-Hej Kimi! Sto lat i jeszcze więcej! - powiedział uśmiechając się i całując delikatnie mój policzek . Zza siebie wyjął jedną czerwona różę.
-Dzięęki Jack.- zrobiłam się czerwona na twarzy.
-Świeetnie wyglądasz. Zresztą jak zawsze.! Co ja się dziwię.! - zaśmiał się lekko . Spojrzałam na jego ubiór i też wyglądał super... Czarne rurki, niebieski t-shirt z guzikami pod szyją , które były lekko rozpięte. Do tego niebieskie skejty i czapka koloru czarnego z niebieską literą . Hehe Jaki skejt !
-Ty też. - uśmiechnęłam się zadziornie i zamknęłam drzwi po moim gościu...
-Pijesz coś.?-zapytałam a on objął mnie w pasie od tyłu prowadząc od razu na górę..
- Napiję się... - wyszeptał mi do ucha.- Ciebie..- dodał przygryzając lekko moje ucho. Po ciele przeszedł mnie przyjemny prąd i wtedy ja również zagryzłam dolna wargę..
-Hola , hola! - zawołałam uśmiechając się.- Jest biały dzień.. Opanuuj się kocie! - zachichotałam i pocałowałam go lekko w usta, wyswobadzając się z jego uścisku. Złapałam go za rękę i skierowaliśmy się do mnie. Usiedliśmy na moim łóżku.
-Hmmm... Co robimy.?-zapytałam patrząc w sufit.
-Może idziemy przetestować twoja nową furę... W końcu ja jej nie widziałem.! Pochwaliłabyś się co!? - zaśmiał się. Wstałam, wyjęłam z pudełka klucze i ruszyłam wraz z chłopakiem na wyjście tarasowe, które prowadziło na ogród. Otworzyłam garaż a z ciemnego pomieszczenia wyłoniło się cudo! Wyglądało jak auto jednego z miliarderów. Jack szeroko otworzył oczy.. No tak.. Teraz to ja mam lepszą brykę.. Znaczy on wtedy ogólnie miał ,ale teraz ja też mam i na dodatek jeszcze lepszą niż on.. A wyglądała tak; Autkoo <3
-O ja Cię..- Jack zdołał tylko tyle z siebie wydusić.. Ja miała już prawko , bo od 15 roku życia można było jeździć ale tylko pod opieką dorosłego a teraz samowolka!
-Jazda próbna.?-zapytałam z zacieszem na twarzy. Kiwną na znak, ze się zgadza i próbował otworzyć auto, bo myślał, że drzwi otwierają się normalnie. Podeszłam do drzwi kierowcy i otworzyłam je do góry.
-No wwoooooww!- zawołał znów zaszokowany Jack.
-Wsiadaj ! Jedziemy się polansować trochę..- zaśmiałąm się i odpaliłam auto. Spojrzałam na licznik.
-O rzesz ja cię kręcę.! - powiedziałam. To auto mogło zasuwać 400km\h ;OOO
-Jezu! - byliśmy tak zaszokowani , że nie mogliśmy nic z siebie wydusić.. Więc wyjechałam ostrożnie z garażu i wyjechałam na ulicę. Jechaliśmy tak przez dobre 30 minut. Po przejażdżce udaliśmy się do mnie. Była 14;30 , więc pożegnałam się z Jackiem i skierowałam się do pokoju. Moja mama pozamawiała mi stylistów , aby pomogli mi się przygotować na dzisiejszy wieczór. Przygotowałam parę sukienek i do tego dobierałam dodatki. A oto kilka z nich ;
Strój 1
Strój 2
Strój 3
strój 4
Spojrzałam na każdy i po dłuższym namyśle wybrałam strój 4 . Ubrałam go a reszta pań pracowała nad paznokciami i włosami (wszystko pokazane w zestawie) Około 16.00 byłam gotowa i wsiadałam właśnie do limuzyny, którą mama mi zamówiła . Mogłam w niej zabrać swoją paczkę więc po każdego podjeżdżałam pod dom. Grace wsiadła pierwsza..
-KIM! MATKO JEDYNA! ALE TY ŚLICZNIE WYGLĄDASZ!- wydarła się na wejściu z wielkim bananem na twarzy.
-Dzięki Grace. Ty też pięknie wyglądasz.! - skomplementowałam przyjaciółkę witając się z nią. Na samym początku siadła obok ale zaraz się przesiadła, bo następny był Jerry.
-Strzałka Kim! Wooow! Ale ślicznie wyglądacie!-zawołał. Uśmiechnęłyśmy się ciepło do Latynosa i ruszyliśmy pod dom Eddiego, potem Miltona , który wsiadł razem z Julią no i na końcu Jack...
-Gdzie on jest.?!- pytałam patrząc na ekran telefonu , który wskazał 16;30 .
-Dostałem od niego esa , że przyjedzie na miejsce, bo ma inny prezent, którego nie może Ci pokazać zanim dostaniesz się do klubu. - poinformował mnie Jerry i pojechaliśmy w wyznaczone miejsce. Wyszliśmy i skierowaliśmy się po czerwonym dywanie do środka budynku. Wszyscy już tam byli.. W ogóle ta impreza była śliczna! Jejciu! Wszystko było świetne... Na ścianach były moje zdjęcia z dzieciństwa w czarno-białych kolorach... Były dwa miejsca główne..
-Eee.. Nie pomyliliśmy przypadkiem sal... Bo to wygląda jakby tu wesele było ...- powiedziałam wystraszona.
-Nie.. To miejsce obok Twojego to dla Jacka, w końcu jesteście parą nie.? To był pomysł Grace! -powiedział dumny Jerry ze swojej dziewczyny.
-Spokooo.. Ja nic nie mówię..- powiedziałam i weszłam w głąb.. Muzyka już grała. Każde utwory remiksowano na moje życzenie.! Było super! Usiadłam na swoim miejscu a zaraz po bokach zasiedli nasi przyjaciele... Wszystko fajnie, ale jest tylko jeden problem, a mianowicie.... Gdzie jest Jack.!?
Wypatrywałam mojego chłopaka w tłumie, lecz nigdzie nie mogłam go znaleźć... Zaczęłam się bać... A może Aleksander coś mu zrobił.?!
-Ooo! Widzę, że Jack się nie zjawił...- podszedł Aleksander.
-Weź zniknij mi z oczu... Jack pojawi się lada moment! - warknęłam a on odszedł a ja miałam już cień wątpliwości, że jednak Jack się nie zjawi...Rozglądałam się w tłumie i doznałam szoku....
-JACK!? -krzyknęłam ze łzami w oczach...
_________________________________________________
To tyle... Przepraszam, że znów krótki... Jutro postaram się, żeby był dłuższy. Okej.? ;**

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz