środa, 8 maja 2013

Rozdział 7.

-Jack... -zaczęłam.
-Co.? -spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
-No, bo... Znaczy o której przyjdziesz.? -spanikowałam i postanowiłam zadać pytanie, które od razu przyszło mi do głowy.
-Hmm.. Jest 14;55 więc wpadnę o 16 . Do zobaczenia. - klepnął mnie przyjacielsko w ramię i ruszył do domu robiąc gwiazdę i śrubę w powietrzu. Stałam jeszcze patrząc na jego tricki i sama udałam się do siebie.
-Cześć mamo.- krzyknęłam na wejściu.- Dziś przychodzi do mnie Jack i nie chcę widzieć u mnie mojego brata.? Jasne.?-zapytałam od razu.
-Cześć córciu. Słuchaj , on dziś ma urodziny u kolegi także nie będzie Wam przeszkadzać. Ja jadę do cioci Belli także dom jest do Waszej dyspozycji.- powiedziała z uśmiechem na twarzy. Zrobiłam to samo co ona i zasiadłam w jadalni czekając na mamę i brata. Taty jak zawsze nie było, bo był za granicą. Pracował jako kierownik jakiejś firmy, która ma sieci sklepów na całym świecie, dlatego też często go nie ma w domu. W końcu prawie cała rodzina była w komplecie więc zaczęliśmy jeść.
-Alex do kogo idziesz na te urodziny.?-zapytałam przeżuwając kęs swojego dania.
-Do Bena idę i zostaję tam na noc. - powiedział z pełną buzią.
-Aha spoko. Mamo a ty o której wrócisz.?-skierowałam wzrok w stronę mamy.
- Córciu nie mam pojęcia. Jeżeli ciocia pozwoli to zostanę na noc. -zasugerowała rodzicielka wstając od stołu i zbierając po drodze do kuchni nasze puste talerze. Spojrzałam w stronę zegara, który wisiał na ścianie. Była 15;30. Skierowałam się do swojego pokoju. Podeszłam do szafy wyjęłam z niej białą bluzkę z napisem; "Najlepsze ciacho w mieście " , czarne spodnie i białe papucie z misiami. Poszłam pod prysznic, który trwał 10 minut a potem wyszłam i szybko wysuszyłam włosy. Lekko je podkręciłam i pozwoliłam im, aby opadły na moje ramiona. Wyszłam spod prysznicu i skierowałam się w stronę łóżka. Usłyszałam wołanie mamy i Alexa ; ''My wychodzimy'' . Nastała obłędna cisza. Słyszałam tylko jak po drodze poruszały sie samochody. W głowie miałam lekki mętlik, ale naszło mnie na to aby zastanowić się nad przemalowaniem pokoju. W prawdzie był malowany rok temu na fioletowo , ale teraz jestem starsza i myślę o pokoju czarno-białym. Z namyślań wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Zerwałam się na proste nogi, poprawiłam za sobą łóżko i zeszłam krętymi schodami na dół.
-Hej Kimi. -zawołał Jack dając mi czekoladę.
-A to z jakiej okazji.? -zapytałam od razu patrząc na podarunek.
-Może wypadało  by się przywitać.?-spojrzał na mnie.
-Widzieliśmy się. Wchodź.! - otworzyłam szerzej drzwi i wszedł mój ulubiony chłopak. Czułam , że coś się dziś wydarzy, ponieważ mój brzuch miał do tego węch. 
-Dzięki. - powiedziałam i pocałowałam lekko chłopaka. Zarumienił się i skierował się do kuchni.
-Zrobimy własną pizze.?-zapytał od razu.
-HAhahhaha. Coś ty brał dzisiaj.?! Nie mam składników chyba na pizze.! - zawołałam zszokowana jego pomysłami.
-No cóż zrobimy sobie w sobotę u mnie. -zasugerował. - No jeśli chcesz się ze mną widzieć. - dodał od razu. Stałam zamurowana i nie wiedziałam co on w ogóle do mnie mówi.
-Okej nie ogarniam. Chodź zrobimy popcorn i możemy iść oglądać. - szturchnęłam go lekko łokciem.
-Gdzie są wszyscy.?-zapytał rozglądając się po pomieszczeniach.
-Mama pojechała do cioci a Alex poszedł na urodziny do Bena. - oznajmiłam wsadzając paczkę popcornu do mikrofali. po 2 minutach był gotowy. Nalałam do szklanek coli i wzięłam żelki wraz z tą czekoladą, którą dostałam od przyjaciela.
-Jack, pomożesz mi.?- on szybko podbiegł do mnie i wziął ode mnie wszystko zostawiając mi tylko paczkę żelek.
-Ej... Zaraz ty to upuścisz..- spojrzałam na niego a on tylko uśmiechnął się szyderczo i ruszył do salonu.
-Okej, jednak zaniosłeś. Co oglądamy.?-zapytałam wysuwając szufladę z filmami.
-Hmmm... Może jakiś film akcji.?-podsunął pomysł Jack.
-Może ''The last song; Ostatnia piosenka" ? -zapytałam. On spojrzał na mnie pytająco . Pewnie nigdy nie oglądał.
-Zgoda.- rzekł po chwili i zasiadłam na kanapie. On siedział na fotelu. Film się zaczął.
-Jack chodź tu.. - powiedziałam wskazując miejsce obok mnie. On od razu zasiadł tam gdzie poprosiłam. Przystawiłam mu miskę z popcornem pod twarz i rzuciłam szybko; JEDZ. Oglądaliśmy dalej. Gdy ojciec Miley Cyrus zmarł w tym filmie po moich policzkach spłynęły łzy. Jack widząc to przytulił mnie do siebie. Czułam się w jego objęciach spokojna i bezpieczna. Do końca już naszego seansu trwaliśmy w takiej pozycji.Film się skończył a ja dopiero teraz drgnęłam.
-Kim...- zaczął niepewnie. Wyszedł na chwilę z pomieszczenia , wyszedł na dwór wrócił z bukietem róż i zaczął od nowa.;
-Kim.... Poszłabyś ze mną na bal.?-zapytał niepewnie.
-Jasne. Ale po co Ci są te róże.?- zapytałam zdziwiona. CHWWWILA!!!! On kazał mi coś zapamiętać, tylko co.!! Niestety w tym wieku już miałam tzw. ''sklerozę" . W pewnym momencie mnie olśniło.
-Omg... Znaczy.... -zaczęłam ciężko, zaraz muszę to naprawić. - Jack... Zależy Ci na....mnie.?-nie przeszło mi to zdanie przez gardło tak łatwo. On skrępowany lekko całą tą sytuacją podszedł do mnie, objął mnie w pasie i powiedział.
-Jeżeli by mi nie zależało, czy prosiłbym Cię, żebyś poszła ze mną na ten bal.? -zapytał patrząc mi głęboko w oczy, czułam, że do nich właśnie napływały mi łzy a policzka miałam czerwone jakbym wysypała na siebie tonę czerwonego pudru.
-No mogłeś mnie zaprosić na bal po koleżeńsku. - uśmiechnęłam się. -Ale dalej nie odpowiedziałeś mi na pytanie. Zależy Ci na mnie.?- dodałam patrząc z szatańskim uśmiechem na twarzy.
-Kurcze... Nie zorientowałaś się jeszcze.? - spojrzał na mnie jak na idiotkę. -To dla Ciebie się tak zmieniłem, bo wiedziałem, że jakbym dalej zarywał do każdej to bym nie mógł nawet się do Ciebie przytulić, bo byłaby to oznaka, że Ciebie upatrzyłem sobie kolejną i zaraz rzucę a tego na pewno nie zrobię... - między słowami wycierał mi łzy spływające po policzku.  - Za dużo do Ciebie czuję, żebym zrobił coś tak okrutnego..
-Jack... Wierz mi ja też do Ciebie czuję coś więcej niż przyjaźń, ale wmawiałam sobie, że jesteś babiarzem i jeżeli zaczęłabym Cię kochać na serio to źle by się to dla mnie skończyło. Nie chcę cierpieć z powodu chłopaków. - powiedziałam.
-Ale ja się zmieniłem... Nie widzisz tego.? Nie dostrzegasz we mnie plusów tylko wytykasz wszystkie minusy.??- podniósł ton.
-Niee.! Wręcz przeciwnie.!- powiedziałam łapiąc jego twarz w ręce.
-Kim... Będziesz moją dziewczyną.?-zapytał niepewnie. Jeszcze nigdy takiego go nie widziałam. Do oczu napłynęła kolejna tafla łez...
-JASNE! - krzyknęłam. Teraz mogłam zrobić to na co przez dłuższy czas nie chciałam zrobić. Wiedziałam , że Anderson się zmienił , że jest teraz mój.! W głowie mi się to wszystko nie mieściło... Trzymając jego twarz przysunęłam ją do swojej i wpiłam mu się w usta.. Ta chwila byłaby bajeczna, ale jednak plany się pokrzyżowały...
___________________
Proszę.. Wiem, że pewnie tego się spodziewaliście... Ale trudno . 7 rozdział to już i tak dużo więc czas w końcu coś rozkręcić z nimi. ;D  Znów na koniec rozdziału zdjęcie .:D Proszę ;




Zapowiada się niezwykły bal... Cieszę się , że mój blog ma 6 czytelników w Niemcach.! Thanks! ;** And I LOVE YOU ! Czytajcie dalej moi kochani! :*

4 komentarze:

  1. Jezuu , to piekne ! Wciąga człowieka poprostu . Pati , masz talentt !! <3333333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julia, dzięki za komentarz, bo to naprawdę pomaga w pisaniu rozdziału : **

      Usuń
  2. pati to strasznie wciąga :P

    OdpowiedzUsuń