-Co ty tu robisz.?-zapytałam zdezorientowana.
-Hej Kim! Przyszedłem sprawdzić jak się czujesz... - powiedział smutno.
-No jak widać dobrze :D- zaśmiałam się. Jack w czapce kucharza wyparował do nas. Gdy zobaczył Aleksandra od razu ją zdjął z głowy.
-Hahaa. Co on miał na głowie.?-zapytał ciesząc się gość.
-Hmm.. Tak zwaną czapkę kucharską. Zajrzyj do słownika. On nie gryzie.! - dogryzł Jack.
-Wiem, że to czapka kucharska ale co ona robi na twojej głowie.?-zapytał a w tym momencie Jack lekko się speszył a Aleksander zatriumfował, że ''zgasił'' mojego chłopaka.
-Uczę go gotować. Sory nie mamy czas . Narka.- niegrzecznie zamknęłam drzwi przed nosem chłopaka i weszłam do kuchni.
-Dzięki za pomoc. - pocałował mnie lekko Jack.
-Spoko. Co Ty byś beze mnie zrobił.?-zapytałam ironicznie i szykowałam jadalnie do kolacji. Porozstawiałam bardzo drogie naczynia mamy, które używa na specjalne okazje.Znów rozbiegł się dźwięk pukania do drzwi. Pobiegłam i otworzyłam je.
-Strzałka KIM! - zawołali wszyscy. Uśmiechnęłam się od ucha do ucha i wpuściłam ich. Każdy trzymał w ręku jakiś pakunek .Wzruszyłam ramionami i wprowadziłam wszystkich do jadalni. Rudy też był.
-Huhuhu!!! Ale masz wypas chatę Kim.! - powiedział na wstępie nasz sensei.
-Haha, dzięki Rudy. Siadajcie, Jack zaraz przyjdzie. - na moje słowa do pomieszczenia wszedł właśnie on. Trzymał tacę ze swoim ciastem.
-ALE TO NA DESER! ZARAZ PODAM DANIE GŁÓWNE!- uprzedził każdego, kto chciał skosztować pięknego dania. Po upływie paru minut znów zawitał u nas mój chłopak.
-No to smacznego.- powiedziałam dopiero gdy każdy miał na talerzu swoją porcję. Podziękowali i każdy delektował się tym co jadł.
-Przepyszne! Kto to gotował.?!-zawołał Milton.
-Jack! - zawołałam dumnie.
-WOOOOOW! - wszyscy zrobili wielkie oczy , gdy im to oznajmiłam a Jack skrępowany sytuacją spuścił wzrok w dół. -Dziubek... Czemu się wstydzisz mówić o swoich talentach przy wszystkich swoich przyjaciołach! ? -zapytałam łapiąc jego podbródek i lekko podnosząc.Spojrzał mi głęboko w oczy.
-No dobra...-powiedział niechętnie...-Tak gotuję....Smakuje przynajmniej.?-zapytał lekko poirytowany.Wszyscy krzyknęliśmy TAK i skosztowaliśmy deseru.
-Pyyyyszneee! - mówiłam z pełną buzią.. Haha byłam tak pochłonięta smakołykami jakie Jack dorzucił , że nie zauważyłam, jaki wszyscy mają dobry humor.
-Dobra mówić.! Co się stało, że tacy szczęśliwi.?- miałam dość ich napadu ''wesołości '' jak ja to nazywam.
-Ojj bardzo się ucieszysz... ! - zagwarantował mi Eddi.
-No więc słucham...- powiedziałam odkładając posiłek na bok.
-Dziś dyrektor ogłaszał, kto przechodzi do liceum nie zdając trzeciej gimnazjum. Za bardzo wzorowe wyniki w nauce. Nie zgadniesz, kto się dostał.!- podniósł na samym końcu ton Jerry.
-No mówże kto! Grace.?-zapytałam mimowolnie .. Ja na pewno się nie dostałam... Nie mam wzorowego zachowania więc zapewne wzięli Grace, ona ma średnią 5.8 a ja 6.0 ale zachowanie... No mniejsza z tym... Wpatrywałam się we wszystkich zebranych. Jack tylko nie był zafascynowany i jadł dalej.
-KIM TO TY!!!- krzyknęli nagle wszyscy razem.
-PFF!-wyplułam kęs Marlenki. - ŻE CO.?! - krzyknęłam zaszokowana. Jack zakrztusił się i poklepałam go po plecach. -Serio się załapałam! -nie dowierzałam.! Mogłam więc chodzić z Jackiem do tego samego liceum a co najlepsze mogliśmy mieć te same lekcje!!! Byłam tak szczęśliwa, że się popłakałam.
-Drobny prezent od dyrka na urodziny.- poinformował żartobliwie Milton.
-KIM! Wiesz co to oznacz.?!- Jack spojrzał się na mnie i od razu pocałował mnie w usta. Przytuliłam się do niego i chciałam, żeby tak było już zawsze. Przyjaciele, którzy mnie kochają, najwspanialszy chłopak pod słońcem, radość i sukces... Wszystko jest okej! Ciekawe na jak długo... Znając mnie to będzie chwila i znów wszystko się zawali... Spokojnie.. Jak nie dziś to jutro.. W końcu na pewno. Ale ja jestem już przyszykowana... Chyba...
-Wznieśmy toast! - krzyknął Rudy. - Niech nasze pary z dojo trzymają się jak najdłużej a przede wszystkim , żebyśmy byli zawsze przyjaciółmi! To jest najważniejsze ! Wasze zdrowie!- przybiliśmy wszyscy kieliszki a ja chciałam wziąć łyka, lecz Jack mnie zatrzymał. Przeplótł swoją rękę przez moją i w taki oto sposób mieliśmy wypić szampana. On ciągnął swoją rękę w jego stronę , przez co również ciągnął moją. Zaczęłam się śmiać więc przybliżyłam się do niego i spokojnie mogliśmy wypić zawartość.
-No tak ! Prezenty !- zawołał Jerry.
-Jakie zaś prezenty.? Urodziny mam w niedzielę.! - krzyknęłam zdezorientowana.
-Dziś to prezenty za to, że idziesz z nami do liceum Kimi! - powiedział Eddi.
-Ahaa.... Spoookoo...- powiedziałam dalej nie ogarniając.
- Trzymaj. - wręczył mi do ręki paczkę Jerry. Otworzyłam a był tam najnowszy zegarek z przenośnym MP3 i programem do ściągania.
-Haha dzięki wielkie.! - zachichotałam i przytuliłam mocno przyjaciela. Następny był Milton.
-Haha.. Dużo tego...- powiedziałam robiąc wielkie oczy. Otworzyłam zawartość a tam ... Znalazłam 5 słowników i każdy do czegoś innego!
-Wooow.! Dzięęki! -zrobiłam sztuczną minę zaskoczenia i przytuliłam rudowłosego chłopaka. Teraz Eddi.
-Wiem, że nie lubisz trudzić się z czytaniem lektur szkolnych. Zawsze chciałaś mieć e-book'a . A więc proszę.! -podarował mi pudełko, które zaraz otworzyłam. Skoczyłam z radości i mooocno uścisnęłam chłopca.Teraz Rudy.
-Kimi. Ja tam wiem swoje i Ty z resztą też.. Ale .! Masz teraz pomoc do matematyki! Kalkulator w wersji GENIUSZ! Możesz na nim obliczyć nawet najgorsze zadanie świata. - podarował mi a ja ciepło go przytuliłam. Ojj dzisiaj trochę poprzytulam. Teraz kolej na Jacka.
-Kim.. Ja nic nie wiedziałem o tym, że Ty się dostaniesz , ale chłopcy mnie poinformowali jak zjadłem, żebym szybko jechał Ci coś kupić. Więc kupiłem..- zza siebie wyjął ogromy bukiet róż.
-O matko! - wyszeptałam zasłaniając usta dłońmi.
-Wiem, że to w nauce nie pomoże, ale wiem , bynajmniej jakie kiaty i jakiego koloru je lubisz. - powiedział uroczo. No tak... Herbaciane róże były moimi ulubionymi kwiatami. Ja ze łzami w oczach objęłam mojego chłopaka i wyszeptałam; ''Kocham Cię najbardziej na świecie''. Po jakiś 2 godzinach wszyscy się rozeszli i ja zostałam sama z Jackiem.
-Kochanie...-zaczęłam leżąc razem z nim na kanapie.
-Tak.?- zapytał nie odrywając wzroku od meczu.
-Co Ty we mnie widzisz.? - to pytanie od samego początku mnie gryzło, ale nie było okazji się o to zapytać.
-To samo co Ty widzisz we mnie...- zaśmiał się szyderczo.
-No ale ja pytam poważnie.- usiadłam prosto i spojrzałam groźnie na Jacka. Wreszcie zwrócił na mnie uwagę .
-Kim. Co ja w tobie widzę.? Hm... Jesteś piękna! To przede wszystkim. Jesteś inna niż wszystkie, o Ciebie trzeba dbać inaczej niż o każdą inną, którą miałem... Fakt było ich sporo , bo chciałem po prostu spróbować czy jednak dobrze mi jest z którąś z nich. Ale nie było tak, aż do teraz.! Jestem przy Tobie i wiem, że mam dla kogo budzić się rano i zasypiać.! Wiem, że kocham Cię a ty mnie... Więcej chyba nie muszę Ci mówić, bo pewnie sama się domyślisz, co dalej będę mówić.
-Tak... Ja Ciebie też kocham Jack. - zbliżyłam się delikatnie w jego stronę i nasze usta się zetknęły... Złożyłam moje ręce na jego szyi a on na moich plecach.. Jeżeli mogę to jeszcze nazwać plecami . Haha. Z każdym pocałunkiem pragnęliśmy siebie coraz bardziej. Nagle poczułam jego rękę pod moją bluzką. Wiedziałam, że chce pewnie... Ale nie ! Ja nie jestem gotowa.
-Jack.. Ja nie mogę..- posmutniałam i momentalnie odsunęłam się od chłopaka.
-Ja wcale tego nie chciałem! - bronił się i wróciliśmy do naszych dawnych czynności. Usiadłam na jego kolanach rozkrokiem a on mocno przysunął mnie do siebie , całując namiętnie z każdą minutą jego pocałunki były coraz lepsze . Były pełne pasji. W końcu zostałam pozbawiona bluzki i on również.
-Hmmm...Fajny staniczek.-uśmiechnął mi się złowieszczo w twarz...
-Ej! Haha- odwzajemniłam jego gest i nagle po domu rozbiegł się dźwięk trzaskającego się talerza. Podskoczyłam jak oparzona i włożyłam od razu bluzkę .
-Kim! Zostań tu. Pójdę to sprawdzić.- powiedział ubierając się . Wyszedł... Mój koszmar właśnie się zaczął... Poszłam do kuchni i zobaczyłam...........
_________________________________
No to kolejny rozdział jest! Mam nadzieję, że się podoba! :D Napisałam to teraz biorę się za następnego, a potem znów za następnego :D HAha ! ^^ I znów ten moment... KOCHAM TO !<3

Genialna głupawka Kiiim :D Haha ^^
KOCHAM WAS! <3 Czytajcie i komentujcie ! <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz