-Ej Jack! Ty przecież masz wgląd na papiery, gdzie dany psiak został dowieziony prawda.?- zapytałam podejrzanie. Jack od razu nerwowo zaczął się wykręcać.
-No nie mam jak! - przysiągł mii.
-Yhmy! Wiesz gdzie są tylko nie chcesz powiedzieć. Obraziłam się.! - odwróciłam się tyłem do chłopaka. On zaś objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
-Kocham jak się tak na mnie obrażasz...- wyszeptał mi dumny do ucha.
-Ojj ale to nie jest zwykła obraza! TO FOCH! - zaśmiałam się.
-Ale wiesz, ze FOCH to Fachowe obciąganie chu...- nie dokończył, bo do salonu wszedł nie kto inny a moja rodzicielka.
-A co się tu wyrabia.?- rzuciła cięte oko na Jacka.
-Niiic. Siedzimy..- poinformowałam mamę.
-To jak mnie w domu nie było to ciekawe jak wygląda waszym zdaniem PRZYTULANIE! - parsknęła i usiadła na fotelu.Wzięła pilot do swej dłoni i uruchomiła ogromny telewizor.
-Chodźmy może do ciebie...- wyszeptał mi na ucho mój chłopak i ruszyliśmy w stronę schodów. Usiedliśmy na łóżku i wtuliliśmy się do siebie .
-Ja już wiem, kto zabił mojego psa!- przerwałam ciszę, w której od dobrych 10 minut przebywaliśmy.
-Kto.?-zapytał bawiąc się kosmykiem moich włosów.
-Aleksander.! Mści się na mnie, że nie chce z nim być... To niedorzeczne.! - wymamrotałam.
-Nie złość się.. Dawno nie mówiłem tych słów; ZŁOŚĆ PIĘKNOŚCI SZKODZI! - zażartował Jack.
-No tak.. Dawno już mi tego nie mówiłeś.. - uśmiechnęłam się ciepło do chłopaka i pocałowałam go w policzek.
-Ja się będę za niedługo zbierać..- oznajmił.
-Już.?- uniosłam lekko głowę , przewracając się na brzuch.
-No tak... Jutro sobota i w ogóle... Mamy WEEKEND nie.?-podkreślił .
-Taak.. Zalatany, ale weekend. - uśmiechnęłam się i podniosłam z mojego łóżka.
-Oj Twoje urodziny będą cudowne.! Będzie super!- zapewniał mnie Jack... Co on miał na myśli... Przecież Aleksander tam będzie.. A jego już nie lubimy.
-Ale..-zaczęłam a chłopak przyciągnął mnie do siebie i pocałował...
-Dobra lecę... Dobranoc kochanie..- pocałował mnie jeszcze raz w usta i spojrzał na mnie smutno.
-No...Pa kotek..- rzyygam tęczą. Ale to szczegół. Zeszłam jeszcze na dół odprowadzając mojego chłopaka do furtki . Mój kochany psiaczek towarzyszył mi tuż przy nodze.
-No to papa..- pocałował mnie w czoło na co mój pupilek zaczął szczekać. Skierowałam wzrok na okna a w nich zobaczyłam moich rodziców a na górze Alex'a .
-Pa..- powiedziałam już prawie sama do siebie, bo chłopca już przy mnie nie było. Ruszyłam w stronę mojego domu.
-Dobra. Wiesz, że jestem uczulona na chłopaków , więc nie życzę sobie, aby w moim domu rozgrywały się scenki z Romea i Julii...- zaśmiała się mama z własnego sucharu.
-Spoko. Idę wykąpać Tofika! - zawołałam biorąc szczeniaka ( nie aż takiego malutkiego, ale był jeszcze mały) na ręce i wchodząc z nim po schodach. Ruszyłam do łazienki i wsadziłam brudnego psa do wanny.
-Oj Tooofiik! Jak mogłeś się tak pobrudzić.?-zapytałam go na co on tylko stał i czekał aż skończę czynność. Naniosłam na niego płyn do kąpieli dla Labradorów o zapachu kokosu , a następnie wytarłam i wysuszyłam pupila.
-Okej.. Możesz już biegać. Puściłam go wolno, a on jak zwykle skierował się do mojego pokoju. Sama ruszyłam wziąć kąpiel i przebrałam się w piżamę. Nie chciało mi się jeść, więc dziś odpuściłam sobie kolację i zjadłam tylko banana. Włączyłam MTV i uruchomiłam laptopa. Weszłam na skeyp' a a na nim była Grace. Nie chciało mi się do niej dzwonić więc uruchomiłam przeglądarkę. Weszłam na różne portale społecznościowe, na których ujawniłam informację, gdzie i o której są moje urodziny... ''WOOOW! '' pomyślałam widząc 1000 like za mój status. Każdy potwierdził, że przyjdzie.. Fajnie.. Ta błękitna laguna to chyba już nie będzie taką błękitną laguną... Hahaha. Nagle wyświetliły mi się wiadomości jedna od Jacka a druga to próba połączenia się ze mną.
Odebrałam i zaczęłam dyskutować z przyjaciółką na temat moich urodzin. W tym samym czasie prowadziłam konwersację z Jackiem, który ciągle mówił mi jak to on mnie nie kocha... Po jakiejś godzinie siedzenia na laptopie wyłączyłam go, odłożyłam na jego honorowe miejsce i położyłam się oglądając w TV; ''Co na to tato.?'' . Piesek przyłączył się do mnie kładąc się obok. Wiedząc, że zaraz odlecę wyłączyłam telewizję i poszłam spać...
Obudziłam się o 3 w nocy i już w ogóle nie mogłam spać...
-Co jest.?-zapytałam sama siebie. Wyszłam na balkon, który miałam w swoim pokoju. Położyłam się na hamaku i zaczęłam rozmyślać.
''Jack serio się zmienił, czy to tylko dobra mina do złej gry..?'' ta myśl nie dawała mi spokoju...
''A co, jeżeli Aleksandrowi uda się popsuć nasz związek...?'' kolejna myśl, kolejny problem... Zasnęłam...
-Jack musimy porozmawiać...-zaczęłam groźnie.
-Co.?-zapytał zdezorientowany. Spojrzałam się na niego jednym z tych moich spojrzeń; ''Nie udawaj głupiego, wszystko wiem''
-Czemu ty mi to zrobiłeś.!! Czemu mi obiecywałeś, że się zmieniłeś.?! Czemu ciągle powtarzałeś mi, że mnie kochasz najbardziej na świecie.!! Co ja ci zrobiłam, że musiałeś mnie wykorzystać.!!- płakałam i mówiłam do niego oschle. Chłopak wyglądał na dalej rozkojarzonego chłopaka.
-Kim.. Ja nie wiem o czym ty mówisz..-spojrzał przerażony na mnie..
- ZDRADZIŁEŚ MNIE!- krzyknęłam mu to prosto w twarz.! Cały żal zaczął właśnie zbierać się w miejscu, gdzie kiedyś była miłość... Cała nadzieja na lepsze jutro odpłynęła razem z wiatrem...
-NIC TAKIEGO NIE ZROBIŁEM!- tłumaczył się chłopak.
-No jasne.! Koniec z nami Jack... Ufałam ci.! A ty to wykorzystałeś...- dalej do oczu napływały mi fale tsunami z łzami tak słonymi od goryczy, którą właśnie czułam do chłopaka... Nic już nie będzie takie same... Nigdy.!
Obudziły mnie promienie słońca..
-Co jest.?AAAA!- zapytałam i spadłam z hamaka z wielkim hukiem . Dziś sobota ... Wielkie przygotowywania na moją imprezę czas zacząć. Wstałam i ubrałam to . Zeszłam na dół i poszłam do kuchni.
-Cześć córcia..- zaczęła smutno mama..
-Co się stało.?- zapytałam zdenerwowana.
-Niiic. Nabrałam Cię.!- oznajmiła z szyderczym uśmieszkiem rodzcielka.
-HAHAA ale śmieszne... Ale się uśmiałam.! Boki zrywać..- dogryzałam i naszykowałam sobie kanapki, po czym skonsumowałam je i spojrzałam na starszą kobietę.
-Pokazałabyś mi , jak jest ustrojony klub chociaż.?-zapytałam z cieniem nadziei , że jednak mama zgodzi się i mi pokażę... Myliłam się...
-ABSOLUTNIE! Nie ma mowy! Zobaczysz dopiero jutro! - zawołała. Zrezygnowana ruszyłam do pokoju. Puściłam głośno piosenkę Miley Cyrus; Who owns my heart i zaczęłam sprzątać w swoim pokoju. Wyrzuciłam wszystkie ubrania, w których już nie chodziłam. Moja playlista była strasznie długa. Teraz leciała piosenka LMFAO- I'm sexy and i know it.! Kocham ten zespół jako zespół electro-house ! Mają super styl i piszą przebojowe piosenki.
-Kim...- krzyknął mój brat wchodząc do pokoju.
-Puka się...- warknęłam i ściszyłam lekko muzykę.- Czego.?-zapytałam.
-Mama kazała Ci powiedzieć, że masz nagrać swoją playlistę i jej dać, bo jest jej potrzebna.- oświadczył Alex.
-Ale , że już jej potrzebne to.?-spojrzałam na niego . Kiwnął głową i wyszedł.
-Super! - powiedziałam sama do siebie zasiadając przy laptopie. Otworzyłam folder z moimi najnowszymi kawałkami . Powybierałam najfajniejsze i zeszłam na dół.
-Trzymaj.- podałam jej pendrive .
-Piosenki.?-zapytała a ja pokiwałam jej głową i wyszłam z domu. Postanowiłam iść się przejść w moje miejsce... Miejsce, o którym nie wiedział nikt, oprócz mnie...
_______________________________________
No to jest :** Taki średnio długi, ale chyba może być, nie.?:D Jeszcze napiszę, ale krótszy .;D Kocham Was ;**<3

Takie tam STO LAT KIMI! <3 xd Nie ma urodzin ale na moim blogu ma więc dodaję sb taką kartkę z jej przyjaciółką .Rozdział się podoba.?:D
Dziękuję za 576 wejść! <3 Dzięki, dzięki , dzięęękiii! <wykonuje zwycięski taniec Jacka> <3 Kocham Was ! <3 Gdyby nie wy.. To już bym załamała się i nie pisała! :3 ;**
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz