-Coo.!? Ja ciebie znam!- wymamrotała Grace.-Miło..- powiedział skrępowany i w tej chwili weszła Kim.
__________Oczami głównej bohaterki___________
-Masz tą wizytówkę.. Wybacz, ale warsztat jest otarty dopiero od 9.00 .- powiedziałam i spojrzałam się na nadal nie znajomego chłopaka. Widziałam zdziwienie na twarzy moich znajomych...Coś nie gra!-Ej co się tu dzieje.?-zapytałam rozkojarzona podając nieznajomemu wizytówkę. -No przecież to Austin Moon.!- zawołała Grace a spod kaptura wyłoniły się blond włosy, a z nosa zdjął ciemne okulary. Teraz go poznałam.- O rajciu!- zawołałam.-Dasz mi autograf.?!- zaśmiałam się udając fankę a ten zaś dumny z siebie wyją długopis z kieszeni i czekał aż dam mu coś do pisania.-Serio.?!- zapytałam już poważna. -Nie jesteś moją fanką.?!-zdziwił się .-No a wyglądam Ci na taką.?!- wrzasnęłam.-Nie.! Masz tu mój nr tele.! Jeżeli twój chłoptaś by cię zostawił. -podał wizytówkę , podziękował i wyszedł. WTF.?! Co to było.?! Zasiadłam na swoim miejscu i położyłam głowę na ramieniu Jacka.. Zaczęłam ziewać, bo już lekko chciało mi się spać..-Śpiąca jest moja królewna.?-zapytał Jack uśmiechając się ciepło.-Taak..- wymamrotałam. Reszta zebrała się i poszła do swoich sypialni a ja i Jack jeszcze siedzieliśmy.-Chodź.!- zawołał ciągnąc mnie za rękę i stojąc nade mną. Ja całą twarzą zaś opadłam na podłogę.-Nie będę się na to patrzył.!- wrzasnął i wziął mnie na ręce.-Kocham Cię..- mówiłam już prawie śpiąc.-Ja Ciebie też.!- poczułam jego wilgotne wargi na moim policzku .Po chwili byliśmy na górze . Ja zwlekłam się jeszcze i poszłam wziąć zimny prysznic. Umyta i przebrana położyłam się w moim cieplutkim łóżku i od razu zasnęłam...Stałam nad jeziorem i patrzyłam na wodę... Podśpiewywałam sobie piosenkę, która właśnie płynęła w moich słuchawkach..Patrzyłam bezuczuciowym wzrokiem przed siebie.. Nagle poczułam czyjś oddech na swojej szyi a następnie pocałunki w tych miejscach.-Kocham Cię..-usłyszałam.-Ja Ciebie też.- odpowiedziałam i odwróciłam się do Jacka przytulając go mocno do siebie. -Na kiedy masz termin.?-zapytał w końcu.-Za dwa miesiące.. To już za niedługo..- mówiłam spokojnie.- Tak się cieszę, że poznałem Ciebie... Że Bóg dał mi takie szczęście, że mam Ciebie u boku...-Też się cieszę, że Cię mam skarbie..- powiedziałam i położyłam dłonie chłopaka na moim dużym brzuchu.-Jak to będzie dziewczynka to jak damy jej na imię.?- zapytałam po chwili ciszy.-Damy jej Bella. Czyli piękna.. A jeżeli to będzie chłopak to damy mu ..- zaciął się.-Broudi.! Po wujku.!-zasugerowałam a on odpowiedział mi uśmiechem. Trwaliśmy w tej pozycji, a Jack ciaglę trzymał swoje dłonie na moim ogromnym brzuchu.. To są wady bycia w ciąży...Duży brzuch, rozstępy a potem cycki aż do pępka.. Ja byłam odmieńcem! Nie miałam wielkiego brzucha, miałam w sam raz piersi i nie miałam rozstępów! Byłam inna. Claudia , ta która niegdyś próbowała mi odbić Jacka teraz jest szczęśliwa z Christianem...Który jest z kolei menagerem największych gwiazd.. Tak mu się poszczęściło.. Ja i Jack studiujemy różne kierunki.. Ja- studiuję fotografię.. Pragnę zostać dobrze płatnym fotografem gwiazd. Jack zaś studiuje prawo. Chce zostać policjantem. Wszystko dobrze nam szło..Nie mieliśmy kłopotów..Oprócz jednego... DZIECKO! To ono za dwa miesiące miało począć się z mojego brzucha i zaburzyć harmonię moich dni! Mniej czasu na naukę a ja z chłopakiem nie jestem nawet zaręczona. Skąd mam mieć pewność, czy mnie nie zostawi.?! NIe miałam z nim większej kłótni od dłuższego czasu. Nie mieliśmy nawet o co się kłócić. Jedynie...Kto kogo kocha bardziej! -Kim..-zaczął Jack.-Słucham Cię..- mówiłam patrząc się nadal w taflę wody.-Bo ja chciałem zapytać...-mówił powoli.. Nic się nie zmieniliśmy ! Wyglądaliśmy identycznie.! To samo zachowanie , ta sama twarz jak i reszta ciała.. Starzeją się, lecz ciągle są młodzi!-Czy zostaniesz moją żoną.?!- wydusił wreszcie z siebie wyjmując zza siebie szkatułkę w kształcie serca a w nim złoty pierścionek z diamentami.. Jejku ! Nie wiedziałam... Co mam powiedzieć... Teraz muszę podjąć poważną decyzję... Mam spędzić z nim wszystkie moje dni, czy jednak to nie ten jedyny...? Ale , skoro już z nim będę mieć dziecko, to raczej ten jedyny..Prawda.?! Bynajmniej ja tak myślę..!-Tak..! Tak jack wyjdę za Ciebie!-krzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję.! Po policzkach spływału mi łzy radości... Byłam najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi! -Tak Cię kocham! -dodałam szlochając ze szczęścia.-Ja Ciebie też Kim! Ja Ciebie też! - powtarzał przytulając mnie mocno do siebie. Trwaliśmy tak przez dobre 15 minut.. Wcześniej jednak chłopak włożył mi pierścionek na palec , a teraz właśnie ruszyliśmy do Jerrego i Grace powiedzieć im o tym, że się żenimy!-HEJKA!- zawołałam wchodząc do ich wspólnego domu.A właśnie! Wspominałam wam, że mamy własne domy.? Ja i Grace miałyśmy 22 lata a chłopcy 23. Mieszkaliśmy na przedmieściach Los Angeles, bo właśnie tam prawie każdy z nas oprócz Julii i Miltona studiował , bądź pracował. To była para geniuszy! Oby dwoje pracowali dla NASA... Teraz właśnie byliśmy w miejscu , gdzie zaszłam w ciążę... Były wakacje.. Chcieliśmy się zabawić i przyjechaliśmy tu wszyscy razem... Był alkohol i potem pod jego wpływem i niespełna rozumu poszliśmy do łóżka... Teraz mamy za swoje..2 miesiące później...Właśnie siedziałam na kanapie i karmiła małe dziecko. Było niesamowicie podobne do mojego narzeczonego Jacka. Był to chłopczyk i miał na imię Broudi , po jego ojcu chrzestnym. Jack i Broudi bardzo się zaprzyjaźnili odkąd Broudi znalazł sobie dziewczynę. Ma na imię Cleo i jest uderzająco podobna do mnie. Jest z nią już 3 lata i bardzo się kochają.. Dlatego też Jack zgodził się bez problemu nazwać tak naszego syna i , żeby to Broudi a nie Jerry był chrzestnym... Teraz tworzymy rodzinę ... Ja , Jack i Broudi..
________________________________________________
Przepraszam że nie dodawałam postów :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz