wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 62.

Oby dwoje spojrzeli się na mnie bacznie a ja smutnie zaczęłam;
-Przeze mnie się kłócicie.! Nie dość, że nie rozmawiacie ze sobą, to jeszcze jak zaczynacie to się kłócicie! I TO PRZEZE MNIE!!!-krzyknęłam i wyszłam szybkim, zgrabnym krokiem z kuchni ze łzami w oczach... Jack zaraz podbiegł do mnie i spowrotem zaciągnął mnie do kuchni.
-Kim wysłuchaj nas!-poprosiła jego mama. Zasiadłam więc przy blacie i patrzyłam się na nią wyczekująco.
-A więc..?-spytałam wyczekująco ich wypowiedzi na ten temat.. Nic..Cisza.-No więc ja zacznę.! Kłócicie się o co.? O to, że wzajemnie sobie nie ufacie.? SERIO.?! Matka z synem sobie nie ufają.?! I to ma być pomaganie sobie w rodzinie.?! To nawet nie nazywa się rodzina!!! Nie zasługuje, by mówić o niej tak! Jestem po prostu...ZAŁAMANA! Jak widzę, że się kłócicie.! A wpadam w depresję, jeżeli ta kłótnia jest przeze mnie.!!! Chciałabym wszystko zrobić tak, żebyście oby dwoje byli szczęśliwi , ale się nie da.! Daję szczęście jednemu to zaraz jest awantura! O co.?! O to, że po prostu chłopak chciał współżyć ze swoją dziewczyną.?! Czy to jest takie dziwne.?! Ja bym tak zareagowała, jeżeli Jack przespał by się z chłopakiem! Nie jesteśmy dziećmi! Umiemy się zabezpieczać.! Powinna nam pani trochę bardziej ufać.! Jeżeli chce pani, żebyśmy przeszły na ''ty'' to musi mi pani obiecać, że zacznie pani bardziej ufać swojemu synowi.! Szczerze powiedziawszy to pani nic  nie wie o swoim synu!!! Nie wie pani ile miał dziewczyn w sumie, kiedy i z kim współżył pierwszy raz.! Nic pani o nim nie wie, a ma pani czelność nazywać go swoim synem! Dla niego jest pani obcą osobą.! Tyle mam do powiedzenia!!!- musiałam wygarnąć im wszystko to co leżało mi w sercu. Widocznie podziałało, bo pani Anderson do oczu napłynęły łzy. Widać, że dopiero teraz zrozumiała, jaki błąd popełniła.! Wreszcie przemówiłam jej do rozsądku! Byłam z siebie dumna. Jack i jego mama stali i patrzyli się to na mnie to na siebie. 
-Dziękujemy!-odrzekła wreszcie mama Jacka.
-ZA CO.?!-spytałam zdziwiona robiąc wielkie oczy.
-Za to, że wreszcie wygarnęłaś mi to co masz za złe! Nie spotkałam takiej dziewczyny! Szczególnie z dobrej rodziny! Jestem w szoku i w głębokim podziwie. Aż wstałam z wrażenia.
-Aha.... Dobrze w takim razie nie ma za co.-uśmiechnęłam się ciepło do kobiety a ona już nałożyła nam jajecznice i oznajmiła biorąc kluczę i torbę z lady.
-Dzieci niestety ja już jadę, bo... Jak wiecie,  powinnam być w pracy, ale przyjechałam sprawdzić, czy wszystko w porządku. - uśmiechnęła , pomachała nam na pożegnanie i wyszła. Siedziałam z Jackiem jak zaczarowani. Ona serio , przyjechała sprawdzić, czy wszystko jest okej.? W ciszy zjedliśmy śniadanie a następnie pomyliśmy naczynia i skierowaliśmy się na plac. Usiedliśmy na pięknej, zielonej , soczystej trawie i zaczęliśmy wpatrywać się w obłoki. Jack nogi miał wyprostowane a górną część ciała opierał na rękach mając je w kącie prostym. Ja wtuliłam się w niego i zadzwonił mój telefon.
______Rozmowa telefoniczna______
K;Halo.?
Grace; -HA..HA...HALO.? (chlipała od płaczu)
K; Co się stało.?! Mów szybko.!!
G; Jestem..Jestem...Jestem w ciąży!!! (krzyknęła do słuchawki dalej płacząc.
K;CO.!?!?
G; No...Wczoraj...To znaczy przedwczoraj .! Jak byliśmy u Was w górach na noc... Wtedy z Jerrym uprawialiśmy seks...I Chyba... Chyba się nie zabezpieczyliśmy...!(płakała )
K; Że co.?! jak można być tak tępym i się nie zabezpieczyć.?!
 (tymczasem w głowie Jacka;)
Bacznie słuchałem ich rozmowy i przyglądałem się mimice twarzy Kim. Była spanikowana więc wzrokiem zapytałem co się stało, a  ona krzyknęła , że jak można być tak tępym i się nie zabezpieczać.! Czyli...Wiadomo, że Grace i Jerry zostaną rodzicami! Sam nie byłem pewien, czy wczoraj się zabezpieczyłem... Ale ... Chyba nie... Ale jeżeli Kim zaszłaby w ciąże to już by miała jakieś oznaki! A nie było ich.! Więc mamy spokój!
(ciąg dalszy rozmowy) ;
G; No... To było takie...Spontaniczne no...Nawet nie wiem kiedy my to zrobiliśmy!!
K; Dobra, spokojnie Grace.! Tylko spokojnie.! Rodzice wiedzą.?
G; CO??? KOBIETO JAK ONI SIĘ DOWIEDZĄ TO MNIE ZABIJĄ.! WYRZUCĄ MNIE Z DOMU! NIE POWIEM IM!!!
K;Aha.. Czyli zaczniesz od tak grubnąć, potem ni stąd ni  zowąd pojawi się dziecko i co wyjaśnisz mamie.?! 
G; A no teeraz to brzmi trochę dziwnie (zaśmiała się)
K; No właśnie! Przyznaj się mamie i już!! Po kłopocie.!
G; Najpierw to muszę powiedzieć Jerremu , a dopiero rodzicom. Kończę Kim! Kocham Cię i dzięki za Wsparcie! Jesteś wielka!
K; Nie ma za co! Polecam się na przyszłość.!
_____Koniec rozmowy telefonicznej____________
-Co się stało Kim.?-zapytał Jack , patrząc się z śmiertelnie poważną miną twarzy..
-No, bo....No ten...No... Grace jest w ciąży!- nie wiedziałam czy mu o tym powiedzieć, ale w końcu jest moim chłopakiem i raczej sekretów nie powinnam mieć.
-CO.?!-krzyknął gdy się dowiedział. Moja reakcja była podobna, więc się nie dziwię.
-No ... Niestety...Jerry się nie zabezpieczył...-mówiłam zmarnowana kładąc się cała na trawie.
- Jaki to jest... Ja! No jak można o tym zapomnieć!- mówił chłopak robiąc minę , tzw.FACEPALM . Przewróciłam oczami i dalej wpatrywałam się w obłoki.
''To bar­dzo dziw­ne, ale nap­rawdę można kochać ko­goś przez całe życie. Nieza­leżnie od te­go, jak da­leko znaj­du­je się ukocha­na oso­ba, jej wspom­nienie zaw­sze no­si się w sercu...''
Pomyślałam teraz właśnie o mnie i o Jacku... Spojrzałam na zegarek... Była dopiero 14.00 a ja już strasznie się nudziłam... Gdzie tam wieczór.?! Ludy! 
-COOO ROBIMYY.?-mówiłam głośno  .
-A na co masz ochotę.?-zapytał patrząc się na mnie kusząco. 
-Hm... Na spanie! Nie wyspałam się.!- zawiadomiłam i wtuliłam się w Jacka zamykając oczy.. Nawet nie wiem kiedy...Zasnęłam..
Obudziły mnie nagły napływ drgawek, zaczęło mi być strasznie zimno i nagle... Zebrało mi się na wymioty..
Pobiegłam szybko do łazienki i ... Zwymiotowałam.. Zaczęłam panikować.! Już nachodziły mnie myśli, czy nie jestem w ciąży.! Gdy siedziałam oparta w łazience od razu wparował tam Jack.
-Kim co się dzieje.?!- spojrzał na mnie wystraszony.
-Wyjdź lepiej stąd.!-mówiłam ze łzami w oczach. On chyba zrozumiał o co chodzi.
-Kiedy miałaś okres.?- zapytał siadając obok mnie a ja zamarłam...
'' Są w życiu chwi­le, gdy myśli się, że jest tak źle, iż już gorzej być nie może. Wte­dy właśnie oka­zuje się... że jed­nak może.  ''
____________________________________________
I jest! Koniec;D Podoba się...? 

Przepraszam, że dodaję mało postów. Powód : WAKACJE ♥
Teraz będę dodawać więcej postów :)

sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 61.

Wieczorem przyjaciele musieli wracać do domu , bo Rudy ich wezwał...Powiedział, że to jest strasznie pilne więc wyjechali jak tylko mogli. Jest 19;30...Siedzimy właśnie na kanapie a na dworze świeci jeszcze słońce.
-Idziemy na spacer.?-zapytałam patrząc Jackowi prosto w oczy.
-No jasne.! -odpowiedział uśmiechnięty . Wstaliśmy i ruszyliśmy przed dom. Zamknął go na klucz i zaczęliśmy iść wolno trzymając się za ręce. Weszliśmy do lasu, w którym widziałam Joe i nadal trzymając się za ręce szliśmy krok w krok obok siebie. 
-Kim..?-zaczął Jack.
-Hmm..?-spojrzałam na niego.
-No,bo...Chris już tu nie wróci. Jerry i reszta przyjadą jutro rano, ale nie Christian... Nie pogniewasz się.?
-Coś ty Jack! Sama nawet o tym myślałam! Nie chcę go na razie widzieć!- mówiłam zła, przypominając sobie scenę , która zdarzyła się parę godzin temu.  Wzdrygnęłam się lekko na myśl o tym, że Chris dotyka moich ust swoimi..Niby wszystko ładnie, romantycznie, podwodny pocałunek , ale chciałabym za wszelką cenę, żeby na jego miejscu był Jack, a nie on! 
-Nie przejmuj się tak Kim.! Bo Ci się zmarszczki porobią.!- wysilił się na żart Jack.
-HaaaHaa...Ale śmieszne.!-burknęłam pod nosem.
-Chyba raczej nie odwzajemniasz jego uczuć, skoro zrobiłaś mu takie przedstawienie przy nas. Chyba, żee...Jesteś z nim gdzieś na boku, jak nikt nie widzi...Wtedy byłby..-przerwałam mu.
-Jack! Czubie ty! To Ciebie kocham a nie jakiegoś lowelasa!  Skończ już z tym! Ciebie kocham i nikogo więcej, jasne.?-zapytałam patrząc mu prosto w oczy i stojąc w miejscu.
-Nooo...Nie wiem, czy ci wierzę.-zrobił szatański uśmiech i wpił mi się w usta. Od razu odwzajemniłam jego gest i zaczęliśmy się ''pożerać  żywcem . '' Jack swoją gorącą rękę skierował pod koszulkę.
-Jack...Kochanie...Jesteśmy...w lesie....- mówiłam wolno pomiędzy pocałunkami. 
-Eh...Zapomniałem..- mówił zrezygnowany odrywając się ode mnie. Znów złapał mnie swoją męską dłonią i spacerowaliśmy dalej. Po 21. weszliśmy do domu i skierowaliśmy się do kuchni. Nie mieliśmy ochoty robić jakiegoś specjalnego dania, więc ja szybko zrobiłam kanapki z dżemorem (;3)i je zjedliśmy. Potem ja pobiegłam wziąć prysznic i przebrałam się w piżamkę . Zeszłam do salonu a w tym czasie Jack poszedł wziąć prysznic.Usiadłam i zaczęłam oglądać NCIS;kryminalne zagadki Miami. Gdy była akcja wparował Jack.
-Jestem.- rzucił siadając tuż obok mnie. 
-Cieszę się.- powiedziałam i oparłam głowę o jego ramię. Znów te same myśli...Rodzina..Ja,on ...DZIECI!..
_______Tymczasem w głowie Jacka___________
Siedzieliśmy razem na sofie a ja ją obejmowałem.  W głowie miałem 1000 myśli i pytań, na które nie miałem odpowiedzi... W końcu  moja wyobraźnia nadesłała mi obraz...Taka sama pozycja z Kim w objęciach, ale zamiast stołu to dywan, na którym jest dwójka dzieci. Chłopczyk i dziewczynka...
-Jack.?-spojrzałem na Kim.-O czym myślisz.?-zapytała patrząc mi głęboko w oczy.
-O nas...A konkretnie o nas za pare lat i zamiast stolika to dwójka dzieci...A ty.?-zaśmiałem się lekko, lecz tym swoim ''uroczym'' uśmiechem..Bynajmniej tak dziewczyny mówiły, ale ja sądziłem, że jest taki sam jak wszystkie inne.
-Ja też o tym myślałam.! Śmieszne nie.?-zachichotała. 
-Nom..- powiedziałem patrząc bez emocji przed siebie..
____Oczami Kim_____________
 Posiedzieliśmy jeszcze trochę na dole w salonie, ale o 23. poszliśmy do sypialni. Opadłam na łóżko i czekałam, aż Jack zrobi to samo. (A teraz proszę dla Izki; (erotoman jeden ;D ) ;
Jack położył się obok mnie i zaczął namiętnie całować.
-Chyba czegoś nie dokończyliśmy będąc w lesie.?- powiedział patrząc na mnie znacząco i z mojej twarzy jego ręka powoli osuwała sie coraz niżej i niżej..Zatrzymała się na piersiach i całując mnie zaczął się nimi bawić. Ja wplątałam jedną dłoń w jego bujną czuprynę a drugą błądziłam gdzieś po plecach. Zaraz pozbawił mnie górnej części garderoby. I wtedy sobie przypomniałam, że co dzień uprawiamy seks.! Hahahahha! Śmieszne prawda.? Ale ... Skoro jesteśmy razem to raczej można, nie.? Zaraz potem wsadził swoją rękę do moich spodenek od piżamy i gładził moje nagie pośladki . Ja swoje nadal trzymałam tam gdzie od samego początku były. Pocałunki z każdą sekundą były z coraz większą chęcią i pragnieniem siebie. Wreszcie poczułam, że szybkim ruchem pozbawia mnie ostatnich ubrań jakie miałam i zostałam naga. Jack przeniósł swoje pocałunki z moich warg na szyję... Muskał je delikatnie i schodził coraz niżej i niżej... Zaczął pieścić mój biust i przygryzł mi sutka na co ja jęknęłam z podniecenia. Znów przeniósł się z biustu na usta i  poczułam jego przyjaciela. Nie był jeszcze na ''zewnątrz'' ale stanął mu, przez co zaczął wbijać mi się w brzuch . Wreszcie poczułam go w sobie i czułam się jak królowa tego świata. Wchodził we mnie z taką precyzją jak nigdy dotąd.! Hormony buzowały we mnie od kilku minut. Wreszcie poniosło mnie na całość. Było super.. Nigdy  jeszcze nie podobało mi się tak jak teraz :) Nadal się całując Jack spuścił mi się na brzuchu. 
-ZETRZYJ TO!!!- nakazałam śmiejąc się. 
-Niee! - chichotał jak szalony. 
-Mogłeś zrobić to do ''czegoś innego''. Teraz nie ma nawet tego jak rozsądnie posprzątać! - śmiałam się. 
-Mogłem to zrobić, ale mówię, że chyba raczej za wcześnie.
-Nie za wcześnie na seks a za wcześnie na to, żebyś mi się spuścił do ust.?-śmiałam się i pocałowałam go jeszcze raz w usta a potem on poszedł do łazienki po papier i starł mi spermę z mojego brzucha... A następnie zasnęliśmy.Obudziły mnie kroki w pokoju. Pomału otworzyłam oczy i zobaczyłam mamę Jacka.
-Aaaa! Jack.!- zapiszczałam a on jak oparzony podniósł się i spojrzał na kobietę.
-MAMO!?-krzyknął na jej widok.
-JACK.?! Proszę Cię.! Nie mów, że ..- nie dokończyła .
-Mamo! Mam 17 lat! Wiem co robię.!- mówił zmieszany, lecz wkurzony Jack.
-Kim, a ty wiesz co ty robisz.? Wiem, że mój syn jest ładny i każda by poleciała na jego oczka , ale myśl rozsądnie, żebyście się oboje nie wkopali w błoto!- mówiła zupełnie jak moja mama. ! Maatko! 
-Spokojnie prze pani ja..
-Nie mów do mnie pani! Możesz spokojnie mówić mamo! - uśmiechnęła się ciepło na co ja zrobiłam wielkie oczy. Przecież my poniekąd jesteśmy jeszcze dziećmi! Nie wiemy co jest w życiu dobre a co złe! 
-Yyy...Dobrze...Psze pa...Mamo..- speszona spuściłam wzrok na dół. 
-Dobra...Zostawię was samych a wy się ubierzcie kochani! - zawiadomiła i wyszła. Spojrzeliśmy na siebie.
-Czy twoja mama nie powinna być w pracy.?-zapytałam.
-Powinna.! Ale co ona tu robi to nie wiem!!!- krzyknął . Jack poszedł do łazienki wziąć prysznic a ja szybko założyłam ciuchy i podeszłam do szafy.
-Nie mam się w co ubrać.!- wypsnęło mi się pomimo tego, że miałam całą szafę ciuchów. Wyjęłam to  i ruszyłam pod prysznic. Wykąpałam się a potem wysuszyłam włosy i podkręciłam jeszcze bardziej włosy. Zazwyczaj miałam kręcone włosy, ale żeby mieć taki efekt jak na zdj musiałam je jeszcze lekko podkręcić. Po jakiś 45 min. byłam gotowa. Pierwszy raz od dłuższego czasu siedziałam tyle w łazience.! Skierowałam się po schodach do kuchni, ale na schodach usłyszałam kłótknę;
-JACK! WIEM JAKI TY JESTEŚ.!! WYKORZYSTASZ I ZOSTAWISZ.!!! A JA ZAJDZIE W CIĄŻĘ!? POMYŚLAŁEŚ O TYM.?- krzyczała na niego matka.
-Nie jestem taki!!!Zmieniłem się!!!- krzyczał. Wtedy weszłam ja...
_____________________________
Koniec.! Jeezuuu!!! Ile erotyki tu! :O Niee no ;p Jakoś ujdzie! :P Podoba się.? ;>
No i jeszcze; 
1.) Ankieta jest.
2.) Następny wieczorem:D
3.) Nabieram odwagi, żeby mu o tym powiedzieć.!

4.) Sorki, że nie dodawałam postów, brak czasu.
To byłoby na tyle! :))

wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział 60.

Obudziłam się o 11;10 i zwlekłam się powoli z łóżka. Oślepiały mnie blask słońca co oznaczało, że jest strasznie ciepło. Podeszłam do szafy i wyjęłam to . Ubrałam się w dane ciuchy i spięłam włosy tak jak jest to pokazane.  Szybko wyszłam z łazienki i zobaczyłam, że na łóżku nikogo nie ma. Rozejrzałam się nerwowo po pomieszczeniu , ale nic nie zauważyłam . Zawiedziona zeszłam na dół i zobaczyłam Jacka pichcącego jakieś dobre śniadanko. Odchrząknęłam głośno a Jack szybko spojrzał na mnie.
-Heej Kim! Ślicznie wyglądasz.. Jak zwykle zresztą.! - powiedział podchodząc i całując mnie w czoło.
-Hej Jack. Taa...Ja i ślicznie wyglądam! Śmieszny jesteś.! Co robisz do jedzenia.?-spojrzałam na blat kuchenny.
-Śliczna,piękna i utalentowana a na dodatek skromna.! Cała Kim! Ale za to Cię kocham! Aa coś dobrego. ! Potruć się nie potrujecie.!- zaśmiał się.
-No ja myślę.!-powiedziałam i poszłam budzić resztę..
O 12;30
Jesteśmy po śniadaniu i nie mamy co robić. Wyjątkowo było tu strasznie ciepło tego dnia więc udaliśmy się nad wodospad, który już kiedyś odwiedziliśmy. Każdy z nas przebrał się w strój kąpielowy . Ruszyliśmy gromadą nad wielkie jezioro i rozłożyliśmy się tam.
Ja z Grace i Julią postanowiłyśmy się poopalać. Chłopcy od razu wskoczyli do wody i zaczęli się wygłupiać.
-Kim! Grace !Julia! Chodźcie ! Będzie niezła zabawa!- nakłaniali nas chłopcy.
-Nie ma mowy! Chcę się opalić! Jestem blada jak trup!-wrzasnęła Grace.
-No chooodźcie!- prosili dalej. Jack widziałam jak wyskoczył z wody i podbiegł do mnie. Siadł na mnie okrakiem swoim mokrym ciałem przylegając do mnie ściśle i namiętnie całując w usta.
-To jak.? Skusisz się na pływanko.?-spytał przerywając pocałunek, który ja chciałam kontynuować.
-Jasne, jak skończymy to co zaczęliśmy! - on zaśmiał się i ponownie zaczął dotykać moje warki swoimi. Po chwili odlepiliśmy się i pobiegliśmy do wody.Na starcie chłopcy zaczęli mnie chlapać, na co ja zasłoniłam się i zaczęłam robić to samo. Bawiliśmy się tak, aż nagle ktoś wciągnął mnie pod wodę i pocałował. Wiedziałam, że to Jack , ale jednak, żeby się upewnić otworzyłam oczy i zobaczyłam Christiana. Od razu się od neigo oderwałam i wypłynęłam na powierzchnię.
-JAK ŚMIESZ.?!-wrzasnęłam i uderzyłam do w twarz.
-Kim! Co się stało.?-podpłynął do mnie Jack.
- Ten idiota wciągnął mnie pod wodę i pocałował! Skończony pajac! A ja cię miałam za przyjaciela!!!- krzyknęłam.
-Kim! Zrozum! Zależy mi na tobie! Zasługujesz na to, żeby Cię nosić na rękach ! Kupować wszystko o czym marzysz.! A on co ci może dać.?- wypytywał patrząc się na mnie.
-On jest! To już dar największy jaki od niego dostałam.! Od razu mówię Chris! Z tego nic nie będzie! Jestem z Jackiem i to jego kocham I Nie myśl sobie, że to się w jakiś magiczny sposób zmieni!!!-wrzasnęłam i wyszłam z wody. Usiadłam na kocu i przykryłam się ręcznikiem.Jack stał wściekły w wodzie i chyba myślał, jaką taktykę zastosuję. W końcu rzucił się na niego , ale zaraz wziął za flaki i wyciagnął go na brzeg.
-Jak jeszcze raaz tkniesz Kim !To skończysz w szpitalu!-zagroził a Chris rzucił mu groźne spojrzenie i uciekł gdzieś do lasu..
_______________
Krótki, ale w końcu miało go w ogóle nie być. :) Myślę, że i tak cieszycie się, że dodałam ;D 

niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział 59.

-Przepraszam...-powiedział smutno.
-Wiecie chyba, że nie jestem zabawką. PRAWDA.?!- spojrzałam wściekła na Jacka. Usłyszałam chrząkanie kogoś i zobaczyłam Chrisa. No pięknie! Zaś przyszli się o mnie kłócić.?! Serio.?!
-Kim ja...- zaczął.
-Jak przyszliście znów szarpać mną to sobie darujcie.! - warknęłam patrząc oby dwóm w oczy. Speszony siadł po drugiej stronie mojego ciała i spojrzał na mnie. Miał powiedzieć jakąś uwagę, ale zapewne ... Darował ją sobie.
-Przepraszam Cię Kimi..- teraz przejął głos Jack.
-Mówiłeś to już...- mówiłam znudzona patrząc się przed siebie. On nadal obejmował mnie, ale wiedziałam, że to jemu jest zimno, więc wstałam zdjęłam z siebie jego bluzę, która pachniała jego perfumami... Moimi ulubionymi...KIM OTRZĄŚNIJ SIĘ!- mówiłam sama do siebie.
-Ubierz to.!- nakazałam dając mu do ręki jego własność.
-Nie! Ty ją ubieraj! Ja mam lepszą odporność niż ty! - próbował wcisnąć mi z powrotem tą bluzę, ale gdy tylko zobaczył moje spojrzenie od razu ją włożył. Jak niektórzy twierdzą; ''Zabijam wzrokiem''.
-Dobra . Chodźmy już .-powiedziałam po chwili i każdy ruszył w stronę sypialni. Weszliśmy do niej i zamknęliśmy drzwi balkonowe. Udaliśmy się do znajomych i potem jeszcze trochę pogadaliśmy, ale ja byłam tak zmęczona, że ruszyłam do pokoju. Poszłam do szafy , wyjęłam moją NORMALNĄ piżamę i poszłam pod prysznic.
Gorące strumienie wody otulały moje ciało a na nim rozprowadzony był żel pod prysznic o zapachu wiśni. Zaraz potem nałożyłam kokosowy szampon na głowę i lekko wcierałam go. Po jakiś 15 minutach wyszłam i okręciłam się ręcznikiem. Zaczęłam suszyć włosy a potem uświadomiłam sobie, że nie wzięłam piżamy z pokoju . Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Jacka.
-Wow.! Kim! Wiesz, że są przyjaciele. Ale jak chcesz to możemy zasz.- nie dokończył.
-Jack, głupolu! Przyszłam po piżamę!-krzyknęłam śmiejąc się.
-Aa .! Chyba , że tak!-zaśmiał się i zrobił się czerwony. Czyżby Anderson się zawstydził. Podeszłam obok Jacka, bo to tam leżała piżama i sięgnęłam po nią. Chłopak szybko schował ją za siebie i pociągnął mnie na siebie.
-Kocham...Cię..-mówił muskając moje wargi.
-Ja...Ciebie...Też...-mówiłam.
-Wiesz...Nie...Protestuję....Możesz...Tak....Spać...-zaśmiał mi się w twarz.
- Co to to nie!- oderwałam się od razu od niego i szarpnęłam swoją piżamę. Ruszyłam szybkim krokiem i włożyłam swoja kiczowatą, różową piżamkę z Hello Kitty ! Uwielbiam ją.!
Usiadłam na łóżku , a Jack rozpalił w kominku. Mówiłam Wam, że mamy jedyną sypialnię, w której mamy kominek.?! Nie .? To teraz mówię.! Więc rozpalał właśnie w kominku... Kucał przy nim w samych bokserkach..Jego ciało jest idealne.! On cały jest idealny! Uroczy, romantyczny, inteligentny , sprytny, uczuciowy, mądry, wysportowany , po protu idealny! Nic tylko chłopaka takiego ze świecą szukać.!
-Jestem padnięta!- przechyliłam się do tyłu  upadając plecami na miękkie łoże .
- Ojj a niby czemu.?-zaśmiał się robiąc to samo co ja i na dodatek patrząc mi głęboko w oczy. Moja zapewne miały w sobie iskrę a jego... Miłość, pożądanie, spokój.? Może.. Przybliżyłam się lekko i on zrobił to samo . Nasze usta dzieliły milimetry...Gdy on znów zbliżył twarz ,aby mnie pocałować ja szybko uciekłam do tyłu. Pobawimy się w kotka i myszkę złotko! - pomyślałam śmiejąc się lekko.
-Nooo !!! Daawaj dziuba!- mówił uśmiechając się do mnie i przybliżając się do mnie coraz bardziej.
-Nie dla psa kiełbasa!-zachichotałam. Skierowałam spojrzenie na jego czekoladowe oczy i miałam odlot.!Dlaczego jego oczy muszą być takie hipnotyzujące. ? Dlaczego to zawsze pod ich wpływem ulegałam.?!
-Dlaczego ty mi to robisz.?-mówiłam uciekając dalej. Jack zatrzymał się rozkojarzony z powagą na twarzy.
-Ale co.?-zapytał.
-Dlaczego ty mnie hipnotyzujesz co.?-zaśmiałam się i teraz przyciągnęłam jego głowę bliżej mojej i mocno wpiłam mu się w usta..Chłopak zaczął gładzić moje plecy zjeżdżając coraz niżej i niżej... Ja natomiast wplotłam ręce w jego włosy i zaczęłam bawić się pojedynczymi kosmykami . Od chłopaka biło ciepło, które czułam na ciele i przez które miałam ciarki na ciele. Czułam jego bicie serca...Z każdą sekundą waliło coraz mocniej! Czułam się bezpiecznie w jego ramionach. Chciałam, a raczej pragnęłam, żeby jednak nie okazał się zwykłym dupkiem, który robi dobrą minę do złej gry! Ale skoro... Jestem z nim dłużej niż tydzień..To raczej chyba jestem jakaś inna. ! Każda nie była z nim dłużej niż tydzień, a tu co.? Dobra nie ważne! Nie będę się zastanawiać nad takimi rzeczami podczas tak miłych chwil. Chłopak zdjął ze mnie górną część garderoby a teraz próbował się dobrać do dolnej.
-Chwila , chwila.!- przestałam się całować. Włożyłam bluzkę i po cichutku podeszłam do drzwi. Otworzyłam je gwałtownie i do pomieszczenia na kupkę wpadł; Eddi , Broudi i Christian.
-CO TO KURDE ZNACZY.?!- krzyknęłam widząc ich. - Podsłuchujecie nas.?! -wrzasnęłam. Jack szybko podbiegł do mnie i stanął obok patrząc się na nas.
-Nie wyżyte dzieci!-parsknął Jack. Zaśmiałam się z tego i zaraz pomogłam im wstać.
-To możecie mi powiedzieć, co tu robiliście.?-spojrzałam na nich pytająco.
-Hm...No bo tego no...No bo ten tego no tego ...Nie ważne!-zaśmiał się Broudi.
-Dobra, dobra.! Ja tu z dziewczyną coś tworzę, wy nam bezczelnie przerywacie więc...WAMOS!- powiedział Jack a ja zaśmiałam się lekko i pokazałam na drzwi.
-Sorka chłopaki! Nie dziś!- dalej chichocząc zamknęłam drzwi , gdy ostatni wyszedł i usiadłam na łóżku.
-Na czym to...-podrapał się po głowie Jack.-Aaa! - przypomniał sobie i wpił się mi namiętnie w usta. Zdjął po raz kolejny moją górną piżamkę , a ja masowałam go po rozrzażonych nagich plecach.. Jego dłonie znajdowały się na moich pośladkach i próbowały pozbawić mnie dołu. Wygięłam lekko ciało do góry i wtedy z łatwością zdjął ze mnie ostatnie rzeczy jakie na sobie miałam . Przykrył nas kołdrą i zaczął działać. Składał dłuugie i namiętne pocałunki na szyi a ja za każdym razem jęczałam z zachwytu. Potem zaczął zabawiać się moim biustem ; masować, lizać, itp. W końcu przeszliśmy do spraw intymnych. Poczułam jak na chwile przestaje całować , ale jednak znów ponawia to i tym razem poczułam jak rozchyla mi nogi. położył się lekko na mnie i wszedł we mnie . Najpierw trochę wolniej , a potem szybciej i znów robił to samo. Było przyjemnie, romantycznie i ogólnie było zarąbiście.! W końcu Jack doszedł do momentu kulminacyjnego i po chwili położyliśmy się obok siebie zdyszani i patrzyliśmy w sufit.
-Kotek...?-zaczęłam.
-Hm..?-spojrzał tym razem na mnie. Zrobiłam to samo.
-Zabezpieczyłeś się.?-posłałam mu poważne spojrzenie .
-Yyy..Nooo..-wydukał błądząc wzrokiem po pomieszczeniu.
-JACK! NIE ZABEZPIECZYŁEŚ SIĘ.?!- wrzasnęłam. On zaraz zakrył moje usta ręką i wyszeptał;
-Ciszej! Jest 1 w nocy! - ach no tak! Reszta pewnie śpi. No to super! Módlmy się, żebym nie była w ciąży! Ochłonęłam lekko i ubrałam się po raz kolejny znów w piżamę i wstałam z łóżka.
-Chcesz coś do jedzenia.?-spojrzałam na niego.
-A w menu jesteś ty.?-spojrzał tym swoim uwodzicielskim spojrzeniem.
-Niestety.Tego dania dziś zabrakło.! Ale jest bita śmietana i są truskawki!-wrzasnęłam i pobiegłam do kuchni.
OCZAMI JACKA;
No nieźle.. Nie zabezpieczyłem się ..! I co teraz będzie!? A jak Kim zajdzie w ciążę.?! Przecież moja reputacja , którą dotychczasowo sobie wyrobiłem się skończy, prawda.?!Nie dobrze Jack, nie dobrze.! MYŚL! - TERAZ MYŚLISZ.?! MOGŁEŚ PRZED STOSUNKIEM  O TYM MYŚLEĆ A NIE PO FAKCIE!-toczyły kłótnie moje serce wraz z rozumem. ! Niestety, ale poddaliśmy się na spontan. W końcu to one najlepiej wychodzą prawda.? Myślałem o tym, jakby wyglądały nasze dzieci...
O CZYM JA MYŚLĘ.?!- mówiłem sam do siebie wewnątrz swojej głowy.
Muszę iść do psychiatry.!- kolejna myśl przyszła od tak!
Wreszcie do pomieszczenia weszła piękna dziewczyna o Blond długich i lekko pokręconych włosach, trzymając w dłoniach miskę i bitą śmietanę.
OCZAMI KIM;
Weszłam do sypialni i Jack leżał na łóżku z poważnym wyrazem twarzy, lecz gdy zobaczył mnie od razu namalował się mu promienny uśmiech. Odwzajemniłam gest i usiadłam na kraju. Wzięłam bitą śmietanę do ręki i narysowałam na kaloryferze Jacka serce a w nim; L.+K.= LOVE FOREVER
Zaczęłam to zlizywać , co przyprawiło chłopaka o dreszcze.
-Mmm!- mówiłam jedząc bitą śmietanę. Całą twarz miałam w bitej śmietanie, więc Jack podniósł się i w każdym miejscy w jakim miałam bitą śmietanę całował mnie jedząc ją. Gdy skonsumowaliśmy prawie wszystkie truskawki zostały jeszcze dwie. Jack położył mi je na samym dole dekoltu i zaczął je jeść. Zaśmiałam się lekko a potem on trzymając w ustach truskawkę uśmiechnął się . Zbliżyłam się do niego gryząc owoc a następnie soczyście całując jego wargi.
Około 2;30 wreszcie odlecieliśmy...
__________________________________________
KONIEC! Podoba się? :> Hehe, nie ma to jak długi rozdział..

Czekam na rozdział u Julki ♥ kckckckckcckckckckckc ♥
www.jaimojeuczucia.blogspot.com/  <--- łapcie link!

sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 58

Zadzwonił dzwonek a ja zerwałam się z kanapy i ruszyłam do drzwi.
-Co wy tu robicie.?!- krzyknęłam widząc paczkę.
-Jack nas zaprosił. Nie cieszysz się.?!-zapytała obejmując mnie Grace.
-No jasne, że się cieszę. - uśmiechnęłam się lekko do przyjaciółki i weszła reszta rzucając się z ramionami na mnie.
-KIIIM! - wrzasnęli i rzucili się wszyscy na mnie.
-Kurde ludzie ogar! Nie widzieliście mnie parę dni! Nic wielkiego! :D- zaśmiałam się przytulając ich również.
-Ale nie było mnie zaledwie dzień!- dodałam puszczając ich.
-Ale nikt nam nie dopiekał. Nie mieliśmy śmiesznych scen i było nudno. - mówił smutny Milton.
-EJ! A ze mną też się nudzisz.?-krzyknęła na niego Julia. On speszony od razu zaprzeczył, lecz gdy ona odwróciła wzrok zaraz dał nam do poznania, że kłamał z tym , że z nią się super bawił. Skierowaliśmy się długim, ciemnym, drewnianym holem a przyjaciele szybko się rozebrali.
-Jak wy tu macie ciepło!-mówił Eddi.
-Taak. Podłoga jest podgrzewana.-powiedział podchodząc do nas Jack. Objął mnie mocno w pasie całując delikatnie po szyi.Po ciele przebiegł ciepły prąd wywołujący gęsią skórkę. Chyba mu się to spodobało, bo ponowił swój gest.
-Dobra! Dość! - zawołała Grace patrząc z lekkim obrzydzeniem. Znów zadzwonił dzwonek.
-JESZCZE COŚ.?!-spojrzałam pytająco na Jacka a na jego twarzy malował się szyderczy uśmieszek.
-Raczek ktoś.- mówiłam otwierając drzwi i widząc Christiana i Broudiego.
-AAAAAAAA! KIMI!!!-zawołali przepychając się , który pierwszy mnie przytuli. Uśmiechnęłam się ciepło do nich i przytuliłam najpierw Broudiego a następnie Christiana.
-Eghem!- odchrząknął głośno Jack.
- No nie bądź taki zazdrosny! Sam nas tu zaprosiłeś! - rzucił Christian przytulając mnie.
-Serio.?! -zdziwiona puściłam chłopaka i spojrzałam na Jacka.
- No jeżeli oni to też twoi przyjaciele, to czemu nie.?- uśmiechnął się lekko do mnie a ja podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.
-Jesteś kochany!- powiedziałam a potem grupowo poszliśmy do pokoju dla Grace i Jerrego a następnie do Julii i Miltona oraz jeden dla Christiana , Broudiego i Eddiego.
Siedzieliśmy wszyscy w salonie i strasznie sięnudziliśmy.
-Co robimy.?-zapytałam wreszcie.
-Hm.. Może idziemy na spacer.? - zapytał Jerry .
-No możemy iść.- rzuciłam i od razu ruszyłam po moją kurtkę, w której byłam już wcześniej. Zaraz za mną grupa się zebrała przed domem i ruszyliśmy nad pobliski wodospad. Był cudooowny! Nieziemski widok i do tego jeszcze poczucie wartości.. Nie byłam doceniana za bardzo, ale teraz wiem, że Jack mnie dostrzega.. Dużo rzeczy jeszcze o mnie nie wie, ale to nic. I tak wie to co powinien. Z rozmyślań wyrwał mnie czyjś dotyk w okolicach bioder. Zlękłam się, ale nagle poczułam bezpieczeństwo co zapewniało mi, że to Jack. Przytulił mnie od tyłu i razem zaczęliśmy patrzeć ta ogromne wody spadające z urwiska, co tworzyło wodospad.
-Kim...-powiedział  po długiej niezręcznej ciszy.
-Tak.?-dalej patrzyłam przed siebie.
- Chciałbym , żeby tak było zawsze!- mówił szeptem mi do ucha.
-Ale jak.?
-Tak, że jesteśmy razem, bez żadnych utrapień i obowiązków. Beztroskie życie nastolatków! -mówił . Odwróciłam się do niego twarzą i pocałowałam go.
-Szkoda, że jutro wyjeżdżamy..- mówiłam smutno gdy się już od siebie oderwaliśmy.
-Jakie jutro.?! Nigdzie nie jedziemy! Grace Ci spakowała wszystkie twoje ulubione ciuchy i przywiozła je. Myślisz, że dlaczego ona ma 4 walizki.?! 2 są jej a dwie jeszcze przywiozła dla Ciebie głuptasie.!- powiedział a ja zrobiłam wielkie oczy.
-To na ile tu zostajemy.?-zaśmiałam się przytulając go mocno
-Będziemy tu jakieś 2 tygodnie, jeżeli nic się nie zmieni. - oświadczył a ja uśmiechnęłam się do niego słodko i dotknęłam jego wilgotnych ust. Wirowaliśmy swoimi językami po podniebieniach.
-Jack Kim! Idziemy.?!-zawołali wszyscy. Spojrzałam na zegarek, który był w telefonie. No tak dochodziła już 18;30. Ten dzień na prawdę bardzo szybko nam minął. Miałam ochotę na sparing.
-Ej Jack, masz w domku jakąś salę do ćwiczeń.?-spojrzałam na trzymającego mnie za rękę chłopaka.
-Mam. Trzeba iść do piwnicy!- zawiadomił i uśmiechnął się. Pokiwałam mu i razem już byliśmy na placu parceli. Działka nie była ogrodzona, bo dziwnie by to wyglądało . Jak już opisywałam wcześniej dom był calusieńki z drewna i aranżacja wnętrz również była z drewna oprócz takich rzeczy jak, np. łóżko  one były pod kolor drewna tonującego w danym pomieszczeniu. Jedynymi pomieszczeniami , gdzie nie było dużo drewna była łazienka i kuchnia, ale one również miały brązowy kolor.! Wiem, wiem... BRĄZ tu opanował tą miejscówkę, ale wyglądało to jak z bajki!
Dotarliśmy do domu a ja skierowałam się od razu pod prysznic. Włożyłam  to .  Zeszłam w określone miejsce i zobaczyłam znajomych.
-Kto ma ochotę na sparing.?-zawołałam schodząc po murowanych schodach.Wszyscy podnieśli ręce do góry , nawet Chris.!
-Ty umiesz karate.?!- spojrzałam na niego a ten szyderczo się uśmiechnął.
-Chcesz się przekonać.?! Jak wygram dajesz mi buziaka.!- nakazał a ja odruchowo skierowałam wzrok na Jacka.
-Kim nie pokonasz.!- oświadczył i podszedł do mnie.-Jedyna osoba, która ją pokona to ja.!- och ta jego skromność! No po prostu...
- Pf.! Może ją pokonam!- powiedział i wszedł na matę. Również to zrobiłam. Ukłoniliśmy się sobie i on od razu powiedział;
-Ale jak przegram to wtedy usługuję Ci cały dzień. A jak ja wygram dajesz mi buziaka.- oświadczył i się zaczęło. Był niezły! Nawet za dobry! Nagle jednym sprytnym ruchem mnie powalił.
-O rzesz ja cię kręcę!- powiedział Milton.
-No to nagroda.!- powiedział podając mi rękę i pomagając wstać.Złapałam jego dłoń a ten szybkim ruchem przywarł mnie do siebie i zbliżał się coraz bardziej mnie. Próbowałam się jakimś cudem wyrwać, ale nie miałam tyle sił. Wreszcie podszedł Jack i wkurzony na maksa powiedział.;
-Zostaw ją, albo pożałujesz!- Christian dalej mnie trzymał, ale już nie tak mocno jak wcześniej.Wreszcie Jack pociągnął mnie mocno do siebie a Chris złapał mnie za rękę w ostatniej chwili i zaczął ciągnąć w swoją stronę. Prawie mi ręce powyrywali a ja wreszcie zapiszczałam jeszcze wyższym tonem niż zwykle piszczy Jerry.
-AAAAAAAAA! NIE JESTEM ZABAWKĄ DO CHOLERY!-krzyknęłam i wyrwałam się oby dwóm, a potem poszłam na górę. Pobiegłam do naszej sypialni i wyszłam na balkon, który tam się znajdował. Nie zważałam na to, że jest już ciemno i jest jakieś 5 stopni celcjusza.. Siedziałam tak jak byłam na treningu i trzęsłam się z zimna. Nagle usłyszałam cichy szept.
-Kim.?-i zobaczyłam Jacka stojącego w drzwiach balkonowych.
-Idź stąd.! Nie chcę was obu widzieć.- burknęłam.
-Chodź chociaż do środka, bo zachorujesz! - mówił.
-Nie interesuje mnie to!- warknęłam a on usiadł koło mnie, zdjął z siebie swoją czarną, wielką bluzę i zaczął mi ją wkładać na głowę. - Mogę wiedzieć co ty wyczyniasz.?-dodałam.
-Zakładam Ci  bluzę, bo będziesz przeze mnie chora.!- powiedział i mocno mnie przytulił do siebie jak włożył już mi tą bluzę.
-Przepraszam..-powiedział smutno..
____________________________
Sorki, ale ten rozdział też jest do dupy! Piszę go tak od niechcenia, że szok! ;O ALe dodaję, bo wiem, że czekacie ! <3

Rozdział 57.

Jack położył się obok i wtuleni w siebie zasnęliśmy.
Następny dzień...
Wstałam o 9;23. Ruszyłam do szafy , lecz wcześniej udałam się na balkon, który był w naszym pokoju. Wyszłam na dwór i od razu zaczęło trzepać mnie zimno. Jack dobrze mówił mi jadąc tu, że jest tu nadzwyczaj zimno.! A w zimę jest na odwrót! Ale dobrze, że zabrałam ze sobą również ciepłe ubrania. Wróciłam do planowanych na sam początek celów i skierowałam się do mebli. Sięgnęłam na jedna półkę , wyciągając z niej sweterek , bluzkę i jeansy. A z drugiej bieliznę i dodatki znajdowały się w łazience.
Ubrałam się w to i zostawiłam włosy takie jakie właśnie były. Oczywiście przeczesałam je lekko i poszłam robić śniadanie.  Lodówka pełna była po same brzegi.! Dom lśnił czystością a przecież mama Jacka tego nie robiła skoro była na zdjęciach! Mniejsza z tym! Przyrządziłam zwykłe tosty , tylko, że w kształcie serca. Usłyszałam kroki na schodach więc uśmiechnęłam się na samą myśl o wczorajszych zdarzeniach.
-Hej słońce.-zawołał chłopak przeciągając się .
-Hej, hej. Siadaj jeść.!- ponaglałam chłopaka.-Bo Ci wystygnie!- dodałam. No pięknie! Mówię zupełnie jak moja mama.-,-
-Dobrze, dobrze. Spokojnie.!-rzucił uśmiechając się lekko i zasiadając przy stoliku. Jack był jeszcze w samych bokserkach, więc zapewne zje śniadanie i pójdzie się ubrać a ja za ten czas posprzątam po śniadaniu i pójdę na zewnątrz , przewietrzyć się trochę. Zjedliśmy posiłek i tak jak mówiłam, tak właśnie się  stało. Jack poszedł się wykąpać i ubrać a ja za ten czas szybko uwinęłam się z czarną robotą i teraz tylko złapałam kurtkę koloru kawy z mlekiem i wyszłam. Skierowałam się w stronę lasu, który był już przy samym domku. Szłam, szłam oglądając roślinność i ciągle czułam, że ktoś się na mnie patrzy. Odwróciłam wzrok i zobaczyłam Joe.
-JOE!? Co ty tu robisz.?!- krzyknęłam spanikowana oddychając ciężko i łapiąc się ''za przeponę ''
-No jak widać stoję.- powiedział zdezorientowany.
-Ale co Ty robisz tu a nie jesteś w Seaford.?!-mówiłam głośno, lecz nie krzyczałam.
-Hm... -zaczął nerwowo gładzić swój kark.
-Śledzisz mnie.?-spytałam żałośnie.
-Można tak powiedzieć..- mówił skrępowany spuszczając wzrok na dół.
-Aha..Ale jak...!?? Aa! Zapomniałam, że ty wampir jesteś a one poruszają się z zawrotną prędkością.!- przypomniało mi się parę scen z różnych filmów o wampirach i tak palnęłam.
-Fajnie.-rzucił oschle Joe.
-No sorka.!Ale wiesz, że jak Jack się dowie to nie będzie ciekawie.?-ostrzegłam go.
-Wiem, dlatego sobie hasam po lesie , nie.?- mówił to tak jakby to było oczywiste.. Tak , oczywiste dla wampira , nie dla ludzi!!! Nadal nie mogę się pogodzić z tym, że coś takiego jednak istnieje.! Nikt nie przypuszczałby, że jednak te wszystkie bajki ,które są fantastykami ludzi tak naprawdę mówią prawdę!
-Dobra, na mnie już czas.- rzuciłam i chciałam iść dalej.
-Kim!-złapał mnie delikatnie za rękę.
-Hmm.?-burknęłam uśmiechając się słabo do chłopaka.
-Jeżeli Jack zrobi Ci krzywdę, to pożałuje tego do końca życia...Będzie miał go jeszcze parę sekund od powiadomienia mnie o złym czynie.. Potem to już tylko..- nie dokończyłam , bo mu przerwałam.
-Joe, opanuj się może co.? On mi nic nie zrobi.!- mówiłam zdenerwowana.
-Caały czas was obserwuję.!- mówił uśmiechając się do tego chamsko, złowieszczo i zadziornie.
-ŻE CO.?! TO TY TO WCZORAJ WIDZIAŁEŚ?! - krzyknęłam . On skulił się ze śmiechu i z dołu uniósł głowę do góry.
-Hahahahhahah..Ta...Hahahhaahha-nie mógł się opanować.
-Daruj sobie granie ''dobrego bohatera'' , bo jak masz obserwować każdy mój ruch to..- mówiąc to zacisnęłam ręce w pięść.
-A wiesz, że wampirów nie pokonasz ,puki nie wbijesz im kołka w serce, albo nie urwiesz głowę.?-mówił dalej lekko chichocząc.
-Tsa..- mówiłam i zaczęłam ruszać w stronę domku.
-Ale jeżeli serio mnie zdenerwujesz znajdę sposób kolejny na zabicie wampira i napiszę o tym książkę!- warknęłam i zaraz uśmiechnęłam się. - No to cześć.!- rzuciłam podnosząc rękę i machając znajomemu.
O godzinie 11;10 wróciłam do domu.
-Gdzie ty byłaś.?-spytał zdezorientowany Jack.
-Przejść się.- mówiłam odwieszając kurtkę na wieszak i udając się do kuchni.
-Pijesz coś.?-zapytałam wlewając wodę do czajnika elektrycznego.
-Nie. Mam wodę, wystarczy mi.- uśmiechnął się ciepło do mnie i podszedł od tyłu. Szepnął mi do ucha''Kocham Cię'' i pocałował lekko w policzek , ale zaraz poszedł zapewne do salonu. Włączyłam wodę, aby mi się zagrzała i usiadłam przy ławie patrząc przez okno. ''Ślicznie tu'' pomyślałam.Wreszcie woda się zaparzyła i wlałam ją do kubka z herbatą. Gotowa ruszyłam do chłopaka.
Usiadłam obok niego i wypiłam łyk gorącej herbaty. Oglądałam jakiś program wraz z Jackiem, aż tu nagle...
___________________________________
Króciutki, ale jest :D ^^ Mam nadzieję, że się podoba.?! :> Hehe. :)

Czekam na rozdział u Julki ♥ Kckckckckck ♥ 
Padnięta trochę jestem, ale kit z tym :D
Jest to pierwszy rozdział który będzie dzisiaj ;P

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 56.

OD RAZU MÓWIĘ ROZDZIAŁ OD +18!! <LOL2> 
________________________________________________ 
Gdy dyrektor wręczył nam, absolwentom tej szkoły świadectwa wraz z nagrodami uroniłam kilka łez. Nie oszukujmy się, ale przywiązałam się do tej szkoły jak do żadnej innej.!!! Po tym rozeszliśmy się do klas a o 11;30 mogliśmy iść do domu. Cała grupą; Ja, Jack, Grace, Jerry, Milton, Julia, Eddi, Christian i Broudi ; poszliśmy do Phila Fala Fela .

U Phila Fala Fela..
-No to wakacje.!-krzyknął Jerry obejmując ramieniem Grace.
-Oo tak! Nareszcie.!-Jack zrobił to samo.-A Ty kotuś jutro o 6 rano u mnie! Jedziemy pamiętaj!- przypomniał mi chłopak.
-Tak,tak Jack..Pamiętam.!- mówiłam lekko znudzona już. -A dlaczego reszta nie jedzie.?-zapytałam
-A co boisz się zostać ze mną sam na sam.?-zaśmiał się a reszta zrobiła to samo.
-Jasne! -zakpiłam z niego i zaczęliśmy jeść 2 śniadanie. Gdy zjedliśmy wszyscy się rozstaliśmy a Grace i ja poszłyśmy najpierw do niej, aby mogła się przebrać a potem poszłyśmy do mnie, aby ona pomogła mi się pakować. Po 4 godzinach ona wróciła do siebie a ja zmęczona opadłam na łóżko.
-Wybierasz się gdzieś.?-weszła bez pytania moja mama.
-Tak. A co.?
-Może byś mnie z łaski swej poinformowała o tym, bo w końcu jesteś niepełnoletnia prawda.?!-mówiła oburzona.
-Ooo! Wreszcie zebrało Ci się na zmartwienia.!!??-krzyknęłam a do pokoju wparował brat.
-Co się tutaj dzieje.?!- wrzasnął.
-Nic.! Idź stąd!-rzuciłam oschle a on wyszedł w mgnieniu oka.
-No więc gdzie jedziesz.?-mama nie zwróciła uwagi na to, że przed momentem nieźle ją uraziłam.
-Jadę na weekend w góry z Jackiem.
-SAMI!?
-Tak ,sami! Nie jesteśmy dziećmi!
-Owszem jesteście.!
-Mamo! Wiemy co to prezerwatywa!Jeżeli o to Ci chodzi!-oburzyłam się i spojrzałam ''spod byka'' na rodzicielkę.
-Dobrze.. Karta kredytowa czy gotówka.?-zapytała stojąc przy drzwiach.
-Karta kredytowa..- powiedziałam ciszej a ona wreszcie opuściła mój pokój. Jack i Kim siedzieli obok mojego łóżka i patrzyli bacznie na mnie.
-No i co łobuzy.?-zaśmiałam się lekko a one zaczęły merdać ogonkiem i lizać mnie po gołych nogach. Wzięłam je na ręce i pogłaskałam. Teraz to mógł mi siedzieć na kolanach tylko jeden, bo były już tak duże, że nie dałabym rady jednego na jednym a drugiego na drugim utrzymać. Poszłam pod prysznic, zjadłam kolację i zasnęłam.

Następny dzień..
Obudziłam się o 4.00 rześko wypoczęta ruszyłam do szafy iubrałam to. Zeszłam na dół zjadłam śniadanie i była już 5.30. Poszłam na górę po walizki i przy drzwiach mama podeszła do mnie , pocałowała i wręczyła mi kartę.
-Tylko z głową dziecko!- znany tekst każdej mamy!
-Dobrze! O nic się nie martw!-powiedziałam znudzona i wyszłam. Zaraz jednak znalazłam się obok domu Jacka.
-Gotowa.?-spytał łapiąc mnie w tali jednocześnie całując.
-Jak nigdy dotąd!-zaśmiałam się i weszliśmy do auta Jacka.. Tak, tak! Auta, którego prawie nigdy nie używa , bo boi się, że go rozwali.
JEchaliśmy i jechaliśmy, lecz po 4 godzinach znaleźliśmy się na miejscu. Serio ten domek znajdował się na totalnym odludziu. Teraz opiszę Wam, jak mniej więcej teren wyglądał. ;
Środek lasu, przy jakimś zboczu gór... Nieopodal był ogromny wodospad a po drugiej stronie znajdowały się ogromnie góry. Chatka zrobiona była z drewna a na tarasie stało Jacuzzi. Podjazd był z kostki, a przy nim były powbijane lampki nocne oraz zaraz za nimi rosły wysokie krzaki. Za domkiem była drewniana budka, zapewne z różnymi urządzeniami . Jack wypakował z bagażnika nasze walizki i skierowaliśmy się do drzwi.
-Zapraszam.!-otworzył i jak na dżentelmena przystoi wpuścił mnie pierwszą.
-WOOOW!- powiedziałam wchodząc głębiej. Na pewno pierwsze dni wakacji będą nieziemskie...
Wieczór...
Jak w góra już bywa, pomimo tego, że jest lato tu było strasznie zimno. Taras tego domku był ogrzewany więc wyszliśmy z Jackiem na świeże powietrze.
-Idziemy do jacuzzi.?-zapytał chłopak.
-Jasne. Tylko chwila idę się przebrać.- mówiłam wchodząc już do pomieszczenia. Skierowałam się do naszej sypialni i założyłam swój ulubiony strój kąpielowy. Wyszłam na dwór owinięta ręcznikiem i weszłam do gorącej jak wrzątek wody..Przytuliłam się do chłopaka i mogłam tak z nim siedzieć i siedzieć.. I tak nic lepszego nie mamy do roboty.
-Kocham Cię.- szepnęłam do ucha Jackowi.
-Ja ciebie też.
-Ale za co.?-spojrzałam mu prosto w oczy.
-Za to, że nie jesteś jak inne. Kocham Cię, bo jesteś wspaniała! Po prostu tak ludzie mają...Zakochują się i już.!- wywnioskowałam z tej wypowiedzi, że serio ja również nie odpowiedziałabym Jackowi, za co go kocham! Po prostu go kocham..! Za całokształt! Jest ideałem! To chyba proste , prawda.?!
-Dobrze..Sorki za to pytanie.- powiedziałam po dłuższej niezręcznej ciszy.Chłopak mnie pocałował i uniósł mnie w wodzie tak, że teraz znajdowałam się na nim okrakiem. Pocałunki z każdym napawały się emocjami i wzbudzały w nas chęć czegoś więcej. Ta namiętność budziła w nas krwiożerczą bestię,która tylko czeka, aż się ją wypuści na wolność. W koońcu Jack pozbawił mnie stanika i zaczął dobierać się do dolnej partii. Po chwili byłam całkowicie naga i on również, ale nie widać tego było, bo jak było napisane byliśmy w jacuzzi. Jack zszedł z moich ust wędrując swoimi coraz niżej i niżej... Zaczął pieścić mój biust a potem przeszliśmy na te inne sprawy...Poczułam jego członka we mnie... Było cudownie.. Najpierw było trochę szybciej, ale zaraz zwalniał, żeby cieszyć się tymi chwilami ... Było cudownie i do tego wszędzie ciemno a my na ''łonie natury'' współżyliśmy...Będziemy mieli co wspominać, prawda.? Eh.. A więc w końcu doszliśmy do tej chwili kulminacyjnej i oby dwoje zaczęliśmy już tylko się całować. Wreszcie spojrzałam na ekran telefonu,który leżał nieopodal mojej ręki. PAczę, a tu; 11 nieodebranych połączeń, 23 sms'y i godzina 2;00
-Idziemy spać co.?-zapytałam chłopaka.
-Ale mi tu tak dobrze..-mówił mając zamknięte oczy. Ja wykorzystałam tą chwilę i założyłam tylko dolną część stroju kąpielowego a górną darowałam sobie i tylko ją zasłoniłam .
-No , ale niestety.! Ja Cię opuszczam słońce.!- cmoknęłam go lekko w policzek i już skierowałam się do domu. Poszłam jeszcze wziąć prysznic, a podczas niego zastanawiałam się nad tą sytuacją,która miała miejsce jakieś 15 minut temu.. Ja nigdy nie byłam taka uległa...! Jack nie był moim pierwszym chłopakiem! Jest pierwszym , który..współżył ze mną.. A to zmienia postać rzeczy.! Żadnemu nie pozwalałam na takie igraszki, chodź niejeden chciał i miał na to szansę.. Jack tak jakby mówiąc wykorzystał odpowiedni moment i tak jakoś... WYSZŁO! Wyszłam już spod prysznica i ubrałam się w swoją ''erotyczną piżamkę,którą chowałam przed światem, bo nie chciałam, żeby ktoś się o niej dowiedział. No bo jak taka Kim mogłaby posiadać takie rzzeczy...? Na ogół spokojna, wzorowa uczennica i takie ciuchy!? Strach się bać.!!! Ubrałam to i wyszłam do pokoju...
-O RANY!!!-Zawołam Jack.- Serio teraz to..-nie dokończył ,bo go pocałowałam i położyłam się do łóżka...
_________________________________
Tadaaa! I jest sorki a te sceny :D

niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 55.

Na której było małe pudełeczko. Wystraszyłam się... On ...Chyba...Chce....Mi...Się....Oświadczyć.?! On otworzył je i moim oczom ukazał się piękny łańcuszek. Uf.! Całe szczęście. !
-Proszę.!- powiedział wręczając mi prezent.
-A za co to.?! -wyszeptałam , bo na głośniejszy ton nie było mnie stać. 
-A czy nie mogę dać dziewczynie prezentu.? Tak od siebie.?-zapytał zawieszając mi podarunek.
-Oj możesz.-odwróciłam się przodem do niego. Wpiłam mu się w usta i namiętnie go pocałowałam. Wszyscy zgromadzeni krzyknęli ; ''UUUU!!'' A potem wołali ; ''GORZKO GORZKO!!'' . A na samym końcu zaczęli śpiewać ; ''Ona temu winna ona temu winna pocałować go powinna!'' zaśmiałam się i z większą namiętnością go pocałowałam. W końcu się odkleiliśmy i krzyknęliśmy;''NO JUŻ DOSYĆ NOO!" i zaśmialiśmy się. W końcu gwiazdy, które były na scenie zaczęły dawać koncert, tak jak mieli w planach a ja i Jack wirowaliśmy po parkiecie.
 Godzina ; 01;30.
Bal już oficjalnie zakończył się o 24;00 -właśnie wtedy wypiliśmy oficjalnie szampana z naszym kochanym dyrektorem, ale ja wraz z Jackiem poszliśmy się przejść. Chodziliśmy ciemnymi ulicami w milczeniu , trzymając się za rękę.Na ulicach nie było nikogo... Słychać było tylko ciche piski opon dochodzące z centrum miasta. Patrzyłam przed siebie a w głowie co minutę wzrastało mi myśli. Głowę miałam zasypaną pytaniami bez odpowiedzi...
-Kim..-zaczął Jack.
-Hmm.?-spojrzałam na niego.
-O czym teraz myślisz.?-popatrzył się na mnie .
-O życiu...Sensie jego.A ty.?
-O wszystkim! - mówił patrząc przed siebie.- Chciałbym mieć już to 30 lat i wiedzieć co i z kim chcę do czegoś dążyć.! Teraz wiem, że to na pewno z Tobą, ale do czego to nie wiem..- słuchałam go uważnie .

1 godz. potem...

Leżałam czyściutka w łóżku Jacka, bo dziś miałam już zostać u niego na noc. W jego pokoju było całkowicie ciemno. Przez okno widziałam jedynie jasny ,okrągły księżyc, który jako jedyny oświetlał trochę to pomieszczenie. Wreszcie zobaczyłam sylwetkę człowieka, ruszającą ku łóżku. Położył się obok mnie i od razu przytulił. Po pewniej chwili zapytał.;
-Śpisz.?
-Nie.. Nie mogę zasnąć.- wymamrotałam po cichu. 
-A masz na coś ochotę.?-przez ciemność zauważyłam coś białego, coś baaaardzo białego.. Zapewne to jego zęby, co wskazywało  na to, że się porządnie uśmiecha.
-Hmm..Zależy o czym mówisz.?-udałam głupią a on od razu to zauważył i pocałował mnie w usta. Odwzajemniłam każdy jego pocałunek aż.....(domyśleć się! xdd )

28 czerwca.
Przebudziłam się i skierowałam oczy na zegarek. Była 5;50. Wstałam i podeszłam do szafy. Dziś rozdanie świadectw i żegnanie się ze szkołą. Polubiłam ją przez te 2 lata... Muszę się z nią właśnie żegnać.. Niestety. Skierowałam wzrok na półkę z ciuchami. Niczego tam nie znalazłam, więc ruszyłam do większej garderoby, gdzie miałam ciuchy, które nie zawsze zakładam. Podeszłam do jednego z mebli i otworzyłam drzwi. Zaczęłam nerwowo przeglądać stroje i wreszcie skomponowałam ten ubiór. Poszłam pod prysznic , a następnie ułożyłam włosy tak jak jest to pokazane i pomalowałam paznokcie. Zeszłam na dół, zjadłam śniadanie, które mi przyszykowała mama i znów skierowałam się na górę. Wyszczotkowałam zęby, pomalowałam usta błyszczykiem i podkreśliłam oczy kredką, tak jak zresztą wszystko pokazane jest przy zestawie. Gotowa już o 7;20 wyszłam z domu i szybkim krokiem ruszyłam do Grace.
-GOTOWA.?!-zawołałam uśmiechnięta wchodząc do jej domu bez żadnego poinformowania o tym .
-TAAAK! JUŻ IDĘ!!!- krzyknęła schodząc po schodach. We dwie ruszyłyśmy pożegnać się z gimnazjum a powitać coleg! Gdy dotarłyśmy do szkoły była punkt 8;00 podbiegłyśmy do chłopców z naszej paczki i zaczęliśmy dyskutować.
-Kim! Jedziemy na weekend w góry!!-zawiadomił mnie Jack.-Ja, ty...Sami w domku na odludziu!-zachęcał mnie uśmiechając się..
-NO TO SIĘ BĘDZIE DZIAŁO! -krzyknęli wszyscy a ja zaśmiałam się lekko. Nasz ''kochany'' dyrektor wyszedł na scenę i zaczął przemówienie...
______________________________________________
Może napisze jeszcze jeden ale króóóóciutki!!! 

sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 54.

Sala była pięknie ustrojona.. Jeszcze nigdy nie widziałam takiego ''klimatu'' czułam się cudownie.! Weszliśmy w głąb pomieszczenia i spostrzegłam Jerrego z Grace. Podeszłam do nich . Dziewczyna była ubrana w to . Jerry miał krawat pod kolor jej sukienki oczywiście. 
-Śliiczna!-powiedziałam uśmiechając się słodko do dziewczyny.
-Ty również! - odwzajemniła mój gest i zaczęliśmy rozmawiać . Wspominałam, że Grace też idzie do liceum.? Ubłagałam dyrektora... Ma się ten talent! ;)) Chciałam powiedzieć urok. <lol2> Ale ta skromność mi nie pozwala .;p A więc Grace idzie z nami do liceum (teraz na liceum będę mówić coleg , bo w USA nie ma liceum tylko jest coleg! ;-) To jest uwaga mojej polonistki , wiec muszę to zmienić ) idzie z nami do colegu* więc spokojnie nie musiałyśmy się rozstawać...
W końcu sala się napełniła po brzegi uczniami z 3 klas wraz z ich partnerami/partnerkami. Gawędząc z Jackiem przy blacie baru w głośnikach rozbrzmiała wolna piosenka. Nie zwracaliśmy na to uwagi, lecz jedna osoba owszem.
-Zatańczymy.?-podszedł do mnie Broudi. Spojrzałam na reakcję Jacka. Był wściekły.
-Tak.- uśmiechnęłam się słabo do niego i podeszłam na chwilę jeszcze do Jacka. -Kotuś, wiesz, że to Ciebie kocham! Mogłeś poprosić do tańca.- dodałam odchodząc od naszego miejsca.
-Ślicznie wyglądasz.-powiedział łapiąc mnie delikatnie w talii.
-Dziękuję. Ty też.- złożyłam swoje ręce na jego barkach. Przysunął mnie do siebie , a ja wtuliłam się w niego tak po przyjacielsku. Ciągle czułam czyjś wzrok na sobie. Skierowałam wzrok ku lady , lecz Jacka tam nie było. Rozejrzałam się po sali i dostrzegłam go z Claudią.?! Tańczyli razem. Nie zwracałam uwagi na to, bo oni również tak jak ja i Broudi mogli tańczyć po przyjacielsku...
-Kim.-zaczął chłopak obracając mnie delikatnie.
-Tak.?- uśmiechnęłam się ciepło do niego.
-Nie powinnaś .. Znaczy to ja nie powinienem...-mówił plącząc się w swojej wypowiedzi.
-Co nie powinieneś.?
-No, bo ... Wiedz, że ja nie daruję sobie, jak Jack Cię skrzywdzi... Robię wszystko, żebyś była szczęśliwa...Tak się robi jak się kogoś kocha..- mówił smutno.
-Oj Broudii.!-przytuliłam go mocno. Jaki on jest słodki! Po prostu.. Ale to tylko przyjaciel. Na oczach miałam teraz centralnie Jacka. Tańczył z nią ze znudzonym wyrazem twarzy. Patrzył również na mnie. Ja stanęłam na palcach i zerkałam na Jacka przez ramiona Broudiego. Wreszcie utwór się skończył i podziękowałam przyjacielowi za taniec. Udałam się do stolika, przy którym oficjalnie siedziała cała nasza gromada.
-Uff..-opadłam ciężko na krzesło. Nikogo oprócz mnie przy nim nie było. Nalałam sobie do szklanki ponczu i napiłam się łyka. Zobaczyłam Claudie idącą w moją stronę.
-Kim..-zaczęła przyjaźnie siadając obok.
-Czego chcesz.?-spytałam oschle.
-No , bo ... Ja nic do twojego chłopaka nie czuję.. Ty wtedy mu aferę zrobiłaś a on po prostu mnie oprowadzał, bo go o to poprosiłam. Nie wiedziałam, że wy jesteście razem.- mówiła smutno.
-Okej.. Nie roztrząsajmy tego już.!- uśmiechnęłam się do niej. Ona odeszła już dumnie ode mnie i znów zostałam sama ale na krótko. Zaraz dosiadł się obok mnie Christian , Broudi i Eddi.
-Strzałeczka Kim!-zawołali razem.
-Hej chłopcy.-zażyłam kolejny łyk soku.
                   - A TERAZ PRZED WAMI KONCERT NA ŻYCZENIE! GWIAZDY NA ŻYWO Z DEDYKACJĄ OD JACKA DLA KIM!-mówił , znaczy krzyczał do mikrofonu dyrektor. Na scenę wyszedł nie kto inny tylko Astin Moon i dziewczyny, które ''dostałam'' w prezencie na urodziny od Jerrego , czyli Taylor Swift, Chinna Anne McCline, Selena Gomez i Miley Cyrus.
-Ahaa.?-spojrzałam pytająco na chłopaków, którzy siedzieli ze mną przy stoliku.
-Kim podejdź bliżej.!-zawołała Taylor. Zrobiłam o to co prosiła i stałam tuż pod sceną. Nagle ona postawiła krzesełko i na scenie pojawił się Anderson z gitarą..
-WOOOOOOOOOOOW!-krzyczeli wszyscy. Przecież on niszczy sobie reputację!!! Jeszcze niedawno zgrywał oschłego , groźnego buntownika a teraz co.? Chłopak z gitarą.?! Dobre uczynki!? Rany... Co miłość może zrobić z człowiekiem.
-Kim to dla Ciebie!- powiedział i zaczął grać to , co brzdąkał gdy była u mnie imprezka. Zaczął śpiewać a każdy wyglądał mniej więcej tak;

Gdy skończył każdy był w szoku i nie mógł się nawet poruszyć.. Ja zaczęłam klaskać a za mną cała sala.Wszyscy byli w szoku... Nawet ja. Jack prędko zszedł ze sceny i podszedł do mnie..
Reflektory skierowane były na nas.
-Kim Kocham Cię i ..- zza siebie zaczął wyłaniać swoją dłoń na której było...
_________________________________
Ta da!!!!!!!! Macie ! <3 Wieczorem dodam kolejny! <3

niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 53.

Jack lekko obejmował mnie od tyłu i od czasu do czasu muskał moją szyję..
-Jack.. Bo mnie pożresz jak będziesz  mnie tak co chwilę całować.!- zaśmiałam się a on pocałował mnie znów , ale tym razem w usta. Oddałam jego pocałunek z większą siłą i ''Agresją'' . Było nieziemsko , ale usłyszałam, że w filmie , który oglądałam kilka minut temu rozgrywała się akcja więc szyybciutko oderwałam się od Jacka i spojrzałam na telewizor. On patrzył się na mnie pytającym wzrokiem.
-Co jest Ki...
-CICHO! AKCJA JEST!-uciszyłam go szybko.Chłopak nie rozumiejąc sytuacji zapewne poszedł wziąć prysznic. Siedziałam i po 10 minutach film się skończył. Tuż obok sofy był regał , na którym był jakiś kwiat a dookoła jakieś zdjęcia i trofea Jacka. Podeszłam do nich i spojrzałam na nie. Widziałam tam zdjęcia Jacka, jego mamy oraz jakiegoś dorosłego  mężczyznę. Zapewne jego tata.. Oglądałam bacznie każde zdjęcie..''Jak on się zmienił'' pomyślałam patrząc uważnie na fotografie.
-Aż taki niepodobny.?-zapytał, obejmując mnie dłońmi na brzuchu.. Zupełnie jak w moim śnie, tylko, że brzuch miałam normalny.
-No ... Trochę bardzo! Strasznie się zmieniłeś.- mówiłam robiąc wielkie oczy.
-Aaj tam! Zrobiłem się jeszcze słodszy prawda.? -zatrzepotał rzęsami tak, jak dziewczyny to robią do niego.
-Śmiesznyś ! -zakpiłam z niego i pocałowałam go lekko . Odłożyłam pamiątkę na miejsce i zobaczyłam ogromny puchar.
-WOOOW!- wymamrotałam. On był nowiutki! Przecież nie pierwszy raz byłam u Jacka, ale tych fotografii i pucharów tu nie było! Podeszłam bliżej i zobaczyłam napis '' Mistrzostwo w koszykarstwie dla Jacka Andersona''  Czyli on umie grać w kosza  a nic mi o tym nie powiedział.?!
-No wiesz co.!? Czemu mi nie powiedziałeś.?!- mówiłam pokazując ręką nagrodę.
-A po co.. Nie ma się tu czym chwalić..-powiedział zażenowany.
-Jak to nie ma.!? Człowieku! Jesteś niesamowity! Masz tyle talentów , że ło! - złapałam się za głowę . 
-Yhmy... Nie mów tak..- powiedział zdenerwowany.
-Bo.?! Bo mówię prawdę.?!- wkurzona spojrzałam na niego.
-Nie! Bo mówisz jak każda moja była..- widziałam ten jego wyraz twarzy  (-,-) . Lekko się wystraszyłam, ale nie miałam się czego bać.. W końcu on krzywdy mi nie zrobi.!
-Sory Jack...Ale to prawda.! Każda Ci to mówi, bo to prawda... A ja nie jestem każda! - mówiłam doniosłym tonem.
-Wiem o tym. Dlatego proszę Cię nie mów przy mnie takich rzeczy, bo wtedy przypomina mi się reszta...-wymamrotał słabo.
-Okej.-usiadłam mu na kolanach i spojrzałam na niego.
-Co robimy kotuś.?-patrzyłam mu głęboko w oczy.
-A na co masz ochotę.?-uśmiechnął się cwaniacko.
-Na to co Ci chodzi po głowie.- jaka ja jestem czasem inteligentna! Brawa dla mnie! AHahahha! ^^ Zaczął mnie namiętnie całować w usta a potem schodził niżej i niżej.. Poszliśmy szybko do jego pokoju i po 2 godzinach zabaw ''małżeńskich " (jak to moja mama mówi ) zasnęliśmy wtuleni w siebie.

-Poroniła.!-powiedział załamany lekarz.
-Przykro nam... Nie zdołaliśmy uratować dziecka...-oznajmił drugi. Ja i Jack trzymaliśmy się za ręce... Zaczęłam płakać.. Pierwsze dziecko w moim życiu... Poszło w niepamięć.! Bo co.!? Bo poroniłam! Wpadłam w panikę i zaczęłam rzucać się po łóżku. Jack załamany trzymał mnie za dłonie a ja nadal się rzucałam. 

Obudziłam się w środku snu i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Zrobiło mi się nie dobrze więc pobiegłam  do toalety.. Zwymiotowałam i usiadłam zaraz przy kibelku. Usłyszałam głosy dochodzące z pokoju.
-Kim...? Gdzie jesteś.?-spytał ochrypłym głosem Jack. Ja szybko doczołgałam się do drzwi i zamknęłam je na klucz.
-Kim jesteś tam.?- spytał pukając do drzwi.
-No a jak czymś..-nie dokończyłam , bo znów zwymiotowałam. Pewnie znów się czymś zatrułam! Świetnie Kim! Brawo !Była 3;50 a ja siedziałam przy toalecie i wymiotowałam. Pięknie zapowiada się niedzielny poranek!!
-KIM OTWÓRZ TO! CO SIĘ TAM DZIEJE.?!- krzyczał próbując otworzyć te drzwi. Wiedziałam, że czym prędzej tym później sobie je otworzy , a nie miałam sił się kłócić więc otworzyłam mu drzwi a on wpadł jak oparzony,
-Co jest Kim.?-zapytał zaniepokojony.
-Niedobrze mii..-mówiłam trzymając się za brzuch. Znów kolejna torsja.. o 4.30 usnęłam.

Popołudnie.
Jestem właśnie z Grace i Julią w centrum handlowym na zakupach.. Bo jak wiecie, za niecały tydz. mamy bal absolwentów! Musimy wyglądać bajecznie! Każda kupiła sobie po 4 sukienki. Nawet Julia kupiła nieziemsko piękną sukienkę.! Jeżeli ona by dobrze na mnie leżała sama by ją sobie kupiła!
-Jest śliczna!-mówiłam oglądając koleżankę w niej.
-Serio.?-zapytała speszona.
-Na prawdę! Bierz ją.!- zapewniła ją Grace.
-No okej!- podeszłyśmy do kasy i kupiłyśmy wszystkie 12 sukienek łącznie.
-No to mamy sukienki teraz buty i dodatki! -oznajmiłam i poszłyśmy dopasowywać wszystko do nich.

Piątek....
Za 2 godziny zaczyna się bal. Moje stylistki pojawią się niebawem i powiem szczerze, że nie mogę się doczekać tego wieczoru! Wszystkie 4 zestawy leżały i czekały, aż wybiorę jeden z nich i założę go na siebie. A oto one;
zestaw 1
zestaw 2
zestaw 3
zestaw 4
W końcu pojawiły się moje pomocnice i zaczęły się przygotowania. Po 1,5 godzinie byłam gotowa .! Byałm ubrana w zestaw nr. 4.
-Biała dama.!- powiedziała jedna z nich. Uśmiechnęłam sie do niej lekko i spojrzałam w swoje odbicie.
-Perfecto!- powiedziałam sama do siebie i zeszłam na dół. Schodząc z ostatniego stopnia usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyła...Jacka w garniturze.?! Serio.!?
-Wooooow!- powiedzieliśmy w tej samej chwili.
-Wyglądasz boosko!- powiedział świdrując mnie wzrokiem.
-I wzajemnie.!-odpowiedziałam i pocałowałam namiętnie chłopaka.
-Czy ty jesteś pomalowana.?!-zapytał zdziwiony. Ach no tak! Kim się nie maluje. Rzadko co używa błyszczyka a tu proszę. !
Po 10 minutach jazy limuzyną, którą zamówiła nam moja mama znaleźliśmy się pod szkołą. Najpierw wysiadł Jack a następnie podał mi rękę, aby pomóc mi wysiąść. Ten wieczór zapowiada się nieziemsko!!! Jest super! Weszliśmy do sali i do oczu napłynęły mi łzy.....
________________________________________________________
Ta daaa! Sorki, że z takim opóźnieniem, ale tego zestawu nr. 4 nie mogłam jakoś stworzyć.! Miałam problem! Za duży wybór no! <3 Najchętniej poszłabym we wszystkich na raz!  <3 Ale jest! :D