sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział 48.

Po paru godzinach spędzonych u brata przyjechaliśmy do mnie do domu.
- Idziemy do mnie .?-zapytał Jack siedząc ze mną w salonie.
-No okej. Zapraszamy paczkę.?-spojrzałam na niego. -Albo mam lepszy pomysł! Jutro sobota.! Więc dziś możemy urządzić u mnie imprezę! I tak jest jeszcze wcześnie . Więc jest 15.00 do końca tygodnia nie mamy treningów więc mamy więcej czasu na przygotowanie czegoś. A może gril.? To jednak dobry pomysł! Zaprosimy Grace, Jerrego ,Miltona, Julie, Ediego, Rudy'ego i Broudiego.. No i może jeszcze Chrisa co.?-zapytałam już niepewnie o tą ostatnią osobę. 
-Rób jak uważasz. Ja Cię kocham i jeżeli ty mnie kochasz to nic głupiego nie zrobisz.- powiedział całkowicie opanowany. I o to właśnie chodzi! Trzeba mieć zaufanie w związku a tego nam brakowało.! Brawo Jack! Brawo!!
-No to tyle.. Chyba, że chcesz.. Nie Grace wtedy nie przyjdzie wiec nie przyjdzie też Jerry a bez niego nie pojawi się tu Edi i potem Milton a za nim Julia... Reakcja łańcuchowa. Więc Chris wpada a Claudia wypada..?-zapytałam podsumowując .
-Tak. Chodź do dojo powiedzieć wszystkim o tym , okej.?- zasugerował a ja wstałam od razu na proste nogi.
-No to come on! - uśmiechnęłam się do niego ciepło łapiąc go za rękę i ciągnąc w stronę wyjścia. Zatrzasnęłam i zamknęłam drzwi po czym na nogach ruszyliśmy do dojo. Po jakiś 10 minutach byliśmy na miejscu.

-Witaam!-  zawołałam uradowana na wstępie.
-Heej wam!- zawołali równocześnie.
- U mnie ! Dziś o 18.!!! Maci wszyscy być.!-moja twarz była strasznie poważna i ukazywała uczucia,które towarzyszą w furii. - Rozumiemy się.?- zaraz potem uśmiechnęłam się ciepło a zdziwienie z ich twarz zniknęło.
-Jasne, o ile nie będzie tej flądry..- mówiła Grace. Posłałam porozumiewawcze spojrzenie Jackowi pt. '' A nie mówiłam?! ''
-Nie będzie jej.- oznajmił szybko Jack.
-To dobrze!- dodał z ulgą Jerry. Po chwili wszyscy dowiedzieli się szczegółów i mogłam ruszyć do Chrisa i Broudiego,którzy się zakolegowali. Właśnie teraz przebywali w skateparku więc pospiesznym krokiem weszłam na rampę i przekazałam im informacje. Oj ten wieczór będzie odjazdowy!!! Już to czuję.:P Jack poszedł do sklepu po napoje , alkohol, jakieś przekąski a ja szykowałam dla każdego pokój gościnny.  Poszłam potem zamienić salon w miejsce do tańca a w jadalni można było coś przekąsić oraz zagrać w butelkę. Gdy zobaczyłam chłopaka, który miał peełno siatek w rękach podbiegłam do niego szybko i wzięłam parę od nich.
-Dzięki kotuś..- powiedziałam i dałam mu szybkiego całusa w policzek. Poszliśmy rozłożyć wszystko tak jak powinno być.. Chipsy do misek , żelki i cukierki na jakieś talerzyki a piwo zostawiłam w skrzynce. Była 17;30 więc szybkim ruchem rozstałam się z chłopakiem, który poszedł do domu przebrać się i przynieść ciuchy na zmianę . Podeszłam do szafy i wyjęłam to . Poszłam pod gorący prysznic , a po nim włożyłam dane ciuchy i zrobiłam sobie dwa kucyki. Wyglądałam słodko , a za razem ostro. Pogoda się rozweseliła , więc ruszyłam na taras rozpalić grilla. Usłyszałam głosy przyjaciół.
-Jestem za domem!- krzyknęłam i zobaczyłam grupę ludu idącego w moją stronę.
-Strzałka Kim!-zawołali na powitanie. Rozłożyli się na leżakach i spojrzeli na mnie.
-Znów ten styl..?-zapytała znudzona Grace.
-Po prostu podobają mi się te ciuchy. Nie jestem gotką ani emo!- warknęłam ale zaraz wybuchnęłyśmy śmiechem. Brakowało tylko JAcka i Broudiego . Jerry z Edim i Miltonem mieli pilnować ''ogniska'' a my dziewczyny ruszyłyśmy do kuchni przygotowywać kiełbasę na grilla. Zaczęłyśmy się bawić w mistrzynie kuchenne i ''jak my to się znamy na gotowaniu''. Udawałyśmy francuskich kucharzy . Ja i Julia perfekcyjnie władałyśmy; Angielskim, Polskim, Francuskim, Portugalski, Niemiecki i Włoski. A Grace umiała Francuzki, Angielski i Włoski. Więc postanowiłyśmy wszystkie mówić po francusku. Kiełbasa była już solidnie doprawiona i usiadłyśmy przy stole,który stał w kuchni i zdjęłyśmy czapki kucharskie.
- Gotowe! -westchnęła Julia.
-No to idziemy do chłopców.- zawołała Grace a ja zorientowałam się, że Jacka i Broudiego nadal nie ma.! Wyszłyśmy drzwiami , które prowadziły na taras i zobaczyłyśmy stojących przy ognisku chłopców.
-Brosudiego i Jacka nie ma.?-zapytałam zdziwiona.
-Nie.- powiedzieli równo nie odrywając wzroku od płomieni.  
-Aha spoko. My już przygotowaliśmy wszystko. A wy.?- spojrzała Grace pytająco na chłopaka.
-No oczywiście kotku! - uśmiechnął się i podszedł do niej obejmując ją słodko. Zostawiłam ich sam na sam i wraz z Julią podeszłyśmy do leżaków. Wyjęłam szybko swój telefon i spojrzałam na wyświetlacz. 4 nieodebrane połączenia i 5 SMS'ów.
1.SMS ; '' Kimi powiedz Jackowi, że prezent bardzo mi się podoba.!Tęsknię za Wami! <3 ''
2.SMS; '' Córciu wystarcza Ci pieniędzy.?''
3.SMS; ''Hej Kim. Czemu się nie odzywasz.? Zrobiłem coś nie tak.? '' ten sms był od Joe . No tak trochę się już nie odzywaliśmy.
4.SMS; ''Strzałeczka Kim ! :*** Trochę się spóźnię ! Sorki! ;*** ''
5.SMS; '' Hej kotek.! Musiałem coś załatwić. Będę o 19.! Kocham Cię! ;*** '' I zaś rzygam tęczą. 4 SMS był jak się domyślacie od Broudiego a 5 od Jacka. Spojrzałam na zegarek i była 18;30 . Słońce nadal prażyło pomimo tego, że do południa padał deszcz. Ptaki słodko śpiewały do siebie serenady a na ulicach słychać było w oddali dźwięk klaksonu. Rozejrzałam się dookoła siebie próbując namierzyć Chrisa. Stał przy ognisku patrząc się bez emocji na nie. Wstałam zostawiając samą Julię i skierowałam się szybkim krokiem do Christiana.
-Co jest.?-spytałam będąc obok niego.
- Nic. A czemu pytasz.?
- No , bo tak stoisz i się patrzysz dziwnie na te płomienie...- powiedziałam .
- Bo od nich biegnie ciepło.. A tego mi brakuje..Ciepła drugiej osoby..- mówił smutny. Chciałam go przytulić, ale wiem już że jest taki sam jak Jack. Ma swój sposób podrywu . Ja mam chłopaka.! Nie będę go przytulać. Przepraszam.!
- Współczuję, ale na prawdę nie chciałbyś.. Bycie singlem ma swoje wady i zalety i bycie w związku także. Kiedyś się ożenisz i nie będzie tak jak teraz. Znudzi Ci się dziewczyna to z nią zerwiesz.! Tak niestety nie będzie... Musisz wtedy wytrwać z nią do końca . Więc ciesz się, tym co masz... Bo kiedyś już tego nie będzie..- powiedziałam poetycko .
-Wow. Kim.. Szalejesz! - zaśmiał się lekko. Chwilę jeszcze pogadaliśmy a ja pobiegłam do pokoju po aparat. Postanowiłam porobić pare zdjęć.! Hehehehe. Zeszłam po schodach i idealnie wychodząc trafiłam na Jacka i Broudiego.
-Ooo cześć Wam!- zawołałam i uśmiechnęłam się ciepło do nich. Weszli zostawili torby sportowe w wolnych pokojach i poszli do ogrodu.
Podchodziłam do każdego i kazałam robić jakieś zabawne pozy. Oto parę fotek , które porobiłam; 




To są zdjęcia Christiana. Nie ma co.. Ładny jest.:))




To mój Jackuś . Chyba każdy o tym wie ;D




A to nasz Jerry . No i jeszcze jest Julia , Milton i Eddi , ale ich zdjęcia są koszmarne więc nie będę wam ich pokazywać. Jeszcze został Broudi . Ale on tez wyszedł tak
jakoś brzydko więc jego zdjęć też nie pokażę. 
- Dobra dość cykania fotek.Teraz Tb trzeba zrobić!-zawołał Jack wyrywając mi aparat z ręki.
-Nie ! Idziemy popływać.?-zapytałam odbierając mu przyrząd do robienia .
-Okeej! - zawołali i wszyscy ruszyliśmy do domu się przebrać w stroje kąpielowe. Ubrałam ten i założyłam okulary pokazane na zdjęciu. Włosy zostawiłam rozpuszczone, przez co układały się w fale.. Naturalne fale.. ;-) Zeszłam gotowa na dół i wszyscy już na mnie czekali.
- Wooow !  Kim! Nieźle wyglądasz.!-zawołał Chris.
-Eghem!-odchrząknął głośno Jack posyłając zabójcze spojrzenie jego konkurentowi.
-No co.?! Moja wina, że twoja dziewczyna jest seksowna.?!- zaśmiał się a Jack gotował się ze złości . Widząc to Christian zaczął się zbliżać do mnie i chciał dotknąć mojej pupy a ja zrobiłam mu wywrotkę . Zrobił wielkie oczy.
-AŁĆ! -mówił masując bolące miejsce. Jack zaśmiał się szyderczo.
-Eh.. Jak nie on zrobi Ci krzywdę to ja. Dograliśmy się!- powiedziałam a chłopak podszedł do mnie i cmoknął mnie w policzek. Podałam rękę leżącemu babiarzowi , a on złapał ją i wstał. W szybkim tempie ruszyliśmy nad mój własny basen. Weszliśmy do lekko ocieplanej wody( miałam funkcję, aby ogrzać wodę) i zanurzyliśmy się w niej..Pływaliśmy aż zrobiło się całkowicie ciemno. Wodę rozświetliły lampy wodne i wszyscy poszliśmy do jacuzzi. Jack, Jerry i reszta poszła do domu wziąć po piwie a ja i Chris zostaliśmy sami.
-Kim..Sorki za tą akcję..Serio jesteś bardzo pociągając i dlatego.-wytłumaczył się przepływając i siadając na miejscu obok mnie .
-Spoko. Jak chcesz mi pochlebić to nie przy Jacku, bo przy nim będę musiała jakoś bardziej agresywnie na to reagować a osobno będę przepuszczać i wypuszczać to przez uszy.-powiedziałam śmiejąc się lekko. On położył jedna rękę na mojej szyi i przybliżył się do mnie...
___________________________________
Tadaa! <33 Koniec;D Dłuuugi rozdział tak jak mówiłam :D Podoba się.?;> ;***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz