niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział 59.

-Przepraszam...-powiedział smutno.
-Wiecie chyba, że nie jestem zabawką. PRAWDA.?!- spojrzałam wściekła na Jacka. Usłyszałam chrząkanie kogoś i zobaczyłam Chrisa. No pięknie! Zaś przyszli się o mnie kłócić.?! Serio.?!
-Kim ja...- zaczął.
-Jak przyszliście znów szarpać mną to sobie darujcie.! - warknęłam patrząc oby dwóm w oczy. Speszony siadł po drugiej stronie mojego ciała i spojrzał na mnie. Miał powiedzieć jakąś uwagę, ale zapewne ... Darował ją sobie.
-Przepraszam Cię Kimi..- teraz przejął głos Jack.
-Mówiłeś to już...- mówiłam znudzona patrząc się przed siebie. On nadal obejmował mnie, ale wiedziałam, że to jemu jest zimno, więc wstałam zdjęłam z siebie jego bluzę, która pachniała jego perfumami... Moimi ulubionymi...KIM OTRZĄŚNIJ SIĘ!- mówiłam sama do siebie.
-Ubierz to.!- nakazałam dając mu do ręki jego własność.
-Nie! Ty ją ubieraj! Ja mam lepszą odporność niż ty! - próbował wcisnąć mi z powrotem tą bluzę, ale gdy tylko zobaczył moje spojrzenie od razu ją włożył. Jak niektórzy twierdzą; ''Zabijam wzrokiem''.
-Dobra . Chodźmy już .-powiedziałam po chwili i każdy ruszył w stronę sypialni. Weszliśmy do niej i zamknęliśmy drzwi balkonowe. Udaliśmy się do znajomych i potem jeszcze trochę pogadaliśmy, ale ja byłam tak zmęczona, że ruszyłam do pokoju. Poszłam do szafy , wyjęłam moją NORMALNĄ piżamę i poszłam pod prysznic.
Gorące strumienie wody otulały moje ciało a na nim rozprowadzony był żel pod prysznic o zapachu wiśni. Zaraz potem nałożyłam kokosowy szampon na głowę i lekko wcierałam go. Po jakiś 15 minutach wyszłam i okręciłam się ręcznikiem. Zaczęłam suszyć włosy a potem uświadomiłam sobie, że nie wzięłam piżamy z pokoju . Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Jacka.
-Wow.! Kim! Wiesz, że są przyjaciele. Ale jak chcesz to możemy zasz.- nie dokończył.
-Jack, głupolu! Przyszłam po piżamę!-krzyknęłam śmiejąc się.
-Aa .! Chyba , że tak!-zaśmiał się i zrobił się czerwony. Czyżby Anderson się zawstydził. Podeszłam obok Jacka, bo to tam leżała piżama i sięgnęłam po nią. Chłopak szybko schował ją za siebie i pociągnął mnie na siebie.
-Kocham...Cię..-mówił muskając moje wargi.
-Ja...Ciebie...Też...-mówiłam.
-Wiesz...Nie...Protestuję....Możesz...Tak....Spać...-zaśmiał mi się w twarz.
- Co to to nie!- oderwałam się od razu od niego i szarpnęłam swoją piżamę. Ruszyłam szybkim krokiem i włożyłam swoja kiczowatą, różową piżamkę z Hello Kitty ! Uwielbiam ją.!
Usiadłam na łóżku , a Jack rozpalił w kominku. Mówiłam Wam, że mamy jedyną sypialnię, w której mamy kominek.?! Nie .? To teraz mówię.! Więc rozpalał właśnie w kominku... Kucał przy nim w samych bokserkach..Jego ciało jest idealne.! On cały jest idealny! Uroczy, romantyczny, inteligentny , sprytny, uczuciowy, mądry, wysportowany , po protu idealny! Nic tylko chłopaka takiego ze świecą szukać.!
-Jestem padnięta!- przechyliłam się do tyłu  upadając plecami na miękkie łoże .
- Ojj a niby czemu.?-zaśmiał się robiąc to samo co ja i na dodatek patrząc mi głęboko w oczy. Moja zapewne miały w sobie iskrę a jego... Miłość, pożądanie, spokój.? Może.. Przybliżyłam się lekko i on zrobił to samo . Nasze usta dzieliły milimetry...Gdy on znów zbliżył twarz ,aby mnie pocałować ja szybko uciekłam do tyłu. Pobawimy się w kotka i myszkę złotko! - pomyślałam śmiejąc się lekko.
-Nooo !!! Daawaj dziuba!- mówił uśmiechając się do mnie i przybliżając się do mnie coraz bardziej.
-Nie dla psa kiełbasa!-zachichotałam. Skierowałam spojrzenie na jego czekoladowe oczy i miałam odlot.!Dlaczego jego oczy muszą być takie hipnotyzujące. ? Dlaczego to zawsze pod ich wpływem ulegałam.?!
-Dlaczego ty mi to robisz.?-mówiłam uciekając dalej. Jack zatrzymał się rozkojarzony z powagą na twarzy.
-Ale co.?-zapytał.
-Dlaczego ty mnie hipnotyzujesz co.?-zaśmiałam się i teraz przyciągnęłam jego głowę bliżej mojej i mocno wpiłam mu się w usta..Chłopak zaczął gładzić moje plecy zjeżdżając coraz niżej i niżej... Ja natomiast wplotłam ręce w jego włosy i zaczęłam bawić się pojedynczymi kosmykami . Od chłopaka biło ciepło, które czułam na ciele i przez które miałam ciarki na ciele. Czułam jego bicie serca...Z każdą sekundą waliło coraz mocniej! Czułam się bezpiecznie w jego ramionach. Chciałam, a raczej pragnęłam, żeby jednak nie okazał się zwykłym dupkiem, który robi dobrą minę do złej gry! Ale skoro... Jestem z nim dłużej niż tydzień..To raczej chyba jestem jakaś inna. ! Każda nie była z nim dłużej niż tydzień, a tu co.? Dobra nie ważne! Nie będę się zastanawiać nad takimi rzeczami podczas tak miłych chwil. Chłopak zdjął ze mnie górną część garderoby a teraz próbował się dobrać do dolnej.
-Chwila , chwila.!- przestałam się całować. Włożyłam bluzkę i po cichutku podeszłam do drzwi. Otworzyłam je gwałtownie i do pomieszczenia na kupkę wpadł; Eddi , Broudi i Christian.
-CO TO KURDE ZNACZY.?!- krzyknęłam widząc ich. - Podsłuchujecie nas.?! -wrzasnęłam. Jack szybko podbiegł do mnie i stanął obok patrząc się na nas.
-Nie wyżyte dzieci!-parsknął Jack. Zaśmiałam się z tego i zaraz pomogłam im wstać.
-To możecie mi powiedzieć, co tu robiliście.?-spojrzałam na nich pytająco.
-Hm...No bo tego no...No bo ten tego no tego ...Nie ważne!-zaśmiał się Broudi.
-Dobra, dobra.! Ja tu z dziewczyną coś tworzę, wy nam bezczelnie przerywacie więc...WAMOS!- powiedział Jack a ja zaśmiałam się lekko i pokazałam na drzwi.
-Sorka chłopaki! Nie dziś!- dalej chichocząc zamknęłam drzwi , gdy ostatni wyszedł i usiadłam na łóżku.
-Na czym to...-podrapał się po głowie Jack.-Aaa! - przypomniał sobie i wpił się mi namiętnie w usta. Zdjął po raz kolejny moją górną piżamkę , a ja masowałam go po rozrzażonych nagich plecach.. Jego dłonie znajdowały się na moich pośladkach i próbowały pozbawić mnie dołu. Wygięłam lekko ciało do góry i wtedy z łatwością zdjął ze mnie ostatnie rzeczy jakie na sobie miałam . Przykrył nas kołdrą i zaczął działać. Składał dłuugie i namiętne pocałunki na szyi a ja za każdym razem jęczałam z zachwytu. Potem zaczął zabawiać się moim biustem ; masować, lizać, itp. W końcu przeszliśmy do spraw intymnych. Poczułam jak na chwile przestaje całować , ale jednak znów ponawia to i tym razem poczułam jak rozchyla mi nogi. położył się lekko na mnie i wszedł we mnie . Najpierw trochę wolniej , a potem szybciej i znów robił to samo. Było przyjemnie, romantycznie i ogólnie było zarąbiście.! W końcu Jack doszedł do momentu kulminacyjnego i po chwili położyliśmy się obok siebie zdyszani i patrzyliśmy w sufit.
-Kotek...?-zaczęłam.
-Hm..?-spojrzał tym razem na mnie. Zrobiłam to samo.
-Zabezpieczyłeś się.?-posłałam mu poważne spojrzenie .
-Yyy..Nooo..-wydukał błądząc wzrokiem po pomieszczeniu.
-JACK! NIE ZABEZPIECZYŁEŚ SIĘ.?!- wrzasnęłam. On zaraz zakrył moje usta ręką i wyszeptał;
-Ciszej! Jest 1 w nocy! - ach no tak! Reszta pewnie śpi. No to super! Módlmy się, żebym nie była w ciąży! Ochłonęłam lekko i ubrałam się po raz kolejny znów w piżamę i wstałam z łóżka.
-Chcesz coś do jedzenia.?-spojrzałam na niego.
-A w menu jesteś ty.?-spojrzał tym swoim uwodzicielskim spojrzeniem.
-Niestety.Tego dania dziś zabrakło.! Ale jest bita śmietana i są truskawki!-wrzasnęłam i pobiegłam do kuchni.
OCZAMI JACKA;
No nieźle.. Nie zabezpieczyłem się ..! I co teraz będzie!? A jak Kim zajdzie w ciążę.?! Przecież moja reputacja , którą dotychczasowo sobie wyrobiłem się skończy, prawda.?!Nie dobrze Jack, nie dobrze.! MYŚL! - TERAZ MYŚLISZ.?! MOGŁEŚ PRZED STOSUNKIEM  O TYM MYŚLEĆ A NIE PO FAKCIE!-toczyły kłótnie moje serce wraz z rozumem. ! Niestety, ale poddaliśmy się na spontan. W końcu to one najlepiej wychodzą prawda.? Myślałem o tym, jakby wyglądały nasze dzieci...
O CZYM JA MYŚLĘ.?!- mówiłem sam do siebie wewnątrz swojej głowy.
Muszę iść do psychiatry.!- kolejna myśl przyszła od tak!
Wreszcie do pomieszczenia weszła piękna dziewczyna o Blond długich i lekko pokręconych włosach, trzymając w dłoniach miskę i bitą śmietanę.
OCZAMI KIM;
Weszłam do sypialni i Jack leżał na łóżku z poważnym wyrazem twarzy, lecz gdy zobaczył mnie od razu namalował się mu promienny uśmiech. Odwzajemniłam gest i usiadłam na kraju. Wzięłam bitą śmietanę do ręki i narysowałam na kaloryferze Jacka serce a w nim; L.+K.= LOVE FOREVER
Zaczęłam to zlizywać , co przyprawiło chłopaka o dreszcze.
-Mmm!- mówiłam jedząc bitą śmietanę. Całą twarz miałam w bitej śmietanie, więc Jack podniósł się i w każdym miejscy w jakim miałam bitą śmietanę całował mnie jedząc ją. Gdy skonsumowaliśmy prawie wszystkie truskawki zostały jeszcze dwie. Jack położył mi je na samym dole dekoltu i zaczął je jeść. Zaśmiałam się lekko a potem on trzymając w ustach truskawkę uśmiechnął się . Zbliżyłam się do niego gryząc owoc a następnie soczyście całując jego wargi.
Około 2;30 wreszcie odlecieliśmy...
__________________________________________
KONIEC! Podoba się? :> Hehe, nie ma to jak długi rozdział..

Czekam na rozdział u Julki ♥ kckckckckcckckckckckc ♥
www.jaimojeuczucia.blogspot.com/  <--- łapcie link!

sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 58

Zadzwonił dzwonek a ja zerwałam się z kanapy i ruszyłam do drzwi.
-Co wy tu robicie.?!- krzyknęłam widząc paczkę.
-Jack nas zaprosił. Nie cieszysz się.?!-zapytała obejmując mnie Grace.
-No jasne, że się cieszę. - uśmiechnęłam się lekko do przyjaciółki i weszła reszta rzucając się z ramionami na mnie.
-KIIIM! - wrzasnęli i rzucili się wszyscy na mnie.
-Kurde ludzie ogar! Nie widzieliście mnie parę dni! Nic wielkiego! :D- zaśmiałam się przytulając ich również.
-Ale nie było mnie zaledwie dzień!- dodałam puszczając ich.
-Ale nikt nam nie dopiekał. Nie mieliśmy śmiesznych scen i było nudno. - mówił smutny Milton.
-EJ! A ze mną też się nudzisz.?-krzyknęła na niego Julia. On speszony od razu zaprzeczył, lecz gdy ona odwróciła wzrok zaraz dał nam do poznania, że kłamał z tym , że z nią się super bawił. Skierowaliśmy się długim, ciemnym, drewnianym holem a przyjaciele szybko się rozebrali.
-Jak wy tu macie ciepło!-mówił Eddi.
-Taak. Podłoga jest podgrzewana.-powiedział podchodząc do nas Jack. Objął mnie mocno w pasie całując delikatnie po szyi.Po ciele przebiegł ciepły prąd wywołujący gęsią skórkę. Chyba mu się to spodobało, bo ponowił swój gest.
-Dobra! Dość! - zawołała Grace patrząc z lekkim obrzydzeniem. Znów zadzwonił dzwonek.
-JESZCZE COŚ.?!-spojrzałam pytająco na Jacka a na jego twarzy malował się szyderczy uśmieszek.
-Raczek ktoś.- mówiłam otwierając drzwi i widząc Christiana i Broudiego.
-AAAAAAAA! KIMI!!!-zawołali przepychając się , który pierwszy mnie przytuli. Uśmiechnęłam się ciepło do nich i przytuliłam najpierw Broudiego a następnie Christiana.
-Eghem!- odchrząknął głośno Jack.
- No nie bądź taki zazdrosny! Sam nas tu zaprosiłeś! - rzucił Christian przytulając mnie.
-Serio.?! -zdziwiona puściłam chłopaka i spojrzałam na Jacka.
- No jeżeli oni to też twoi przyjaciele, to czemu nie.?- uśmiechnął się lekko do mnie a ja podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.
-Jesteś kochany!- powiedziałam a potem grupowo poszliśmy do pokoju dla Grace i Jerrego a następnie do Julii i Miltona oraz jeden dla Christiana , Broudiego i Eddiego.
Siedzieliśmy wszyscy w salonie i strasznie sięnudziliśmy.
-Co robimy.?-zapytałam wreszcie.
-Hm.. Może idziemy na spacer.? - zapytał Jerry .
-No możemy iść.- rzuciłam i od razu ruszyłam po moją kurtkę, w której byłam już wcześniej. Zaraz za mną grupa się zebrała przed domem i ruszyliśmy nad pobliski wodospad. Był cudooowny! Nieziemski widok i do tego jeszcze poczucie wartości.. Nie byłam doceniana za bardzo, ale teraz wiem, że Jack mnie dostrzega.. Dużo rzeczy jeszcze o mnie nie wie, ale to nic. I tak wie to co powinien. Z rozmyślań wyrwał mnie czyjś dotyk w okolicach bioder. Zlękłam się, ale nagle poczułam bezpieczeństwo co zapewniało mi, że to Jack. Przytulił mnie od tyłu i razem zaczęliśmy patrzeć ta ogromne wody spadające z urwiska, co tworzyło wodospad.
-Kim...-powiedział  po długiej niezręcznej ciszy.
-Tak.?-dalej patrzyłam przed siebie.
- Chciałbym , żeby tak było zawsze!- mówił szeptem mi do ucha.
-Ale jak.?
-Tak, że jesteśmy razem, bez żadnych utrapień i obowiązków. Beztroskie życie nastolatków! -mówił . Odwróciłam się do niego twarzą i pocałowałam go.
-Szkoda, że jutro wyjeżdżamy..- mówiłam smutno gdy się już od siebie oderwaliśmy.
-Jakie jutro.?! Nigdzie nie jedziemy! Grace Ci spakowała wszystkie twoje ulubione ciuchy i przywiozła je. Myślisz, że dlaczego ona ma 4 walizki.?! 2 są jej a dwie jeszcze przywiozła dla Ciebie głuptasie.!- powiedział a ja zrobiłam wielkie oczy.
-To na ile tu zostajemy.?-zaśmiałam się przytulając go mocno
-Będziemy tu jakieś 2 tygodnie, jeżeli nic się nie zmieni. - oświadczył a ja uśmiechnęłam się do niego słodko i dotknęłam jego wilgotnych ust. Wirowaliśmy swoimi językami po podniebieniach.
-Jack Kim! Idziemy.?!-zawołali wszyscy. Spojrzałam na zegarek, który był w telefonie. No tak dochodziła już 18;30. Ten dzień na prawdę bardzo szybko nam minął. Miałam ochotę na sparing.
-Ej Jack, masz w domku jakąś salę do ćwiczeń.?-spojrzałam na trzymającego mnie za rękę chłopaka.
-Mam. Trzeba iść do piwnicy!- zawiadomił i uśmiechnął się. Pokiwałam mu i razem już byliśmy na placu parceli. Działka nie była ogrodzona, bo dziwnie by to wyglądało . Jak już opisywałam wcześniej dom był calusieńki z drewna i aranżacja wnętrz również była z drewna oprócz takich rzeczy jak, np. łóżko  one były pod kolor drewna tonującego w danym pomieszczeniu. Jedynymi pomieszczeniami , gdzie nie było dużo drewna była łazienka i kuchnia, ale one również miały brązowy kolor.! Wiem, wiem... BRĄZ tu opanował tą miejscówkę, ale wyglądało to jak z bajki!
Dotarliśmy do domu a ja skierowałam się od razu pod prysznic. Włożyłam  to .  Zeszłam w określone miejsce i zobaczyłam znajomych.
-Kto ma ochotę na sparing.?-zawołałam schodząc po murowanych schodach.Wszyscy podnieśli ręce do góry , nawet Chris.!
-Ty umiesz karate.?!- spojrzałam na niego a ten szyderczo się uśmiechnął.
-Chcesz się przekonać.?! Jak wygram dajesz mi buziaka.!- nakazał a ja odruchowo skierowałam wzrok na Jacka.
-Kim nie pokonasz.!- oświadczył i podszedł do mnie.-Jedyna osoba, która ją pokona to ja.!- och ta jego skromność! No po prostu...
- Pf.! Może ją pokonam!- powiedział i wszedł na matę. Również to zrobiłam. Ukłoniliśmy się sobie i on od razu powiedział;
-Ale jak przegram to wtedy usługuję Ci cały dzień. A jak ja wygram dajesz mi buziaka.- oświadczył i się zaczęło. Był niezły! Nawet za dobry! Nagle jednym sprytnym ruchem mnie powalił.
-O rzesz ja cię kręcę!- powiedział Milton.
-No to nagroda.!- powiedział podając mi rękę i pomagając wstać.Złapałam jego dłoń a ten szybkim ruchem przywarł mnie do siebie i zbliżał się coraz bardziej mnie. Próbowałam się jakimś cudem wyrwać, ale nie miałam tyle sił. Wreszcie podszedł Jack i wkurzony na maksa powiedział.;
-Zostaw ją, albo pożałujesz!- Christian dalej mnie trzymał, ale już nie tak mocno jak wcześniej.Wreszcie Jack pociągnął mnie mocno do siebie a Chris złapał mnie za rękę w ostatniej chwili i zaczął ciągnąć w swoją stronę. Prawie mi ręce powyrywali a ja wreszcie zapiszczałam jeszcze wyższym tonem niż zwykle piszczy Jerry.
-AAAAAAAAA! NIE JESTEM ZABAWKĄ DO CHOLERY!-krzyknęłam i wyrwałam się oby dwóm, a potem poszłam na górę. Pobiegłam do naszej sypialni i wyszłam na balkon, który tam się znajdował. Nie zważałam na to, że jest już ciemno i jest jakieś 5 stopni celcjusza.. Siedziałam tak jak byłam na treningu i trzęsłam się z zimna. Nagle usłyszałam cichy szept.
-Kim.?-i zobaczyłam Jacka stojącego w drzwiach balkonowych.
-Idź stąd.! Nie chcę was obu widzieć.- burknęłam.
-Chodź chociaż do środka, bo zachorujesz! - mówił.
-Nie interesuje mnie to!- warknęłam a on usiadł koło mnie, zdjął z siebie swoją czarną, wielką bluzę i zaczął mi ją wkładać na głowę. - Mogę wiedzieć co ty wyczyniasz.?-dodałam.
-Zakładam Ci  bluzę, bo będziesz przeze mnie chora.!- powiedział i mocno mnie przytulił do siebie jak włożył już mi tą bluzę.
-Przepraszam..-powiedział smutno..
____________________________
Sorki, ale ten rozdział też jest do dupy! Piszę go tak od niechcenia, że szok! ;O ALe dodaję, bo wiem, że czekacie ! <3

Rozdział 57.

Jack położył się obok i wtuleni w siebie zasnęliśmy.
Następny dzień...
Wstałam o 9;23. Ruszyłam do szafy , lecz wcześniej udałam się na balkon, który był w naszym pokoju. Wyszłam na dwór i od razu zaczęło trzepać mnie zimno. Jack dobrze mówił mi jadąc tu, że jest tu nadzwyczaj zimno.! A w zimę jest na odwrót! Ale dobrze, że zabrałam ze sobą również ciepłe ubrania. Wróciłam do planowanych na sam początek celów i skierowałam się do mebli. Sięgnęłam na jedna półkę , wyciągając z niej sweterek , bluzkę i jeansy. A z drugiej bieliznę i dodatki znajdowały się w łazience.
Ubrałam się w to i zostawiłam włosy takie jakie właśnie były. Oczywiście przeczesałam je lekko i poszłam robić śniadanie.  Lodówka pełna była po same brzegi.! Dom lśnił czystością a przecież mama Jacka tego nie robiła skoro była na zdjęciach! Mniejsza z tym! Przyrządziłam zwykłe tosty , tylko, że w kształcie serca. Usłyszałam kroki na schodach więc uśmiechnęłam się na samą myśl o wczorajszych zdarzeniach.
-Hej słońce.-zawołał chłopak przeciągając się .
-Hej, hej. Siadaj jeść.!- ponaglałam chłopaka.-Bo Ci wystygnie!- dodałam. No pięknie! Mówię zupełnie jak moja mama.-,-
-Dobrze, dobrze. Spokojnie.!-rzucił uśmiechając się lekko i zasiadając przy stoliku. Jack był jeszcze w samych bokserkach, więc zapewne zje śniadanie i pójdzie się ubrać a ja za ten czas posprzątam po śniadaniu i pójdę na zewnątrz , przewietrzyć się trochę. Zjedliśmy posiłek i tak jak mówiłam, tak właśnie się  stało. Jack poszedł się wykąpać i ubrać a ja za ten czas szybko uwinęłam się z czarną robotą i teraz tylko złapałam kurtkę koloru kawy z mlekiem i wyszłam. Skierowałam się w stronę lasu, który był już przy samym domku. Szłam, szłam oglądając roślinność i ciągle czułam, że ktoś się na mnie patrzy. Odwróciłam wzrok i zobaczyłam Joe.
-JOE!? Co ty tu robisz.?!- krzyknęłam spanikowana oddychając ciężko i łapiąc się ''za przeponę ''
-No jak widać stoję.- powiedział zdezorientowany.
-Ale co Ty robisz tu a nie jesteś w Seaford.?!-mówiłam głośno, lecz nie krzyczałam.
-Hm... -zaczął nerwowo gładzić swój kark.
-Śledzisz mnie.?-spytałam żałośnie.
-Można tak powiedzieć..- mówił skrępowany spuszczając wzrok na dół.
-Aha..Ale jak...!?? Aa! Zapomniałam, że ty wampir jesteś a one poruszają się z zawrotną prędkością.!- przypomniało mi się parę scen z różnych filmów o wampirach i tak palnęłam.
-Fajnie.-rzucił oschle Joe.
-No sorka.!Ale wiesz, że jak Jack się dowie to nie będzie ciekawie.?-ostrzegłam go.
-Wiem, dlatego sobie hasam po lesie , nie.?- mówił to tak jakby to było oczywiste.. Tak , oczywiste dla wampira , nie dla ludzi!!! Nadal nie mogę się pogodzić z tym, że coś takiego jednak istnieje.! Nikt nie przypuszczałby, że jednak te wszystkie bajki ,które są fantastykami ludzi tak naprawdę mówią prawdę!
-Dobra, na mnie już czas.- rzuciłam i chciałam iść dalej.
-Kim!-złapał mnie delikatnie za rękę.
-Hmm.?-burknęłam uśmiechając się słabo do chłopaka.
-Jeżeli Jack zrobi Ci krzywdę, to pożałuje tego do końca życia...Będzie miał go jeszcze parę sekund od powiadomienia mnie o złym czynie.. Potem to już tylko..- nie dokończyłam , bo mu przerwałam.
-Joe, opanuj się może co.? On mi nic nie zrobi.!- mówiłam zdenerwowana.
-Caały czas was obserwuję.!- mówił uśmiechając się do tego chamsko, złowieszczo i zadziornie.
-ŻE CO.?! TO TY TO WCZORAJ WIDZIAŁEŚ?! - krzyknęłam . On skulił się ze śmiechu i z dołu uniósł głowę do góry.
-Hahahahhahah..Ta...Hahahhaahha-nie mógł się opanować.
-Daruj sobie granie ''dobrego bohatera'' , bo jak masz obserwować każdy mój ruch to..- mówiąc to zacisnęłam ręce w pięść.
-A wiesz, że wampirów nie pokonasz ,puki nie wbijesz im kołka w serce, albo nie urwiesz głowę.?-mówił dalej lekko chichocząc.
-Tsa..- mówiłam i zaczęłam ruszać w stronę domku.
-Ale jeżeli serio mnie zdenerwujesz znajdę sposób kolejny na zabicie wampira i napiszę o tym książkę!- warknęłam i zaraz uśmiechnęłam się. - No to cześć.!- rzuciłam podnosząc rękę i machając znajomemu.
O godzinie 11;10 wróciłam do domu.
-Gdzie ty byłaś.?-spytał zdezorientowany Jack.
-Przejść się.- mówiłam odwieszając kurtkę na wieszak i udając się do kuchni.
-Pijesz coś.?-zapytałam wlewając wodę do czajnika elektrycznego.
-Nie. Mam wodę, wystarczy mi.- uśmiechnął się ciepło do mnie i podszedł od tyłu. Szepnął mi do ucha''Kocham Cię'' i pocałował lekko w policzek , ale zaraz poszedł zapewne do salonu. Włączyłam wodę, aby mi się zagrzała i usiadłam przy ławie patrząc przez okno. ''Ślicznie tu'' pomyślałam.Wreszcie woda się zaparzyła i wlałam ją do kubka z herbatą. Gotowa ruszyłam do chłopaka.
Usiadłam obok niego i wypiłam łyk gorącej herbaty. Oglądałam jakiś program wraz z Jackiem, aż tu nagle...
___________________________________
Króciutki, ale jest :D ^^ Mam nadzieję, że się podoba.?! :> Hehe. :)

Czekam na rozdział u Julki ♥ Kckckckckck ♥ 
Padnięta trochę jestem, ale kit z tym :D
Jest to pierwszy rozdział który będzie dzisiaj ;P

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 56.

OD RAZU MÓWIĘ ROZDZIAŁ OD +18!! <LOL2> 
________________________________________________ 
Gdy dyrektor wręczył nam, absolwentom tej szkoły świadectwa wraz z nagrodami uroniłam kilka łez. Nie oszukujmy się, ale przywiązałam się do tej szkoły jak do żadnej innej.!!! Po tym rozeszliśmy się do klas a o 11;30 mogliśmy iść do domu. Cała grupą; Ja, Jack, Grace, Jerry, Milton, Julia, Eddi, Christian i Broudi ; poszliśmy do Phila Fala Fela .

U Phila Fala Fela..
-No to wakacje.!-krzyknął Jerry obejmując ramieniem Grace.
-Oo tak! Nareszcie.!-Jack zrobił to samo.-A Ty kotuś jutro o 6 rano u mnie! Jedziemy pamiętaj!- przypomniał mi chłopak.
-Tak,tak Jack..Pamiętam.!- mówiłam lekko znudzona już. -A dlaczego reszta nie jedzie.?-zapytałam
-A co boisz się zostać ze mną sam na sam.?-zaśmiał się a reszta zrobiła to samo.
-Jasne! -zakpiłam z niego i zaczęliśmy jeść 2 śniadanie. Gdy zjedliśmy wszyscy się rozstaliśmy a Grace i ja poszłyśmy najpierw do niej, aby mogła się przebrać a potem poszłyśmy do mnie, aby ona pomogła mi się pakować. Po 4 godzinach ona wróciła do siebie a ja zmęczona opadłam na łóżko.
-Wybierasz się gdzieś.?-weszła bez pytania moja mama.
-Tak. A co.?
-Może byś mnie z łaski swej poinformowała o tym, bo w końcu jesteś niepełnoletnia prawda.?!-mówiła oburzona.
-Ooo! Wreszcie zebrało Ci się na zmartwienia.!!??-krzyknęłam a do pokoju wparował brat.
-Co się tutaj dzieje.?!- wrzasnął.
-Nic.! Idź stąd!-rzuciłam oschle a on wyszedł w mgnieniu oka.
-No więc gdzie jedziesz.?-mama nie zwróciła uwagi na to, że przed momentem nieźle ją uraziłam.
-Jadę na weekend w góry z Jackiem.
-SAMI!?
-Tak ,sami! Nie jesteśmy dziećmi!
-Owszem jesteście.!
-Mamo! Wiemy co to prezerwatywa!Jeżeli o to Ci chodzi!-oburzyłam się i spojrzałam ''spod byka'' na rodzicielkę.
-Dobrze.. Karta kredytowa czy gotówka.?-zapytała stojąc przy drzwiach.
-Karta kredytowa..- powiedziałam ciszej a ona wreszcie opuściła mój pokój. Jack i Kim siedzieli obok mojego łóżka i patrzyli bacznie na mnie.
-No i co łobuzy.?-zaśmiałam się lekko a one zaczęły merdać ogonkiem i lizać mnie po gołych nogach. Wzięłam je na ręce i pogłaskałam. Teraz to mógł mi siedzieć na kolanach tylko jeden, bo były już tak duże, że nie dałabym rady jednego na jednym a drugiego na drugim utrzymać. Poszłam pod prysznic, zjadłam kolację i zasnęłam.

Następny dzień..
Obudziłam się o 4.00 rześko wypoczęta ruszyłam do szafy iubrałam to. Zeszłam na dół zjadłam śniadanie i była już 5.30. Poszłam na górę po walizki i przy drzwiach mama podeszła do mnie , pocałowała i wręczyła mi kartę.
-Tylko z głową dziecko!- znany tekst każdej mamy!
-Dobrze! O nic się nie martw!-powiedziałam znudzona i wyszłam. Zaraz jednak znalazłam się obok domu Jacka.
-Gotowa.?-spytał łapiąc mnie w tali jednocześnie całując.
-Jak nigdy dotąd!-zaśmiałam się i weszliśmy do auta Jacka.. Tak, tak! Auta, którego prawie nigdy nie używa , bo boi się, że go rozwali.
JEchaliśmy i jechaliśmy, lecz po 4 godzinach znaleźliśmy się na miejscu. Serio ten domek znajdował się na totalnym odludziu. Teraz opiszę Wam, jak mniej więcej teren wyglądał. ;
Środek lasu, przy jakimś zboczu gór... Nieopodal był ogromny wodospad a po drugiej stronie znajdowały się ogromnie góry. Chatka zrobiona była z drewna a na tarasie stało Jacuzzi. Podjazd był z kostki, a przy nim były powbijane lampki nocne oraz zaraz za nimi rosły wysokie krzaki. Za domkiem była drewniana budka, zapewne z różnymi urządzeniami . Jack wypakował z bagażnika nasze walizki i skierowaliśmy się do drzwi.
-Zapraszam.!-otworzył i jak na dżentelmena przystoi wpuścił mnie pierwszą.
-WOOOW!- powiedziałam wchodząc głębiej. Na pewno pierwsze dni wakacji będą nieziemskie...
Wieczór...
Jak w góra już bywa, pomimo tego, że jest lato tu było strasznie zimno. Taras tego domku był ogrzewany więc wyszliśmy z Jackiem na świeże powietrze.
-Idziemy do jacuzzi.?-zapytał chłopak.
-Jasne. Tylko chwila idę się przebrać.- mówiłam wchodząc już do pomieszczenia. Skierowałam się do naszej sypialni i założyłam swój ulubiony strój kąpielowy. Wyszłam na dwór owinięta ręcznikiem i weszłam do gorącej jak wrzątek wody..Przytuliłam się do chłopaka i mogłam tak z nim siedzieć i siedzieć.. I tak nic lepszego nie mamy do roboty.
-Kocham Cię.- szepnęłam do ucha Jackowi.
-Ja ciebie też.
-Ale za co.?-spojrzałam mu prosto w oczy.
-Za to, że nie jesteś jak inne. Kocham Cię, bo jesteś wspaniała! Po prostu tak ludzie mają...Zakochują się i już.!- wywnioskowałam z tej wypowiedzi, że serio ja również nie odpowiedziałabym Jackowi, za co go kocham! Po prostu go kocham..! Za całokształt! Jest ideałem! To chyba proste , prawda.?!
-Dobrze..Sorki za to pytanie.- powiedziałam po dłuższej niezręcznej ciszy.Chłopak mnie pocałował i uniósł mnie w wodzie tak, że teraz znajdowałam się na nim okrakiem. Pocałunki z każdym napawały się emocjami i wzbudzały w nas chęć czegoś więcej. Ta namiętność budziła w nas krwiożerczą bestię,która tylko czeka, aż się ją wypuści na wolność. W koońcu Jack pozbawił mnie stanika i zaczął dobierać się do dolnej partii. Po chwili byłam całkowicie naga i on również, ale nie widać tego było, bo jak było napisane byliśmy w jacuzzi. Jack zszedł z moich ust wędrując swoimi coraz niżej i niżej... Zaczął pieścić mój biust a potem przeszliśmy na te inne sprawy...Poczułam jego członka we mnie... Było cudownie.. Najpierw było trochę szybciej, ale zaraz zwalniał, żeby cieszyć się tymi chwilami ... Było cudownie i do tego wszędzie ciemno a my na ''łonie natury'' współżyliśmy...Będziemy mieli co wspominać, prawda.? Eh.. A więc w końcu doszliśmy do tej chwili kulminacyjnej i oby dwoje zaczęliśmy już tylko się całować. Wreszcie spojrzałam na ekran telefonu,który leżał nieopodal mojej ręki. PAczę, a tu; 11 nieodebranych połączeń, 23 sms'y i godzina 2;00
-Idziemy spać co.?-zapytałam chłopaka.
-Ale mi tu tak dobrze..-mówił mając zamknięte oczy. Ja wykorzystałam tą chwilę i założyłam tylko dolną część stroju kąpielowego a górną darowałam sobie i tylko ją zasłoniłam .
-No , ale niestety.! Ja Cię opuszczam słońce.!- cmoknęłam go lekko w policzek i już skierowałam się do domu. Poszłam jeszcze wziąć prysznic, a podczas niego zastanawiałam się nad tą sytuacją,która miała miejsce jakieś 15 minut temu.. Ja nigdy nie byłam taka uległa...! Jack nie był moim pierwszym chłopakiem! Jest pierwszym , który..współżył ze mną.. A to zmienia postać rzeczy.! Żadnemu nie pozwalałam na takie igraszki, chodź niejeden chciał i miał na to szansę.. Jack tak jakby mówiąc wykorzystał odpowiedni moment i tak jakoś... WYSZŁO! Wyszłam już spod prysznica i ubrałam się w swoją ''erotyczną piżamkę,którą chowałam przed światem, bo nie chciałam, żeby ktoś się o niej dowiedział. No bo jak taka Kim mogłaby posiadać takie rzzeczy...? Na ogół spokojna, wzorowa uczennica i takie ciuchy!? Strach się bać.!!! Ubrałam to i wyszłam do pokoju...
-O RANY!!!-Zawołam Jack.- Serio teraz to..-nie dokończył ,bo go pocałowałam i położyłam się do łóżka...
_________________________________
Tadaaa! I jest sorki a te sceny :D

niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 55.

Na której było małe pudełeczko. Wystraszyłam się... On ...Chyba...Chce....Mi...Się....Oświadczyć.?! On otworzył je i moim oczom ukazał się piękny łańcuszek. Uf.! Całe szczęście. !
-Proszę.!- powiedział wręczając mi prezent.
-A za co to.?! -wyszeptałam , bo na głośniejszy ton nie było mnie stać. 
-A czy nie mogę dać dziewczynie prezentu.? Tak od siebie.?-zapytał zawieszając mi podarunek.
-Oj możesz.-odwróciłam się przodem do niego. Wpiłam mu się w usta i namiętnie go pocałowałam. Wszyscy zgromadzeni krzyknęli ; ''UUUU!!'' A potem wołali ; ''GORZKO GORZKO!!'' . A na samym końcu zaczęli śpiewać ; ''Ona temu winna ona temu winna pocałować go powinna!'' zaśmiałam się i z większą namiętnością go pocałowałam. W końcu się odkleiliśmy i krzyknęliśmy;''NO JUŻ DOSYĆ NOO!" i zaśmialiśmy się. W końcu gwiazdy, które były na scenie zaczęły dawać koncert, tak jak mieli w planach a ja i Jack wirowaliśmy po parkiecie.
 Godzina ; 01;30.
Bal już oficjalnie zakończył się o 24;00 -właśnie wtedy wypiliśmy oficjalnie szampana z naszym kochanym dyrektorem, ale ja wraz z Jackiem poszliśmy się przejść. Chodziliśmy ciemnymi ulicami w milczeniu , trzymając się za rękę.Na ulicach nie było nikogo... Słychać było tylko ciche piski opon dochodzące z centrum miasta. Patrzyłam przed siebie a w głowie co minutę wzrastało mi myśli. Głowę miałam zasypaną pytaniami bez odpowiedzi...
-Kim..-zaczął Jack.
-Hmm.?-spojrzałam na niego.
-O czym teraz myślisz.?-popatrzył się na mnie .
-O życiu...Sensie jego.A ty.?
-O wszystkim! - mówił patrząc przed siebie.- Chciałbym mieć już to 30 lat i wiedzieć co i z kim chcę do czegoś dążyć.! Teraz wiem, że to na pewno z Tobą, ale do czego to nie wiem..- słuchałam go uważnie .

1 godz. potem...

Leżałam czyściutka w łóżku Jacka, bo dziś miałam już zostać u niego na noc. W jego pokoju było całkowicie ciemno. Przez okno widziałam jedynie jasny ,okrągły księżyc, który jako jedyny oświetlał trochę to pomieszczenie. Wreszcie zobaczyłam sylwetkę człowieka, ruszającą ku łóżku. Położył się obok mnie i od razu przytulił. Po pewniej chwili zapytał.;
-Śpisz.?
-Nie.. Nie mogę zasnąć.- wymamrotałam po cichu. 
-A masz na coś ochotę.?-przez ciemność zauważyłam coś białego, coś baaaardzo białego.. Zapewne to jego zęby, co wskazywało  na to, że się porządnie uśmiecha.
-Hmm..Zależy o czym mówisz.?-udałam głupią a on od razu to zauważył i pocałował mnie w usta. Odwzajemniłam każdy jego pocałunek aż.....(domyśleć się! xdd )

28 czerwca.
Przebudziłam się i skierowałam oczy na zegarek. Była 5;50. Wstałam i podeszłam do szafy. Dziś rozdanie świadectw i żegnanie się ze szkołą. Polubiłam ją przez te 2 lata... Muszę się z nią właśnie żegnać.. Niestety. Skierowałam wzrok na półkę z ciuchami. Niczego tam nie znalazłam, więc ruszyłam do większej garderoby, gdzie miałam ciuchy, które nie zawsze zakładam. Podeszłam do jednego z mebli i otworzyłam drzwi. Zaczęłam nerwowo przeglądać stroje i wreszcie skomponowałam ten ubiór. Poszłam pod prysznic , a następnie ułożyłam włosy tak jak jest to pokazane i pomalowałam paznokcie. Zeszłam na dół, zjadłam śniadanie, które mi przyszykowała mama i znów skierowałam się na górę. Wyszczotkowałam zęby, pomalowałam usta błyszczykiem i podkreśliłam oczy kredką, tak jak zresztą wszystko pokazane jest przy zestawie. Gotowa już o 7;20 wyszłam z domu i szybkim krokiem ruszyłam do Grace.
-GOTOWA.?!-zawołałam uśmiechnięta wchodząc do jej domu bez żadnego poinformowania o tym .
-TAAAK! JUŻ IDĘ!!!- krzyknęła schodząc po schodach. We dwie ruszyłyśmy pożegnać się z gimnazjum a powitać coleg! Gdy dotarłyśmy do szkoły była punkt 8;00 podbiegłyśmy do chłopców z naszej paczki i zaczęliśmy dyskutować.
-Kim! Jedziemy na weekend w góry!!-zawiadomił mnie Jack.-Ja, ty...Sami w domku na odludziu!-zachęcał mnie uśmiechając się..
-NO TO SIĘ BĘDZIE DZIAŁO! -krzyknęli wszyscy a ja zaśmiałam się lekko. Nasz ''kochany'' dyrektor wyszedł na scenę i zaczął przemówienie...
______________________________________________
Może napisze jeszcze jeden ale króóóóciutki!!! 

sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 54.

Sala była pięknie ustrojona.. Jeszcze nigdy nie widziałam takiego ''klimatu'' czułam się cudownie.! Weszliśmy w głąb pomieszczenia i spostrzegłam Jerrego z Grace. Podeszłam do nich . Dziewczyna była ubrana w to . Jerry miał krawat pod kolor jej sukienki oczywiście. 
-Śliiczna!-powiedziałam uśmiechając się słodko do dziewczyny.
-Ty również! - odwzajemniła mój gest i zaczęliśmy rozmawiać . Wspominałam, że Grace też idzie do liceum.? Ubłagałam dyrektora... Ma się ten talent! ;)) Chciałam powiedzieć urok. <lol2> Ale ta skromność mi nie pozwala .;p A więc Grace idzie z nami do liceum (teraz na liceum będę mówić coleg , bo w USA nie ma liceum tylko jest coleg! ;-) To jest uwaga mojej polonistki , wiec muszę to zmienić ) idzie z nami do colegu* więc spokojnie nie musiałyśmy się rozstawać...
W końcu sala się napełniła po brzegi uczniami z 3 klas wraz z ich partnerami/partnerkami. Gawędząc z Jackiem przy blacie baru w głośnikach rozbrzmiała wolna piosenka. Nie zwracaliśmy na to uwagi, lecz jedna osoba owszem.
-Zatańczymy.?-podszedł do mnie Broudi. Spojrzałam na reakcję Jacka. Był wściekły.
-Tak.- uśmiechnęłam się słabo do niego i podeszłam na chwilę jeszcze do Jacka. -Kotuś, wiesz, że to Ciebie kocham! Mogłeś poprosić do tańca.- dodałam odchodząc od naszego miejsca.
-Ślicznie wyglądasz.-powiedział łapiąc mnie delikatnie w talii.
-Dziękuję. Ty też.- złożyłam swoje ręce na jego barkach. Przysunął mnie do siebie , a ja wtuliłam się w niego tak po przyjacielsku. Ciągle czułam czyjś wzrok na sobie. Skierowałam wzrok ku lady , lecz Jacka tam nie było. Rozejrzałam się po sali i dostrzegłam go z Claudią.?! Tańczyli razem. Nie zwracałam uwagi na to, bo oni również tak jak ja i Broudi mogli tańczyć po przyjacielsku...
-Kim.-zaczął chłopak obracając mnie delikatnie.
-Tak.?- uśmiechnęłam się ciepło do niego.
-Nie powinnaś .. Znaczy to ja nie powinienem...-mówił plącząc się w swojej wypowiedzi.
-Co nie powinieneś.?
-No, bo ... Wiedz, że ja nie daruję sobie, jak Jack Cię skrzywdzi... Robię wszystko, żebyś była szczęśliwa...Tak się robi jak się kogoś kocha..- mówił smutno.
-Oj Broudii.!-przytuliłam go mocno. Jaki on jest słodki! Po prostu.. Ale to tylko przyjaciel. Na oczach miałam teraz centralnie Jacka. Tańczył z nią ze znudzonym wyrazem twarzy. Patrzył również na mnie. Ja stanęłam na palcach i zerkałam na Jacka przez ramiona Broudiego. Wreszcie utwór się skończył i podziękowałam przyjacielowi za taniec. Udałam się do stolika, przy którym oficjalnie siedziała cała nasza gromada.
-Uff..-opadłam ciężko na krzesło. Nikogo oprócz mnie przy nim nie było. Nalałam sobie do szklanki ponczu i napiłam się łyka. Zobaczyłam Claudie idącą w moją stronę.
-Kim..-zaczęła przyjaźnie siadając obok.
-Czego chcesz.?-spytałam oschle.
-No , bo ... Ja nic do twojego chłopaka nie czuję.. Ty wtedy mu aferę zrobiłaś a on po prostu mnie oprowadzał, bo go o to poprosiłam. Nie wiedziałam, że wy jesteście razem.- mówiła smutno.
-Okej.. Nie roztrząsajmy tego już.!- uśmiechnęłam się do niej. Ona odeszła już dumnie ode mnie i znów zostałam sama ale na krótko. Zaraz dosiadł się obok mnie Christian , Broudi i Eddi.
-Strzałeczka Kim!-zawołali razem.
-Hej chłopcy.-zażyłam kolejny łyk soku.
                   - A TERAZ PRZED WAMI KONCERT NA ŻYCZENIE! GWIAZDY NA ŻYWO Z DEDYKACJĄ OD JACKA DLA KIM!-mówił , znaczy krzyczał do mikrofonu dyrektor. Na scenę wyszedł nie kto inny tylko Astin Moon i dziewczyny, które ''dostałam'' w prezencie na urodziny od Jerrego , czyli Taylor Swift, Chinna Anne McCline, Selena Gomez i Miley Cyrus.
-Ahaa.?-spojrzałam pytająco na chłopaków, którzy siedzieli ze mną przy stoliku.
-Kim podejdź bliżej.!-zawołała Taylor. Zrobiłam o to co prosiła i stałam tuż pod sceną. Nagle ona postawiła krzesełko i na scenie pojawił się Anderson z gitarą..
-WOOOOOOOOOOOW!-krzyczeli wszyscy. Przecież on niszczy sobie reputację!!! Jeszcze niedawno zgrywał oschłego , groźnego buntownika a teraz co.? Chłopak z gitarą.?! Dobre uczynki!? Rany... Co miłość może zrobić z człowiekiem.
-Kim to dla Ciebie!- powiedział i zaczął grać to , co brzdąkał gdy była u mnie imprezka. Zaczął śpiewać a każdy wyglądał mniej więcej tak;

Gdy skończył każdy był w szoku i nie mógł się nawet poruszyć.. Ja zaczęłam klaskać a za mną cała sala.Wszyscy byli w szoku... Nawet ja. Jack prędko zszedł ze sceny i podszedł do mnie..
Reflektory skierowane były na nas.
-Kim Kocham Cię i ..- zza siebie zaczął wyłaniać swoją dłoń na której było...
_________________________________
Ta da!!!!!!!! Macie ! <3 Wieczorem dodam kolejny! <3

niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 53.

Jack lekko obejmował mnie od tyłu i od czasu do czasu muskał moją szyję..
-Jack.. Bo mnie pożresz jak będziesz  mnie tak co chwilę całować.!- zaśmiałam się a on pocałował mnie znów , ale tym razem w usta. Oddałam jego pocałunek z większą siłą i ''Agresją'' . Było nieziemsko , ale usłyszałam, że w filmie , który oglądałam kilka minut temu rozgrywała się akcja więc szyybciutko oderwałam się od Jacka i spojrzałam na telewizor. On patrzył się na mnie pytającym wzrokiem.
-Co jest Ki...
-CICHO! AKCJA JEST!-uciszyłam go szybko.Chłopak nie rozumiejąc sytuacji zapewne poszedł wziąć prysznic. Siedziałam i po 10 minutach film się skończył. Tuż obok sofy był regał , na którym był jakiś kwiat a dookoła jakieś zdjęcia i trofea Jacka. Podeszłam do nich i spojrzałam na nie. Widziałam tam zdjęcia Jacka, jego mamy oraz jakiegoś dorosłego  mężczyznę. Zapewne jego tata.. Oglądałam bacznie każde zdjęcie..''Jak on się zmienił'' pomyślałam patrząc uważnie na fotografie.
-Aż taki niepodobny.?-zapytał, obejmując mnie dłońmi na brzuchu.. Zupełnie jak w moim śnie, tylko, że brzuch miałam normalny.
-No ... Trochę bardzo! Strasznie się zmieniłeś.- mówiłam robiąc wielkie oczy.
-Aaj tam! Zrobiłem się jeszcze słodszy prawda.? -zatrzepotał rzęsami tak, jak dziewczyny to robią do niego.
-Śmiesznyś ! -zakpiłam z niego i pocałowałam go lekko . Odłożyłam pamiątkę na miejsce i zobaczyłam ogromny puchar.
-WOOOW!- wymamrotałam. On był nowiutki! Przecież nie pierwszy raz byłam u Jacka, ale tych fotografii i pucharów tu nie było! Podeszłam bliżej i zobaczyłam napis '' Mistrzostwo w koszykarstwie dla Jacka Andersona''  Czyli on umie grać w kosza  a nic mi o tym nie powiedział.?!
-No wiesz co.!? Czemu mi nie powiedziałeś.?!- mówiłam pokazując ręką nagrodę.
-A po co.. Nie ma się tu czym chwalić..-powiedział zażenowany.
-Jak to nie ma.!? Człowieku! Jesteś niesamowity! Masz tyle talentów , że ło! - złapałam się za głowę . 
-Yhmy... Nie mów tak..- powiedział zdenerwowany.
-Bo.?! Bo mówię prawdę.?!- wkurzona spojrzałam na niego.
-Nie! Bo mówisz jak każda moja była..- widziałam ten jego wyraz twarzy  (-,-) . Lekko się wystraszyłam, ale nie miałam się czego bać.. W końcu on krzywdy mi nie zrobi.!
-Sory Jack...Ale to prawda.! Każda Ci to mówi, bo to prawda... A ja nie jestem każda! - mówiłam doniosłym tonem.
-Wiem o tym. Dlatego proszę Cię nie mów przy mnie takich rzeczy, bo wtedy przypomina mi się reszta...-wymamrotał słabo.
-Okej.-usiadłam mu na kolanach i spojrzałam na niego.
-Co robimy kotuś.?-patrzyłam mu głęboko w oczy.
-A na co masz ochotę.?-uśmiechnął się cwaniacko.
-Na to co Ci chodzi po głowie.- jaka ja jestem czasem inteligentna! Brawa dla mnie! AHahahha! ^^ Zaczął mnie namiętnie całować w usta a potem schodził niżej i niżej.. Poszliśmy szybko do jego pokoju i po 2 godzinach zabaw ''małżeńskich " (jak to moja mama mówi ) zasnęliśmy wtuleni w siebie.

-Poroniła.!-powiedział załamany lekarz.
-Przykro nam... Nie zdołaliśmy uratować dziecka...-oznajmił drugi. Ja i Jack trzymaliśmy się za ręce... Zaczęłam płakać.. Pierwsze dziecko w moim życiu... Poszło w niepamięć.! Bo co.!? Bo poroniłam! Wpadłam w panikę i zaczęłam rzucać się po łóżku. Jack załamany trzymał mnie za dłonie a ja nadal się rzucałam. 

Obudziłam się w środku snu i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Zrobiło mi się nie dobrze więc pobiegłam  do toalety.. Zwymiotowałam i usiadłam zaraz przy kibelku. Usłyszałam głosy dochodzące z pokoju.
-Kim...? Gdzie jesteś.?-spytał ochrypłym głosem Jack. Ja szybko doczołgałam się do drzwi i zamknęłam je na klucz.
-Kim jesteś tam.?- spytał pukając do drzwi.
-No a jak czymś..-nie dokończyłam , bo znów zwymiotowałam. Pewnie znów się czymś zatrułam! Świetnie Kim! Brawo !Była 3;50 a ja siedziałam przy toalecie i wymiotowałam. Pięknie zapowiada się niedzielny poranek!!
-KIM OTWÓRZ TO! CO SIĘ TAM DZIEJE.?!- krzyczał próbując otworzyć te drzwi. Wiedziałam, że czym prędzej tym później sobie je otworzy , a nie miałam sił się kłócić więc otworzyłam mu drzwi a on wpadł jak oparzony,
-Co jest Kim.?-zapytał zaniepokojony.
-Niedobrze mii..-mówiłam trzymając się za brzuch. Znów kolejna torsja.. o 4.30 usnęłam.

Popołudnie.
Jestem właśnie z Grace i Julią w centrum handlowym na zakupach.. Bo jak wiecie, za niecały tydz. mamy bal absolwentów! Musimy wyglądać bajecznie! Każda kupiła sobie po 4 sukienki. Nawet Julia kupiła nieziemsko piękną sukienkę.! Jeżeli ona by dobrze na mnie leżała sama by ją sobie kupiła!
-Jest śliczna!-mówiłam oglądając koleżankę w niej.
-Serio.?-zapytała speszona.
-Na prawdę! Bierz ją.!- zapewniła ją Grace.
-No okej!- podeszłyśmy do kasy i kupiłyśmy wszystkie 12 sukienek łącznie.
-No to mamy sukienki teraz buty i dodatki! -oznajmiłam i poszłyśmy dopasowywać wszystko do nich.

Piątek....
Za 2 godziny zaczyna się bal. Moje stylistki pojawią się niebawem i powiem szczerze, że nie mogę się doczekać tego wieczoru! Wszystkie 4 zestawy leżały i czekały, aż wybiorę jeden z nich i założę go na siebie. A oto one;
zestaw 1
zestaw 2
zestaw 3
zestaw 4
W końcu pojawiły się moje pomocnice i zaczęły się przygotowania. Po 1,5 godzinie byłam gotowa .! Byałm ubrana w zestaw nr. 4.
-Biała dama.!- powiedziała jedna z nich. Uśmiechnęłam sie do niej lekko i spojrzałam w swoje odbicie.
-Perfecto!- powiedziałam sama do siebie i zeszłam na dół. Schodząc z ostatniego stopnia usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyła...Jacka w garniturze.?! Serio.!?
-Wooooow!- powiedzieliśmy w tej samej chwili.
-Wyglądasz boosko!- powiedział świdrując mnie wzrokiem.
-I wzajemnie.!-odpowiedziałam i pocałowałam namiętnie chłopaka.
-Czy ty jesteś pomalowana.?!-zapytał zdziwiony. Ach no tak! Kim się nie maluje. Rzadko co używa błyszczyka a tu proszę. !
Po 10 minutach jazy limuzyną, którą zamówiła nam moja mama znaleźliśmy się pod szkołą. Najpierw wysiadł Jack a następnie podał mi rękę, aby pomóc mi wysiąść. Ten wieczór zapowiada się nieziemsko!!! Jest super! Weszliśmy do sali i do oczu napłynęły mi łzy.....
________________________________________________________
Ta daaa! Sorki, że z takim opóźnieniem, ale tego zestawu nr. 4 nie mogłam jakoś stworzyć.! Miałam problem! Za duży wybór no! <3 Najchętniej poszłabym we wszystkich na raz!  <3 Ale jest! :D

niedziela, 9 czerwca 2013

Rozdział 52.

Zobaczyłam pełno płatków róż a na dodatek ten wystrój... I na środku kto.?!  MAMA Z TATĄ.?!
-CO WY TU ROBICIE.!?-zapytałam spanikowana.
-Musimy Wam coś powiedzieć ! -zawiadomiła mnie mama.
-No to słuchamy.! -krzyknęłam, a mama w tym czasie odchrząknęła lekko.
-A więc...Jestem w ciąży! - zrobiłam wielkie oczy.
-ŻE CO PROSZĘ.!?-krzyknęłam. Nie chce mieć już młodszego rodzeństwa, no.
-No..Będziesz mieć, albo braciszka, albo siostrzyczkę.- powiedziała całkiem poważnie mama. Załamana nie dałam tego po sobie poznać. Wysiliłam się na uśmiech i popatrzyłam na rodzicielkę.
-Fajnie...- jak ja się staram no! Powinnam jakąś nagrodę dostać.!
-Dobra jemy.?-zapytałam zasiadając przy dużym stole. Wszyscy byli zszokowani... Usiedliśmy w ciszy i każdy oprócz mnie miał uśmiech na twarzy.
-Zwolniłam się z pracy.- powiedziała mama.
-ŻE CO.?!-wrzasnęłam prawie dławiąc się jedzeniem.
-No chyba muszę o siebie teraz dbać prawda.?! Po 2 to już narobiłam się w życiu .- powiedziała przeżuwając posiłek.Miałam ochotę jej wygarnąć, że nawet jednym dzieckiem dobrze się nie zajmiesz, bo nie wiesz o nim nic. A chcesz 3! Jedno leży w szpitalu a drugie zostało zgwałcone.! Zaiście po prostu!
-No to wychowaj je dobrze, bo jak na razie nie przejmujesz się niczym!- krzyknęłam, wstałam od stołu i wyszłam z jadalni. Skierowałam się do swojego pokoju a za mną pobiegły pieski. Opadłam na łóżko i wzięłam 3 szczeniaki na kolana . Chciały się bawić, więc zaczęłam głaskać je a one odpłacały się lizaniem mnie. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Prosze.!-rzuciłam oschle w ich stronę a do pokoju wszedł Jack.
-Co się dzieje.?-spytał siadając obok mnie .
- Co się dzieje.!? Jeszcze się pytasz.?! Ona niczym się nie przejmuje! Gdy byłam mała miałam zawsze nianie.! Nie ona mnie wychowała.! Nic o nas nie wie ! Nie wie, i nie reaguje na to, że jej syn leży w szpitalu.! To ja oczywiście muszę teraz jechać i zawieść mu śniadanie. Dać mu jakąś kasę czy coś.! A o mnie już nie wspomnę.! Nic nie wie, że mnie zgwałcili! I pewnie się nie dowie, bo nawet nie zapyta! Kocham ją, ale dosyć często mnie denerwuje.!- powiedziałam smutno spuszczając głowę w dół. Chłopak mnie objął jedną ręką i przyciągnął bliżej siebie. Mocno mnie przytulił i powiedział;
-Na mnie zawsze możesz liczyć! Ja Cię nie zostawię! - mówił delikatnym głosem. Podniosłam głowę i spojrzałam mu głęboko w oczy, żarzyły się one iskrami... Iskrami nadziei i miłości. Pocałowałam go namiętnie  usta i w tej chwili weszła nasza zgraja.
-Zostawić was na chwilę samych a już się całujecie!-zaśmiał się Broudi. Wiem, że nie robi mi tego uszczypliwie tylko po prostu sobie żartuje. To mój przyjaciel . 
-Ajj tam! Przesadzasz.!-zaśmiałam się lekko.

Parę godzin później...
Siedziałam sama już bez przyjaciół. Oglądałam na necie jakiś film .. Nagle zadzwonił mój telefon.
''Wpadnij do mnie na noc.! Nie mogę bez Cieebie żyć <3 '' Jak pewnie się domyślacie... Był to Jack.
''Okej kotek.! Wpadnę o 18. ! '' odpisałam i spojrzałam na zegarek. Była 17;00 więc poszłam pod prysznic biorąc po drodze czyste ciuchy. Po udanym , chłodnym prysznicu włożyłam ten strój . Wzięłam swoją niebieską torbę (która zresztą pasowała do mojej bluzki) z adidasa i spakowałam tam najpotrzebniejsze rzeczy i ciuchy na jutro . Zeszłam na dół i bez słowa wyszłam z domu. Szłam ulicami i co chwilę miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje... Gdy robiłam nagłe zrywy nikogo za mną nie było. Czułam się dziwnie. Minęłam parę pierwszych domów nieopodal mojego i ktoś mnie zaczepił.
-Dziewczynko masz na piwo.?-zapytał jakiś starszy pan.
-Nie niestety ... Przykro mi. Zapomniałam portfela z domu.-wyjaśniłam i ominęłam go.. Nadal czułam się śledzona. Wreszcie gdy się odwróciłam zobaczyłam chłopaka stojącego w kapturze... Było dość ciemno i świeciły lampy... Cały ubrany był na czarno.. Wystraszyłam się więc stanęłam w bezruchu. Zaczął zmierzać w moją stronę.
-Pokaż kotku co masz w środku!-zaczął łapiąc mnie w pasie. Zaczęłam się szarpać , ale nie mogłam... Znów ta chora sytuacja.!!! Ja już tego nie zniosę.!!!
-PUSZCZAJ MNIE SŁYSZYSZ.?!- krzyczałam. Ale ten uśmiechał się do mnie chytrze. Nagle za nim pojawił się następny..Pomyślałam tylko jedno '' To już po mnie''. Ten , który dopiero się zjawił złapał mnie za ręce , aby ten pierwszy mógł mnie rozebrać. Krzyczałam jak tylko mogłam. Dlaczego ja.!? powtarzałam sobie to pytanie w głowie. Zamknęłam oczy , ale po chwili je otworzyłam. Zobaczyłam kolejnego ... Ale ten był jakiś inny. Zaczaił się za nim i ... Ugryzł go w szyję.!? Chyba mam jakieś halucynacje!!! Paczę, a tu opada z sił i już leży.. Jednego mam z głowy.. A ten drugi, który mnie trzyma za ręce spieprzył do pobliskiego lasu.
-JOE.!?-krzyknęłam, gdy zobaczyłam bliżej jego twarz.
-Kim.?!-krzyknął przejęty tą sytuacją. - Boże! Dobrze, że byłem nie daleko! Już byś nie żyła.!- dodał załamanym głosem. Leżałam ubrana, zdążyli mi tylko rozpiąć guzik. Nie miałam sił się podnieść.
-Co ty właściwie zrobiłeś.?!-zapytałam widząc go siadającego obok.
-Eh..I tak nie dasz mi z tym spokoju więc mówię, ale zostaje to między nami... ! - mówił. Kiwnęłam , że nikomu nic nie powiem a on zaczął..
-To było dość dawno... Byłem u babci na wakacjach... Miałem ...17 lat.. I wtedy wracałem tak jak ty późną porą do domu od kolegi... I zostałem tam napadnięty...Tylko, że .. Przez wampira..Ugryzł mnie , ale zaraz uciekł , bo go wołali ... I dlatego jeszcze żyję... - mówił.. Teraz już siedziałam jak zaczarowana.
-Czyli mam rozumieć... Że ty...To wampir.?!-wrzasnęłam.
-CISZEJ! -warknął . - Tak..-dodał smutny.
-Omg! - nie mogłam tego wytrzymać ! -To kim jest Jacob.?!- rzuciłam, bo to wszystko zaczyna się kleić.!
-Wilkołakiem..- powiedział mając wbity wzrok w ziemię.
-CO.?!Co to jakiś cyrk czy co.?!-wrzasnęłam i wstałam na równe nogi. Zerknęłam na zegarek. Była 18;15. Jack mnie zabije.!
-Dobra ja muszę iść, bo mnie Jack zabije! Muszę to przemyśleć wszystko ... Pogadamy kiedy indziej..- powiedziałam i pobiegłam w stronę domu Jacka.Zapukałam do drzwi i od razu otworzył mi je Jack.
-KIM! GDZIEŚ TY BYŁA.?!-wrzasnął na mnie na powitanie.
-Też Cię miło widzieć skarbie.- rzuciłam . Weszliśmy do jego salonu, który był niezwykle wielki i śliczny! Usiedliśmy na szarej kanapie a pomieszczenie było lekko przyciemnione.
_________________________________
Króciutki dziś. Sorki, że nie dodaję postów codziennie.

czwartek, 6 czerwca 2013

Rozdział 51.

Obudziłam się o 4.30... Kręciłam się z boku na bok, ale nie mogłam zasnąć. Poszłam zobaczyć czy reszta śpi. Zajrzałam do pokoju Grace.. Smacznie spała wtulona w Jerrego. Ślicznie razem wyglądali, więc zrobiłam im zdjęcie swoim telefonem i wyszłam z pokoju. Skierowałam się do pokoju , w którym śpi Chris. Też jeszcze lulał więc po cichu wyszłam z pokoju. Skierowałam się teraz do Broudiego a następnie do Rudy'ego ... Na samym końcu był Jack. Weszłam do jego pokoju w przekonaniu , że również śpi. Spojrzałam na łóżko , które było puste. Rozejrzałam się po pomieszczenie , ale nikogo nie było. Spojrzałam w stronę balkonu a drzwi prowadzące na zewnątrz były uchylone... Podeszłam do nich po cichutku i usłyszałam śliczne brzmienie strun gitary... Wychyliłam się lekko i zobaczyłam Jacka, siedzącego na fotelu ,który się tam znajdował , grającego na instrumencie i do tego śpiewającego jakąś nieznaną mi balladę.. Mówiłam o tym, że kocha kogoś nad życie i , że nie przeżyłby gdyby ją stracił..Łza w oku mi się zakręciła. Odchrząknęłam lekko i po cichu , żeby Jack nie usłyszał , ale od razu skierował oczy w moją stronę.
-KIM! Dlaczego nie śpisz.?!-najpierw krzyknął, ale potem zaraz zaczął szepczeć.-Hmm..Tak jakoś nie mogę spać.. Sprawdzałam sobie czy Wy śpicie , i ty jedyny oprócz mnie nie śpisz.- uśmiechnęłam się lekko i stanęłam już całym tułowiem w drzwiach. -Aha..-powiedział odkładając gitarę na bok.-Co to było.? -zapytałam w końcu.-Ale co.?-udawał głupiego.-No to co grałeś i śpiewałeś.-Aa! To nic takiego!!- speszył się i zapewne nie chciał o tym rozmawiać, ale jak ja zaczynam temat to chcę go skończyć!!!-Mów!!!- podniosłam głos a on złapał mnie za rękę i lekko pociągnął w swoją stronę, abym usiadła.-Aa to takie gangnam style! - zaśmiał się.-Hahahha! No na pewno nie! Gangnam style znam !- uśmiechnęłam się do niego.-Nie no to była piosenka Bruno Marsa.. - powiedział patrząc ślepo przed siebie..-Masz cudowny głos kotku.- pocałowałam go delikatnie w usta i przytuliłam.-Nie! Ale dziękuję. - uśmiechnął się . - A jeżeli bym się położył koło Ciebie to poszłabyś dalej spać.?-dodał jeszcze Jack. Uśmiechnęłam się słodko i zamknęłam oczy.-Yhmyyy.-wymamrotałam . Wstaliśmy i poszliśmy do łóżka Jacka, bo to jego było najbliżej.. Położyliśmy się obok siebie i ja wtuliłam się w chłopaka. On zaś przykrył nas kołdrą i pocałował w czoło. Momentalnie zasnęłam....
Obudziłam się i spojrzałam do góry. Oczy Jacka były zamknięte, więc wywnioskowałam, że jeszcze śpi. Była 10. Chciałam zejść z łóżka i iść się w coś ubrać, ale chłopak tak mocno mnie przytulał, że nie mogłam się wyrwać z jego objęć. Gdy już prawie się uwolniłam się z jego objęć wtedy chłopak otworzył oczy i zrobił minę zbitego pisaka.-To już mnie opuszczasz.? Wyspałaś się a teraz idziesz do innych.? - a ja uśmiechnęłam się do niego lekko.-Jackuś idę się ubrać.. Przecież nie będę chodzić w piżamie cały dzień , prawda.?-zapytałam łapiąc go za rękę.-No okej idź słońce, ale zaraz wróć.- mówił już z normalnym wyrazem twarzy. Stanęłam jeszcze w progu pokoju i wróciłam do Jacka całując go namiętnie w usta. Po paru chwilach oderwaliśmy się od siebie a ja poszłam już spokojnie do swojego pokoju. Słońce wbijało mi do pokoju , więc wyszłam na balkon z mojego pokoju. Było strasznie gorąco! Podeszłam do szafy i wyjęłam to . Weszłam pod prysznic a następnie pomalowałam paznokcie, zrobiłam sobie warkocza i okulary założyłam na czubek głowy. Gotowa wyszłam . Była 10;45. Poszłam do Jacka.-Goto.......WOOOW!- zaciął się i zrobił wielkie oczy.-Coś nie tak.? Brudna jestem.?-zapytałam bacznie śledząc swój strój. Nie zauważyłam żadnych pobrudzeń więc zerknęłam pytającym wzrokiem na Jacka.-NIe.! Wyglądasz...Bosko!- powiedział i podszedł do mnie. Uśmiechnęłam się lekko.-A dziekuję bardzo.! -nadgryzłam dolną wargę a chłopak pocałował mnie.-Ty też wyglądasz bosko.! Szczególnie bez koszulki.-zaśmiałam się, gdy oderwaliśmy się od siebie . Popatrzyłam na gołą klatę Jacka, a wzrok wbił się w jego 8-pak .. No .. Wiadomo , każda dziewczyna chciałaby mieć takiego z ... TYM CZYMŚ na brzuchu! <3 Spojrzał w to miejsce, w które miałam wlepiony wzrok.-To może ja lepiej założę koszulkę.- powiedział zasięgając po niebieski t-shirt. Na głowie miał niebieską czapkę z ''NY '' a do tego czarne rurki i niebieskie skejty. Śliiicznie wygląda.-Idziemy budzić resztę.?-zapytał Jack.-Okej.! :D Ty idź obudź Grace, Jerego, Miltona i Julię a ja pójdę obudzić Rudy'iego, Christiana, Broudi'ego i Eddiego. - oświadczyłam i złożyłam delikatny pocałunek na policzku Jacka. Kiwną , że się zgadza i rozeszliśmy się do pokoi. Pierwszego postanowiłam obudzić Rudiego . Wbiegłam do pokoju i krzyknęłam;-RUDYY! WSTAWAAAJ!- a ten tylko przekręcił się na drugi bok.-WSTAWAJ!-ponowiłam próbę obudzenia naszego senseja.-Jak jeszcze raz krzykniesz to zrobię ci coś , czego nigdy nie powtórzysz!- warknął lekko otwierając oczy.-Okej, ale już wstawaj .! Prawie 11.!- mówiłam zupełnie jak moja mama,gdy była w domu. Teraz skierowałam się do Eddiego. Z nim nie było problemu , bo powiedziałam, że dostanie pyszne śniadanie , a on od razu stanął na proste nogi. Teraz zistało mi dwóch najgorszych..Christian i Broudi! Broudiego znam i wiem, że z nim jak go obudzić to jest ooogromny problem.! Weszłam po cichu do pokoju i zaczęłam...-Broudi pobudka!!- nic...-Wstaawaj.!- podniosłam lekko ton głosu. Nadal zero reakcji.!-BROUDI WSTAWAJ DO CHOLERY!-wydarłam się na cały regulator.-Nie krzycz kobieto! Już wstaję.- powiedział obracając się tyłem do mnie.-No! Już! - ponaglałam go. Ten znów zero reakcji. Podbiegłam do łóżka i jednym ruchem Broudi znalazł się na podłodze.-Ciesz się, że Cię nie musiałam budzić zimną wodą.!-warknęłam, ale zaraz uśmiechnęłam się do chłopaka a on odwzajemnił mój gest. Zostawiłam go samego i ruszyłam do Christiana. Weszłam po cichu i popatrzyłam na łóżko.. Jeszcze śpi.-Christian wstawaj!- powiedziałam cicho. Następny Broudi.?! Nie sądzę.!-Wstawaj! - podniosłam po raz kolejny już dziś ton głosu.-WSTAAAAAAAAAAWAAAAAAAAAAAAJ!-wydarłam się jak głupia i zaśmiałam się z samej siebie.! Ten wstał jak oparzony.-Mogłaś mniej drastyczniej. Po prostu zwykły buziak by mnie obudził.!-Nie dla psa kiełbasa.!- zaśmiałam się i wyszłam z pokoju. Jack już stał w przedpokoju i czekał na mnie.-Obudziłeś ich.?-zapytałam podchodząc bliżej niego.-Tsaa.! Raczej ty tym darciem! -zaśmiał się kpiąco ze mnie.-No jak nie chcieli wstawać, to nie moja wina. Jedyny normalny był Eddi.! Z nim to tylko; ciasto gotowe.! A on już na nogach.! -zachichotałam i pocałowałam chłopaka.-A za co to.?-spytał uśmiechając się.-Hmm... Może dlatego, że cię kocham.?-odpowiedziałam ironicznym głosem.-To dobrze, ale niestety..- powiedział smutny.. Wystraszyłam się i odeszłam od niego o krok dalej.-Niestety co.?!-spytałam poważnie. Czyżby mnie zdradził.?! Albo może mnie nie kocha.!? A co najlepsze może mu się znudziłam.?! Byłam na skraju wytrzymałości.!-Niestety, JA KOCHAM CIEBIE BARDZIEJ.! -podkreślił te ostatnie słowa a ja odetchnęłam i podbiegłam do niego wskakując na niego. Nogi oplotłam wokół jego talii a on trzymał mnie za pośladki.-Masz szczęście! Wiesz jak się wystraszyłam.!?-krzyknęłam na niego, ale zaraz potem go pocałowałam. Wreszcie wyszła reszta i widząc nas zaraz zaczęły się docinki.-Zero seksu przed ślubem!-zażartowała Grace. Jak ja ją kocham no! Wariat mój kochany.-Nie bój się.! I tak Ciebie kocham najbardziej!-przesłałam jej całusa a ona rozpromieniła się. Skierowałam wzrok na Jacka a on znów miał minę zbitego psiaka.-Ty jus mnie nie kochas.? Be Kimi ! Nie dobla!- mówił jak małe dziecko  . Zaśmiałam się, jak zresztą każdy widzący tą scenę.-Kocham głupolu, ale ona to moja przyjaciółka! Traktuję ją jak siostrę.!-wyjaśniłam i zeszłam z niego. On od razu dorwał mnie od tyłu i pocałował w szyję.-Dobra,dobra dooość!- zawołał Chris wychodzący ze swojego pokoju.-Zazdrooosny.?-zapytał Jerry a my się uśmiechnęliśmy. Jacy oni są wspaniali! Dobrali się ..Grace i ta jej gadka no i jeszcze Jerry i te jego docinki! Para doskonała no! Hahha.-Tsaaa! Chciałbyś.. -parsknął, ale zrobił się czerwony .. Nie wiem , czy to ze złości czy z zawstydzenia.  To pytanie zostawię bez odpowiedzi.! Za niecały tydzień jest bal absolwentów. Jerry zaprosił Grace a mnie zaprosił Jack, a no i jeszcze Milton idzie z Julią, ale to chyba oczywiste prawda.? Nie mam się w co ubrać więc muszę poprosić Grace, żebyśmy jutro wybrały się na zakupy.
Zeszliśmy grupą na dół i Jack wraz z Jerrym zasugerowali.- Dobra to my przyrządzamy śniadanie dla naszych pięknych kobiet!- zaczął Jack.-Ojjj tam.! Są piękniejsze!-uśmiechnęłam się. - Ale jak chcecie.!-rzuciłam szybko a oni poszli do kuchni. Ja ,Grace i Julia weszłyśmy do salonu. Włączyłyśmy 4fun tv i puściłyśmy głośno muzykę. Właśnie teraz leciało Taylor Swift- Our Song . Zastanawiacie się pewnie, skąd wiem.. No otóż znam wszystkie piosenki Taylor Swift, bo ją uwielbiam! Kocham jej styl ubierania się i chciałabym być choćby w połowie taka jak ona! Śliczna, utalentowana i mądra! Zaczęłyśmy tańczyć z dziewczynami, bo po wczorajszym przemeblowaniu ,aby mieć miejsce do tańczenia nie przestawiłam mebli na swoje miejsce, więc spokojnie mogłyśmy tańczyć, bo salon był ogromny! Wygłupiałyśmy się i tańczyłyśmy różne style tańca. Wiecie co.? Od tego zespołu LMFAO dużo nauczyłam się tańczyć..Teraz nie nazywają mnie trzęsąca się galareta tylko nowy potomek LMFAO  ... Wiem śmieszne, ale cóż.! Gdy się skończył utwór zaczęły się reklamy. Usiadłyśmy na kanapie, która stała pod ścianą i zaczęłyśmy rozmawiać.-Macie w co się ubrać na ten bal absolwentów.?!-zapytałam.-No właśnie nie.! - oznajmiła smutno Grace.-Ja niestety też nie.!- powiedziała Julia .-To mam pomysł! Idziemy jutro na zakupy! Pokupujemy trochę ciuchów i w ogóle.! Będzie przypał!- zachęcałam je.-Jestem za.!- odruchowo podniosła rękę Grace.-Ja też!-poparła ją Julia. Zaśmiałyśmy się i z głośników właśnie rozbrzmiała piosenka LMFAO!I'm sexy and i know it! - śpiewała każda z nas! Zaczęłyśmy tańczyć jak oni! No tak jakby. Ja umiałam każdy ich układ więc nie miałam problemu , ale przyjaciółki już miały. Śmiałam się z nich dalej tańcząc.''Aaaaaaaaaj seksi end aj noł it! '' - śpiewałam w niebo głosy! A do tego tańcząc ! Wyglądało to pewnie zjawiskowo. Teraz pogłosiłyśmy jeszcze kino domowe i cały dom się trząsł od rytmów piosenki. Do salonu wbiegli pół nadzy chłopcy..-BŁAHAHAHAHAHHA!-śmiałyśmy się jak opętane! Byli w samych bokserkach i tańczyli przy ostatnich zwrotkach piosenki .W rękach trzymali bluzki i kręcili  nimi na jednym palcu.! Wyglądało to komicznie! Śmiałam się jak opętana.! Zaczęłam tarzać się po podłodze ze śmiechu a za razem z bólu brzucha. Gdy utwór się skończył puścilishots! Kocham to! ;33 Nie wspominałam, że oprócz zwykłych piosenek pop lubię posłuchać electro-house.? No to teraz mówię. Jeszcze wieele rzeczy o mnie nie wiecie.  ! ;D Zaczęłam tańczyć z chłopakami. Jacka i Jerrego wraz z Eddim i Miltonem nie było. Pewnie przyrządzali śniadanie. Reszta bawiła się z nami. Nawet Rudy! Śmiesznie to wyglądało. Nie był stary, bo miał 25 lat.! Może jeszcze szaleć!-Kim! My jesteśmy w bieliźnie! Wyskakuj z ciuchów.!- zaśmiał się Broudi.-Chciałbyś!-rzuciłam szybko tańcząc.-GOTOWE!-usłyszałam krzyki dochodzące z kuchni. Poszłyśmy do jadalni, tam bynajmniej pokierował nas Jerry. Weszliśmy tam i doznałam szoku.....____________________________________________Koniec ! Wieem, ten rozdział jest o niczym w sumie, ale... Lepszy rydz niż nic.! ;**** 
Ps. KOCHAM WAS! <3