-Hej Kim. Widziałem Was w salonie i...postanowiłem nie przeszkadzać.- zaśmiał się tata.
-Aha. Fajnie wiedzieć...- zrobiłam grymas na twarzy i kątem oka dostrzegłam, że Jack jest czerwony jak burak.
-Spokojnie chłopcze. Gorsze rzeczy robiło się w twoim wieku... Tylko nie wykorzystaj mojej córki... O to cię proszę.! - powiedział błagalnym tonem mój ojciec. Jack uśmiechnął się pod nosem i przecząco pokręcił głową.
-Nie wykorzystam jej.. Nie mam serca.! Nawet nie namawiałbym jej do czegoś, czego nie chce zrobić.- spojrzałam na niego poważnie a on odwrócił się i wyszedł z pomieszczenia.
-A kiedy wróci mama.?-zapytałam.
-Powinna wrócić w sobotę, żeby przyrządzić ci urodziny . Potem wyjeżdża... Znów... Eh... -westchnął głośno i wziął swoją teczkę.
-Wychodzisz już.?!-zapytałam zaskoczona
-Tak . Musiałem przyjechać po kilka dokumentów i wracam. Kocham Cię skarbie. - powiedział dając mi buziaka w czoło i wychodząc. Zatrzasnęła drzwi i zamknęłam je na klucz. Ruszyłam do salonu.
-Jak dobrze, że mam ciebie...- powiedziałam ze łzami w oczach.
-Oj Kim! Nie płacz! - zerwał się na równe nogi Jack , podbiegł do mnie i przytulił mnie mocno.
-Ja już chce mieć normalną rodzinę.! Nie chcę nawet luksusów! Chcę mieć mamę i tatę w domu... - powiedziałam przez łzy.
-Ty przynajmniej masz tatę... Mój musiał się wynieść i nawet nie wiem, czo on jeszcze żyje..- powiedział smutno Jack. Przytuliłam go mocniej całując w policzek. Oderwałam się od niego i powiedziałam;
-Idę wziąć prysznic i spać.! Jutro piątek!
-No tak.. Znów szkoła...
-No cóż! Ale jest plus! BO TO PIĄTEK.! A właśnie ! Zapomniałam Ci powiedzieć.! Jay-Z będzie tu w sobotę! - oznajmiłam radośnia.
-SERIO.?!- uradował się chłopak
-Już kupiłam nam bilety. ! - pocałowałam go delikatnie i poszłam do siebie. Poszłam pod prysznic, ubrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka , nie patrząc, czy obok leży Jack. Zamknęłam oczy i nagle przywrócił mi się ten sam widok , który nawiedził mnie wcześniejszej nocy. Bałam się zamknąć oczu... Wtedy zobaczyłam sylwetkę w samych bokserkach zmierzającą do mojego łóżka. Odwróciłam się już w jej stronę.
-Jack..- zaczęłam.
-Kim...- zażartował całując mnie lekko w policzek.
-Kocham Cię.- powiedziałam to już po raz kolejny dziś.. Wiem, ale musiałam mu to mówić.
-Ja Ciebie też! - cmoknął mnie lekko w usta, ale ja potrzebowałam jego bliskości. Wpiłam mu się w usta a on położył mnie na jego torsie. Mocno mnie przytulił dalej całując. Włożył rękę pod moją bluzkę i gładził moje gołe plecy. Było tak przyjemnie... Nagle poczułam coś, przez co dostałam głupawkę..
-Jack.... Hahahahhah! -śmiałam się jak szalona. Chłopak patrzył na mnie jak na idiotkę...
-Coś się stało.?-zapytał głupio.
-Tak! Hahahhaha ... Stanął....Hahahah Stanął Ci!!- śmiałam się jak jakaś idiotka, on zapewne się zaczerwił i zaraz próbował się tłumaczyć.
-To moja wina, że tak mnie pociągasz.?- sam zaśmiał się z tego co powiedział a ja położyłam się już koło niego gładząc jego wyrzeźbiona klatę.
-Ile na nią pracowałeś.?-zapytałam przerywając ciszę.
-Na co.?
-Na tą swoją piękną klatę...- zachichotałam.
-Uuumm... Jakieś 5 lat.. Może mniej..- stwierdził i znów mnie pocałował. Nie wiem dlaczego ale jego usta mówiły do mnie... Przekazywały mi to co czuje Jack... Mogłam w taki sposób dowiadywać się różnych rzeczy... Można to używać do niecnych celów.! Haha co ja gadam! ;D Oparłam głowę o jego klatkę piersiową i zasnęłam.
Dziś obudziłam się wcześnie, bo już o 5;00 . Postanowiłam zrobić psikusa Jackowi. Zeszłam na palcach nad dół. Wzięłam 3 bite śmietany w ''sprayu'' i 2 miski truskawek. Wróciłam do siebie i posmarowałam bitą śmietaną całego Jacka. Nagle się przebudził..
-Co...Co jest .?- zapytał zaspany , ale gdy zobaczył , że jest cały w bitej śmietanie zaniemówił.
-Co ty mi zrobiłaś.?-zapytał szatańsko. Stałam nad nim.
-Hmm... Jak widać obsmarowałam cię bitą śmietaną..- mówiłam przełykając kęs truskawki. Chłopak wstał i dorwał jeden spray . Podszedł do mnie i od twarzy do dekoltu włącznie miałam bitą śmietanę.
- Zbieraj ze mnie tą bitą śmietanę! -zaśmiałam się.
-NIE! - powiedział i zaczął lekko muskać moją szyję i zjadać po kolei śmietanę.. Piżamę miałam z dość sporym dekoltem , i właśnie tam znajdowało się najwięcej białej słodkości.
-Teraz coś na przegryzkę. - oznajmił i wsadził mi do ust truskawkę jednym końcem a drugim on zaczął ją jeść i takim sposobem się pocałowaliśmy.
-No to teraz ty ze mnie to zlizujesz. ! Bez dwóch zdań.!- zaśmiał się a ja pochyliłam się i za jednym razem zlizałam mu cały brzuch. Po jego ciele przeszły ciarki. Po skończonych zabawach postanowiliśmy się wykąpać....
________________________________________
No to jest kolejny rozdział , tylko tym razem bez żadnych tragicznych scen ;D Na razie dość. :D Powoli będę teraz wplątywać fantastykę , także szykujcie się , bo będzie ostro . ;D Kocham Was, za to że czytacie te bzdury, które tu piszę ! :*** <3

Taki tam gif z Kim! ;D Dobranoc Wam i udanego dnia w szkole życzę ! <3 ;***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz