Wieczorem przyjaciele musieli wracać do domu , bo Rudy ich wezwał...Powiedział, że to jest strasznie pilne więc wyjechali jak tylko mogli. Jest 19;30...Siedzimy właśnie na kanapie a na dworze świeci jeszcze słońce.
-Idziemy na spacer.?-zapytałam patrząc Jackowi prosto w oczy.
-No jasne.! -odpowiedział uśmiechnięty . Wstaliśmy i ruszyliśmy przed dom. Zamknął go na klucz i zaczęliśmy iść wolno trzymając się za ręce. Weszliśmy do lasu, w którym widziałam Joe i nadal trzymając się za ręce szliśmy krok w krok obok siebie.
-Kim..?-zaczął Jack.
-Hmm..?-spojrzałam na niego.
-No,bo...Chris już tu nie wróci. Jerry i reszta przyjadą jutro rano, ale nie Christian... Nie pogniewasz się.?
-Coś ty Jack! Sama nawet o tym myślałam! Nie chcę go na razie widzieć!- mówiłam zła, przypominając sobie scenę , która zdarzyła się parę godzin temu. Wzdrygnęłam się lekko na myśl o tym, że Chris dotyka moich ust swoimi..Niby wszystko ładnie, romantycznie, podwodny pocałunek , ale chciałabym za wszelką cenę, żeby na jego miejscu był Jack, a nie on!
-Nie przejmuj się tak Kim.! Bo Ci się zmarszczki porobią.!- wysilił się na żart Jack.
-HaaaHaa...Ale śmieszne.!-burknęłam pod nosem.
-Chyba raczej nie odwzajemniasz jego uczuć, skoro zrobiłaś mu takie przedstawienie przy nas. Chyba, żee...Jesteś z nim gdzieś na boku, jak nikt nie widzi...Wtedy byłby..-przerwałam mu.
-Jack! Czubie ty! To Ciebie kocham a nie jakiegoś lowelasa! Skończ już z tym! Ciebie kocham i nikogo więcej, jasne.?-zapytałam patrząc mu prosto w oczy i stojąc w miejscu.
-Nooo...Nie wiem, czy ci wierzę.-zrobił szatański uśmiech i wpił mi się w usta. Od razu odwzajemniłam jego gest i zaczęliśmy się ''pożerać żywcem . '' Jack swoją gorącą rękę skierował pod koszulkę.
-Jack...Kochanie...Jesteśmy...w lesie....- mówiłam wolno pomiędzy pocałunkami.
-Eh...Zapomniałem..- mówił zrezygnowany odrywając się ode mnie. Znów złapał mnie swoją męską dłonią i spacerowaliśmy dalej. Po 21. weszliśmy do domu i skierowaliśmy się do kuchni. Nie mieliśmy ochoty robić jakiegoś specjalnego dania, więc ja szybko zrobiłam kanapki z dżemorem (;3)i je zjedliśmy. Potem ja pobiegłam wziąć prysznic i przebrałam się w piżamkę . Zeszłam do salonu a w tym czasie Jack poszedł wziąć prysznic.Usiadłam i zaczęłam oglądać NCIS;kryminalne zagadki Miami. Gdy była akcja wparował Jack.
-Jestem.- rzucił siadając tuż obok mnie.
-Cieszę się.- powiedziałam i oparłam głowę o jego ramię. Znów te same myśli...Rodzina..Ja,on ...DZIECI!..
_______Tymczasem w głowie Jacka___________
Siedzieliśmy razem na sofie a ja ją obejmowałem. W głowie miałem 1000 myśli i pytań, na które nie miałem odpowiedzi... W końcu moja wyobraźnia nadesłała mi obraz...Taka sama pozycja z Kim w objęciach, ale zamiast stołu to dywan, na którym jest dwójka dzieci. Chłopczyk i dziewczynka...
-Jack.?-spojrzałem na Kim.-O czym myślisz.?-zapytała patrząc mi głęboko w oczy.
-O nas...A konkretnie o nas za pare lat i zamiast stolika to dwójka dzieci...A ty.?-zaśmiałem się lekko, lecz tym swoim ''uroczym'' uśmiechem..Bynajmniej tak dziewczyny mówiły, ale ja sądziłem, że jest taki sam jak wszystkie inne.
-Ja też o tym myślałam.! Śmieszne nie.?-zachichotała.
-Nom..- powiedziałem patrząc bez emocji przed siebie..
____Oczami Kim_____________
Posiedzieliśmy jeszcze trochę na dole w salonie, ale o 23. poszliśmy do sypialni. Opadłam na łóżko i czekałam, aż Jack zrobi to samo. (A teraz proszę dla Izki; (erotoman jeden ;D ) ;
Jack położył się obok mnie i zaczął namiętnie całować.
-Chyba czegoś nie dokończyliśmy będąc w lesie.?- powiedział patrząc na mnie znacząco i z mojej twarzy jego ręka powoli osuwała sie coraz niżej i niżej..Zatrzymała się na piersiach i całując mnie zaczął się nimi bawić. Ja wplątałam jedną dłoń w jego bujną czuprynę a drugą błądziłam gdzieś po plecach. Zaraz pozbawił mnie górnej części garderoby. I wtedy sobie przypomniałam, że co dzień uprawiamy seks.! Hahahahha! Śmieszne prawda.? Ale ... Skoro jesteśmy razem to raczej można, nie.? Zaraz potem wsadził swoją rękę do moich spodenek od piżamy i gładził moje nagie pośladki . Ja swoje nadal trzymałam tam gdzie od samego początku były. Pocałunki z każdą sekundą były z coraz większą chęcią i pragnieniem siebie. Wreszcie poczułam, że szybkim ruchem pozbawia mnie ostatnich ubrań jakie miałam i zostałam naga. Jack przeniósł swoje pocałunki z moich warg na szyję... Muskał je delikatnie i schodził coraz niżej i niżej... Zaczął pieścić mój biust i przygryzł mi sutka na co ja jęknęłam z podniecenia. Znów przeniósł się z biustu na usta i poczułam jego przyjaciela. Nie był jeszcze na ''zewnątrz'' ale stanął mu, przez co zaczął wbijać mi się w brzuch . Wreszcie poczułam go w sobie i czułam się jak królowa tego świata. Wchodził we mnie z taką precyzją jak nigdy dotąd.! Hormony buzowały we mnie od kilku minut. Wreszcie poniosło mnie na całość. Było super.. Nigdy jeszcze nie podobało mi się tak jak teraz :) Nadal się całując Jack spuścił mi się na brzuchu.
-ZETRZYJ TO!!!- nakazałam śmiejąc się.
-Niee! - chichotał jak szalony.
-Mogłeś zrobić to do ''czegoś innego''. Teraz nie ma nawet tego jak rozsądnie posprzątać! - śmiałam się.
-Mogłem to zrobić, ale mówię, że chyba raczej za wcześnie.
-Nie za wcześnie na seks a za wcześnie na to, żebyś mi się spuścił do ust.?-śmiałam się i pocałowałam go jeszcze raz w usta a potem on poszedł do łazienki po papier i starł mi spermę z mojego brzucha... A następnie zasnęliśmy.Obudziły mnie kroki w pokoju. Pomału otworzyłam oczy i zobaczyłam mamę Jacka.
-Aaaa! Jack.!- zapiszczałam a on jak oparzony podniósł się i spojrzał na kobietę.
-MAMO!?-krzyknął na jej widok.
-JACK.?! Proszę Cię.! Nie mów, że ..- nie dokończyła .
-Mamo! Mam 17 lat! Wiem co robię.!- mówił zmieszany, lecz wkurzony Jack.
-Kim, a ty wiesz co ty robisz.? Wiem, że mój syn jest ładny i każda by poleciała na jego oczka , ale myśl rozsądnie, żebyście się oboje nie wkopali w błoto!- mówiła zupełnie jak moja mama. ! Maatko!
-Spokojnie prze pani ja..
-Nie mów do mnie pani! Możesz spokojnie mówić mamo! - uśmiechnęła się ciepło na co ja zrobiłam wielkie oczy. Przecież my poniekąd jesteśmy jeszcze dziećmi! Nie wiemy co jest w życiu dobre a co złe!
-Yyy...Dobrze...Psze pa...Mamo..- speszona spuściłam wzrok na dół.
-Dobra...Zostawię was samych a wy się ubierzcie kochani! - zawiadomiła i wyszła. Spojrzeliśmy na siebie.
-Czy twoja mama nie powinna być w pracy.?-zapytałam.
-Powinna.! Ale co ona tu robi to nie wiem!!!- krzyknął . Jack poszedł do łazienki wziąć prysznic a ja szybko założyłam ciuchy i podeszłam do szafy.
-Nie mam się w co ubrać.!- wypsnęło mi się pomimo tego, że miałam całą szafę ciuchów. Wyjęłam to i ruszyłam pod prysznic. Wykąpałam się a potem wysuszyłam włosy i podkręciłam jeszcze bardziej włosy. Zazwyczaj miałam kręcone włosy, ale żeby mieć taki efekt jak na zdj musiałam je jeszcze lekko podkręcić. Po jakiś 45 min. byłam gotowa. Pierwszy raz od dłuższego czasu siedziałam tyle w łazience.! Skierowałam się po schodach do kuchni, ale na schodach usłyszałam kłótknę;
-JACK! WIEM JAKI TY JESTEŚ.!! WYKORZYSTASZ I ZOSTAWISZ.!!! A JA ZAJDZIE W CIĄŻĘ!? POMYŚLAŁEŚ O TYM.?- krzyczała na niego matka.
-Nie jestem taki!!!Zmieniłem się!!!- krzyczał. Wtedy weszłam ja...
_____________________________
Koniec.! Jeezuuu!!! Ile erotyki tu! :O Niee no ;p Jakoś ujdzie! :P Podoba się.? ;>
No i jeszcze;
1.) Ankieta jest.
2.) Następny wieczorem:D
3.) Nabieram odwagi, żeby mu o tym powiedzieć.!
4.) Sorki, że nie dodawałam postów, brak czasu.
To byłoby na tyle! :))
sobota, 27 lipca 2013
wtorek, 9 lipca 2013
Rozdział 60.
Obudziłam się o 11;10 i zwlekłam się powoli z łóżka. Oślepiały mnie blask słońca co oznaczało, że jest strasznie ciepło. Podeszłam do szafy i wyjęłam to . Ubrałam się w dane ciuchy i spięłam włosy tak jak jest to pokazane. Szybko wyszłam z łazienki i zobaczyłam, że na łóżku nikogo nie ma. Rozejrzałam się nerwowo po pomieszczeniu , ale nic nie zauważyłam . Zawiedziona zeszłam na dół i zobaczyłam Jacka pichcącego jakieś dobre śniadanko. Odchrząknęłam głośno a Jack szybko spojrzał na mnie.
-Heej Kim! Ślicznie wyglądasz.. Jak zwykle zresztą.! - powiedział podchodząc i całując mnie w czoło.
-Hej Jack. Taa...Ja i ślicznie wyglądam! Śmieszny jesteś.! Co robisz do jedzenia.?-spojrzałam na blat kuchenny.
-Śliczna,piękna i utalentowana a na dodatek skromna.! Cała Kim! Ale za to Cię kocham! Aa coś dobrego. ! Potruć się nie potrujecie.!- zaśmiał się.
-No ja myślę.!-powiedziałam i poszłam budzić resztę..
O 12;30
Jesteśmy po śniadaniu i nie mamy co robić. Wyjątkowo było tu strasznie ciepło tego dnia więc udaliśmy się nad wodospad, który już kiedyś odwiedziliśmy. Każdy z nas przebrał się w strój kąpielowy . Ruszyliśmy gromadą nad wielkie jezioro i rozłożyliśmy się tam.
Ja z Grace i Julią postanowiłyśmy się poopalać. Chłopcy od razu wskoczyli do wody i zaczęli się wygłupiać.
-Kim! Grace !Julia! Chodźcie ! Będzie niezła zabawa!- nakłaniali nas chłopcy.
-Nie ma mowy! Chcę się opalić! Jestem blada jak trup!-wrzasnęła Grace.
-No chooodźcie!- prosili dalej. Jack widziałam jak wyskoczył z wody i podbiegł do mnie. Siadł na mnie okrakiem swoim mokrym ciałem przylegając do mnie ściśle i namiętnie całując w usta.
-To jak.? Skusisz się na pływanko.?-spytał przerywając pocałunek, który ja chciałam kontynuować.
-Jasne, jak skończymy to co zaczęliśmy! - on zaśmiał się i ponownie zaczął dotykać moje warki swoimi. Po chwili odlepiliśmy się i pobiegliśmy do wody.Na starcie chłopcy zaczęli mnie chlapać, na co ja zasłoniłam się i zaczęłam robić to samo. Bawiliśmy się tak, aż nagle ktoś wciągnął mnie pod wodę i pocałował. Wiedziałam, że to Jack , ale jednak, żeby się upewnić otworzyłam oczy i zobaczyłam Christiana. Od razu się od neigo oderwałam i wypłynęłam na powierzchnię.
-JAK ŚMIESZ.?!-wrzasnęłam i uderzyłam do w twarz.
-Kim! Co się stało.?-podpłynął do mnie Jack.
- Ten idiota wciągnął mnie pod wodę i pocałował! Skończony pajac! A ja cię miałam za przyjaciela!!!- krzyknęłam.
-Kim! Zrozum! Zależy mi na tobie! Zasługujesz na to, żeby Cię nosić na rękach ! Kupować wszystko o czym marzysz.! A on co ci może dać.?- wypytywał patrząc się na mnie.
-On jest! To już dar największy jaki od niego dostałam.! Od razu mówię Chris! Z tego nic nie będzie! Jestem z Jackiem i to jego kocham I Nie myśl sobie, że to się w jakiś magiczny sposób zmieni!!!-wrzasnęłam i wyszłam z wody. Usiadłam na kocu i przykryłam się ręcznikiem.Jack stał wściekły w wodzie i chyba myślał, jaką taktykę zastosuję. W końcu rzucił się na niego , ale zaraz wziął za flaki i wyciagnął go na brzeg.
-Jak jeszcze raaz tkniesz Kim !To skończysz w szpitalu!-zagroził a Chris rzucił mu groźne spojrzenie i uciekł gdzieś do lasu..
_______________
Krótki, ale w końcu miało go w ogóle nie być. :) Myślę, że i tak cieszycie się, że dodałam ;D
-Heej Kim! Ślicznie wyglądasz.. Jak zwykle zresztą.! - powiedział podchodząc i całując mnie w czoło.
-Hej Jack. Taa...Ja i ślicznie wyglądam! Śmieszny jesteś.! Co robisz do jedzenia.?-spojrzałam na blat kuchenny.
-Śliczna,piękna i utalentowana a na dodatek skromna.! Cała Kim! Ale za to Cię kocham! Aa coś dobrego. ! Potruć się nie potrujecie.!- zaśmiał się.
-No ja myślę.!-powiedziałam i poszłam budzić resztę..
O 12;30
Jesteśmy po śniadaniu i nie mamy co robić. Wyjątkowo było tu strasznie ciepło tego dnia więc udaliśmy się nad wodospad, który już kiedyś odwiedziliśmy. Każdy z nas przebrał się w strój kąpielowy . Ruszyliśmy gromadą nad wielkie jezioro i rozłożyliśmy się tam.
Ja z Grace i Julią postanowiłyśmy się poopalać. Chłopcy od razu wskoczyli do wody i zaczęli się wygłupiać.
-Kim! Grace !Julia! Chodźcie ! Będzie niezła zabawa!- nakłaniali nas chłopcy.
-Nie ma mowy! Chcę się opalić! Jestem blada jak trup!-wrzasnęła Grace.
-No chooodźcie!- prosili dalej. Jack widziałam jak wyskoczył z wody i podbiegł do mnie. Siadł na mnie okrakiem swoim mokrym ciałem przylegając do mnie ściśle i namiętnie całując w usta.
-To jak.? Skusisz się na pływanko.?-spytał przerywając pocałunek, który ja chciałam kontynuować.
-Jasne, jak skończymy to co zaczęliśmy! - on zaśmiał się i ponownie zaczął dotykać moje warki swoimi. Po chwili odlepiliśmy się i pobiegliśmy do wody.Na starcie chłopcy zaczęli mnie chlapać, na co ja zasłoniłam się i zaczęłam robić to samo. Bawiliśmy się tak, aż nagle ktoś wciągnął mnie pod wodę i pocałował. Wiedziałam, że to Jack , ale jednak, żeby się upewnić otworzyłam oczy i zobaczyłam Christiana. Od razu się od neigo oderwałam i wypłynęłam na powierzchnię.
-JAK ŚMIESZ.?!-wrzasnęłam i uderzyłam do w twarz.
-Kim! Co się stało.?-podpłynął do mnie Jack.
- Ten idiota wciągnął mnie pod wodę i pocałował! Skończony pajac! A ja cię miałam za przyjaciela!!!- krzyknęłam.
-Kim! Zrozum! Zależy mi na tobie! Zasługujesz na to, żeby Cię nosić na rękach ! Kupować wszystko o czym marzysz.! A on co ci może dać.?- wypytywał patrząc się na mnie.
-On jest! To już dar największy jaki od niego dostałam.! Od razu mówię Chris! Z tego nic nie będzie! Jestem z Jackiem i to jego kocham I Nie myśl sobie, że to się w jakiś magiczny sposób zmieni!!!-wrzasnęłam i wyszłam z wody. Usiadłam na kocu i przykryłam się ręcznikiem.Jack stał wściekły w wodzie i chyba myślał, jaką taktykę zastosuję. W końcu rzucił się na niego , ale zaraz wziął za flaki i wyciagnął go na brzeg.
-Jak jeszcze raaz tkniesz Kim !To skończysz w szpitalu!-zagroził a Chris rzucił mu groźne spojrzenie i uciekł gdzieś do lasu..
_______________
Krótki, ale w końcu miało go w ogóle nie być. :) Myślę, że i tak cieszycie się, że dodałam ;D
Subskrybuj:
Posty (Atom)