
-Jack nie musiałeś... To kupa kasy! - powiedziałam po chwili , gdy już przekroczyliśmy próg szpitala.
-Kim, ja Cię kocham i nie mam zamiaru, żebyś nosiła w sobie dziecko jakiegoś idioty, który cię przeleciał, bo atrakcyjnie wyglądasz! Zajebany kutas no!- powiedział kopiąc z całej siły pobliski kosz.
-Jack.! Spokojnie już po wszystkim! - uspokoiłam go i przytuliłam mocno do siebie. 
-Okej... Zapomnijmy o tej dzisiejszej sytuacji ok.?-zapytał muskając mój policzek.. Jemu to łatwo przychodzi , bo to nie on musiał to wszystko przechodzić.. Nie jego ktoś tak poniżył, że przestał się dowartościowywać.! Ja już nie czuję się kobietą.! Czuję się jak szmata, prostytutka i inne takie! Ja już jestem przeżutą i wyplutą wersją kobiety... 
-Łatwo mówić..-parsknęłam po chwili ciszy.On otworzył mi drzwi i zamknął kiedy usiadłam a potem on zrobił to samo..
-Kocham Cię.- powiedział.
-Oj przestań, bo zaraz rzygnę tęczą!!! - zaśmiałam się.
-Okej! -strzelił focha i odpalił silnik.. Powoli ruszyliśmy...
                                           10 min później.
Spokojnie siedzieliśmy w domu..On w kuchni przyrządzał jak gdyby nigdy nic kolację a ja oglądała  dalej Avatara.
-Kim chodź .. Gotowe.!-zawołał a ja ruszyłam do jadalni.. Weszłam i doznałam szoku!
-JEJU! JAK TU ŚLICZNIE!- wymamrotałam.Pokój był oświetlony jedynie świecami. Stół był nakryty białym obrusem , na środku stał wazon z czerwonymi kwiatami i pojedynczo porozrzucane były płatki róż. Wszystko było przygotowane od A do Z! Było cudownie! Zobaczymy jak poradził sobie z kuchnią!
Zasiadłam przy stole ,on oczywiście jak na dżentelmena przystało odsunął mi krzesło i zaraz wsunął go z powrotem, gdy na nim zasiadłam.
-Smacznego..- powiedziałam zanim wzięłam kęs jakiegoś niespotykanego dania do ust. On odpowiedział mi tym samym i zaczęliśmy jeść.. W tle leciała jakaś wolna muzyka , tzw. R&B ( romantyczna muzyka) .. Spożywaliśmy posiłek nie mówiąc nic. Dopiero , gdy zjedliśmy wszystko włącznie z deserem Jack wstał i podszedł do mnie.
-Czy mógłbym prosić moją księżniczkę do tańca.?- uśmiechnął się uwodzicielsko i wyciągnął w moją stronę dłoń.
-No jasne.- nadgryzłam dolną wargę łapiąc jego rękę i wstając. Zaczęliśmy lekko wirować w rytmach piosenki i co jakiś czas mówiliśmy coś do siebie.
- Kim.Nie mówimy reszcie co się stało.?-zapytał.
-Nikomu ani słowa! - warknęłam a on już słowem się nie odezwał. Przetańczyliśmy jakieś dobre parę utworów i postanowiłam już iść sprzątać. Wzięłam wszystkie talerze a Jack resztę. Wsadziłam to do zmywarki i spojrzałam ukradkiem na miskę psów. PUSTA.?! To ile oni jedzą.?! Dopiero co je karmiłam. Znów wyjęłam karmę i nałożyłam im, oni zaś zjawili się gdy tylko usłyszeli dźwięk obijających się o blaszaną miskę chrupki. Zaczęli mucić to co im wsypałam i zostawiłam już ich. Wszystko było tak jak trzeba, posprzątane i ogarnięte. Ruszyliśmy do mojego pokoju zamykając na wszystkie spusty drzwi frontowe i tylne.
-Idę wziąć prysznic.- oznajmiła i wyjęłam z szafy moją kolorową piżamkę. Poszłam wziąć prysznic i gotowa wyszłam do Jacka. On też był już gotowy do spania, pewnie wziął prysznic u mojego brata.
-Ślicznie wyglądasz, zresztą jak zwykle.- uśmiechną się.
-Yhmyy... Jestem brzyydka!-wymamrotałam padając twarzą na łóżko. On klepnął mnie w tyłek, co w ogóle mnie nie ruszyło i zaczął mówić.
-Nie jesteś brzydka! Jesteś najładniejsza na świecie!!!- uśmiechnął się do mnie ciepło. Właśnie tego brakowało mi, żebym wiedziała, że dla niego nie ma znaczenia, czy jestem MISS czy jestem szkaradna .. Dla niego będę najładniejsza! Wiem ... Egoista , ale co taam! Pocałowałam go lekko , a on przyciągnął mnie do siebie i zaczął oddawać każdy pocałunek z coraz większym pożądaniem.. Jak każdy zapewne się domyślił, chciał seksu.. Włożył jedną rękę pod moją bluzkę a drugą trzymał na moich pośladkach..
-Jack..Nie...Ja ...Nie...Mogę..-mówiłam przez pocałunki.
-Ale..O...Co...Ci...Chodzi.?
-Ja... Nie chcę...Seksu...Nie dziś...Nie ...po czymś ...tak upokarzającym..- mówiłam już mniej oddając pocałunki.
-Dobrze.. Rozumiem..-posmutniał. Mocno go przytuliłam i leżeliśmy tak na łóżku. Włączyliśmy telewizor i zaczęliśmy oglądać; NEXT na MTV .. Nagle zebrało mnie na wymioty. Szybko wstałam i pobiegłam do łazienki. Jack zrobił to samo. Nachyliłam się nad toaletą i wyfrunęło ze mnie wszystko to, co znajdowało się w moim żołądku. Jack podbiegł szybko i złapał mnie za włosy.
-Błagam tylko nie to! Przecież lekarz mówi...!- strasznie się bałam, zaczęłam trząść się z zimna. Jack to zauważył.
-Kim będzie wszystko dobrze.! Zaufaj mi!- mówił opiekuńczo. Gdy skończyły się torsje usiadłam i oparłam głowę o ścianę.
- Jeżeli to nie pomogło ...- mówiłam słaba a po policzkach spływały łzy..- To...
_______________________________________________
No i jest....... TA DAAAAAAAA! Hue hue hue :D ;**** I co podoba się.?:D Jeszcze napiszę jeden <chybaa>

1 komentarz: