Jack położył się obok i wtuleni w siebie zasnęliśmy.
Następny dzień...
Wstałam o 9;23. Ruszyłam do szafy , lecz wcześniej udałam się na balkon, który był w naszym pokoju. Wyszłam na dwór i od razu zaczęło trzepać mnie zimno. Jack dobrze mówił mi jadąc tu, że jest tu nadzwyczaj zimno.! A w zimę jest na odwrót! Ale dobrze, że zabrałam ze sobą również ciepłe ubrania. Wróciłam do planowanych na sam początek celów i skierowałam się do mebli. Sięgnęłam na jedna półkę , wyciągając z niej sweterek , bluzkę i jeansy. A z drugiej bieliznę i dodatki znajdowały się w łazience.
Ubrałam się w to i zostawiłam włosy takie jakie właśnie były. Oczywiście przeczesałam je lekko i poszłam robić śniadanie. Lodówka pełna była po same brzegi.! Dom lśnił czystością a przecież mama Jacka tego nie robiła skoro była na zdjęciach! Mniejsza z tym! Przyrządziłam zwykłe tosty , tylko, że w kształcie serca. Usłyszałam kroki na schodach więc uśmiechnęłam się na samą myśl o wczorajszych zdarzeniach.
-Hej słońce.-zawołał chłopak przeciągając się .
-Hej, hej. Siadaj jeść.!- ponaglałam chłopaka.-Bo Ci wystygnie!- dodałam. No pięknie! Mówię zupełnie jak moja mama.-,-
-Dobrze, dobrze. Spokojnie.!-rzucił uśmiechając się lekko i zasiadając przy stoliku. Jack był jeszcze w samych bokserkach, więc zapewne zje śniadanie i pójdzie się ubrać a ja za ten czas posprzątam po śniadaniu i pójdę na zewnątrz , przewietrzyć się trochę. Zjedliśmy posiłek i tak jak mówiłam, tak właśnie się stało. Jack poszedł się wykąpać i ubrać a ja za ten czas szybko uwinęłam się z czarną robotą i teraz tylko złapałam kurtkę koloru kawy z mlekiem i wyszłam. Skierowałam się w stronę lasu, który był już przy samym domku. Szłam, szłam oglądając roślinność i ciągle czułam, że ktoś się na mnie patrzy. Odwróciłam wzrok i zobaczyłam Joe.
-JOE!? Co ty tu robisz.?!- krzyknęłam spanikowana oddychając ciężko i łapiąc się ''za przeponę ''
-No jak widać stoję.- powiedział zdezorientowany.
-Ale co Ty robisz tu a nie jesteś w Seaford.?!-mówiłam głośno, lecz nie krzyczałam.
-Hm... -zaczął nerwowo gładzić swój kark.
-Śledzisz mnie.?-spytałam żałośnie.
-Można tak powiedzieć..- mówił skrępowany spuszczając wzrok na dół.
-Aha..Ale jak...!?? Aa! Zapomniałam, że ty wampir jesteś a one poruszają się z zawrotną prędkością.!- przypomniało mi się parę scen z różnych filmów o wampirach i tak palnęłam.
-Fajnie.-rzucił oschle Joe.
-No sorka.!Ale wiesz, że jak Jack się dowie to nie będzie ciekawie.?-ostrzegłam go.
-Wiem, dlatego sobie hasam po lesie , nie.?- mówił to tak jakby to było oczywiste.. Tak , oczywiste dla wampira , nie dla ludzi!!! Nadal nie mogę się pogodzić z tym, że coś takiego jednak istnieje.! Nikt nie przypuszczałby, że jednak te wszystkie bajki ,które są fantastykami ludzi tak naprawdę mówią prawdę!
-Dobra, na mnie już czas.- rzuciłam i chciałam iść dalej.
-Kim!-złapał mnie delikatnie za rękę.
-Hmm.?-burknęłam uśmiechając się słabo do chłopaka.
-Jeżeli Jack zrobi Ci krzywdę, to pożałuje tego do końca życia...Będzie miał go jeszcze parę sekund od powiadomienia mnie o złym czynie.. Potem to już tylko..- nie dokończyłam , bo mu przerwałam.
-Joe, opanuj się może co.? On mi nic nie zrobi.!- mówiłam zdenerwowana.
-Caały czas was obserwuję.!- mówił uśmiechając się do tego chamsko, złowieszczo i zadziornie.
-ŻE CO.?! TO TY TO WCZORAJ WIDZIAŁEŚ?! - krzyknęłam . On skulił się ze śmiechu i z dołu uniósł głowę do góry.
-Hahahahhahah..Ta...Hahahhaahha-nie mógł się opanować.
-Daruj sobie granie ''dobrego bohatera'' , bo jak masz obserwować każdy mój ruch to..- mówiąc to zacisnęłam ręce w pięść.
-A wiesz, że wampirów nie pokonasz ,puki nie wbijesz im kołka w serce, albo nie urwiesz głowę.?-mówił dalej lekko chichocząc.
-Tsa..- mówiłam i zaczęłam ruszać w stronę domku.
-Ale jeżeli serio mnie zdenerwujesz znajdę sposób kolejny na zabicie wampira i napiszę o tym książkę!- warknęłam i zaraz uśmiechnęłam się. - No to cześć.!- rzuciłam podnosząc rękę i machając znajomemu.
O godzinie 11;10 wróciłam do domu.
-Gdzie ty byłaś.?-spytał zdezorientowany Jack.
-Przejść się.- mówiłam odwieszając kurtkę na wieszak i udając się do kuchni.
-Pijesz coś.?-zapytałam wlewając wodę do czajnika elektrycznego.
-Nie. Mam wodę, wystarczy mi.- uśmiechnął się ciepło do mnie i podszedł od tyłu. Szepnął mi do ucha''Kocham Cię'' i pocałował lekko w policzek , ale zaraz poszedł zapewne do salonu. Włączyłam wodę, aby mi się zagrzała i usiadłam przy ławie patrząc przez okno. ''Ślicznie tu'' pomyślałam.Wreszcie woda się zaparzyła i wlałam ją do kubka z herbatą. Gotowa ruszyłam do chłopaka.
Usiadłam obok niego i wypiłam łyk gorącej herbaty. Oglądałam jakiś program wraz z Jackiem, aż tu nagle...
___________________________________
Króciutki, ale jest :D ^^ Mam nadzieję, że się podoba.?! :> Hehe. :)
Czekam na rozdział u Julki ♥ Kckckckckck ♥
Padnięta trochę jestem, ale kit z tym :D
Jest to pierwszy rozdział który będzie dzisiaj ;P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz