Zadzwonił dzwonek a ja zerwałam się z kanapy i ruszyłam do drzwi.
-Co wy tu robicie.?!- krzyknęłam widząc paczkę.
-Jack nas zaprosił. Nie cieszysz się.?!-zapytała obejmując mnie Grace.
-No jasne, że się cieszę. - uśmiechnęłam się lekko do przyjaciółki i weszła reszta rzucając się z ramionami na mnie.
-KIIIM! - wrzasnęli i rzucili się wszyscy na mnie.
-Kurde ludzie ogar! Nie widzieliście mnie parę dni! Nic wielkiego! :D- zaśmiałam się przytulając ich również.
-Ale nie było mnie zaledwie dzień!- dodałam puszczając ich.
-Ale nikt nam nie dopiekał. Nie mieliśmy śmiesznych scen i było nudno. - mówił smutny Milton.
-EJ! A ze mną też się nudzisz.?-krzyknęła na niego Julia. On speszony od razu zaprzeczył, lecz gdy ona odwróciła wzrok zaraz dał nam do poznania, że kłamał z tym , że z nią się super bawił. Skierowaliśmy się długim, ciemnym, drewnianym holem a przyjaciele szybko się rozebrali.
-Jak wy tu macie ciepło!-mówił Eddi.
-Taak. Podłoga jest podgrzewana.-powiedział podchodząc do nas Jack. Objął mnie mocno w pasie całując delikatnie po szyi.Po ciele przebiegł ciepły prąd wywołujący gęsią skórkę. Chyba mu się to spodobało, bo ponowił swój gest.
-Dobra! Dość! - zawołała Grace patrząc z lekkim obrzydzeniem. Znów zadzwonił dzwonek.
-JESZCZE COŚ.?!-spojrzałam pytająco na Jacka a na jego twarzy malował się szyderczy uśmieszek.
-Raczek ktoś.- mówiłam otwierając drzwi i widząc Christiana i Broudiego.
-AAAAAAAA! KIMI!!!-zawołali przepychając się , który pierwszy mnie przytuli. Uśmiechnęłam się ciepło do nich i przytuliłam najpierw Broudiego a następnie Christiana.
-Eghem!- odchrząknął głośno Jack.
- No nie bądź taki zazdrosny! Sam nas tu zaprosiłeś! - rzucił Christian przytulając mnie.
-Serio.?! -zdziwiona puściłam chłopaka i spojrzałam na Jacka.
- No jeżeli oni to też twoi przyjaciele, to czemu nie.?- uśmiechnął się lekko do mnie a ja podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.
-Jesteś kochany!- powiedziałam a potem grupowo poszliśmy do pokoju dla Grace i Jerrego a następnie do Julii i Miltona oraz jeden dla Christiana , Broudiego i Eddiego.
Siedzieliśmy wszyscy w salonie i strasznie sięnudziliśmy.
-Co robimy.?-zapytałam wreszcie.
-Hm.. Może idziemy na spacer.? - zapytał Jerry .
-No możemy iść.- rzuciłam i od razu ruszyłam po moją kurtkę, w której byłam już wcześniej. Zaraz za mną grupa się zebrała przed domem i ruszyliśmy nad pobliski wodospad. Był cudooowny! Nieziemski widok i do tego jeszcze poczucie wartości.. Nie byłam doceniana za bardzo, ale teraz wiem, że Jack mnie dostrzega.. Dużo rzeczy jeszcze o mnie nie wie, ale to nic. I tak wie to co powinien. Z rozmyślań wyrwał mnie czyjś dotyk w okolicach bioder. Zlękłam się, ale nagle poczułam bezpieczeństwo co zapewniało mi, że to Jack. Przytulił mnie od tyłu i razem zaczęliśmy patrzeć ta ogromne wody spadające z urwiska, co tworzyło wodospad.
-Kim...-powiedział po długiej niezręcznej ciszy.
-Tak.?-dalej patrzyłam przed siebie.
- Chciałbym , żeby tak było zawsze!- mówił szeptem mi do ucha.
-Ale jak.?
-Tak, że jesteśmy razem, bez żadnych utrapień i obowiązków. Beztroskie życie nastolatków! -mówił . Odwróciłam się do niego twarzą i pocałowałam go.
-Szkoda, że jutro wyjeżdżamy..- mówiłam smutno gdy się już od siebie oderwaliśmy.
-Jakie jutro.?! Nigdzie nie jedziemy! Grace Ci spakowała wszystkie twoje ulubione ciuchy i przywiozła je. Myślisz, że dlaczego ona ma 4 walizki.?! 2 są jej a dwie jeszcze przywiozła dla Ciebie głuptasie.!- powiedział a ja zrobiłam wielkie oczy.
-To na ile tu zostajemy.?-zaśmiałam się przytulając go mocno
-Będziemy tu jakieś 2 tygodnie, jeżeli nic się nie zmieni. - oświadczył a ja uśmiechnęłam się do niego słodko i dotknęłam jego wilgotnych ust. Wirowaliśmy swoimi językami po podniebieniach.
-Jack Kim! Idziemy.?!-zawołali wszyscy. Spojrzałam na zegarek, który był w telefonie. No tak dochodziła już 18;30. Ten dzień na prawdę bardzo szybko nam minął. Miałam ochotę na sparing.
-Ej Jack, masz w domku jakąś salę do ćwiczeń.?-spojrzałam na trzymającego mnie za rękę chłopaka.
-Mam. Trzeba iść do piwnicy!- zawiadomił i uśmiechnął się. Pokiwałam mu i razem już byliśmy na placu parceli. Działka nie była ogrodzona, bo dziwnie by to wyglądało . Jak już opisywałam wcześniej dom był calusieńki z drewna i aranżacja wnętrz również była z drewna oprócz takich rzeczy jak, np. łóżko one były pod kolor drewna tonującego w danym pomieszczeniu. Jedynymi pomieszczeniami , gdzie nie było dużo drewna była łazienka i kuchnia, ale one również miały brązowy kolor.! Wiem, wiem... BRĄZ tu opanował tą miejscówkę, ale wyglądało to jak z bajki!
Dotarliśmy do domu a ja skierowałam się od razu pod prysznic. Włożyłam to . Zeszłam w określone miejsce i zobaczyłam znajomych.
-Kto ma ochotę na sparing.?-zawołałam schodząc po murowanych schodach.Wszyscy podnieśli ręce do góry , nawet Chris.!
-Ty umiesz karate.?!- spojrzałam na niego a ten szyderczo się uśmiechnął.
-Chcesz się przekonać.?! Jak wygram dajesz mi buziaka.!- nakazał a ja odruchowo skierowałam wzrok na Jacka.
-Kim nie pokonasz.!- oświadczył i podszedł do mnie.-Jedyna osoba, która ją pokona to ja.!- och ta jego skromność! No po prostu...
- Pf.! Może ją pokonam!- powiedział i wszedł na matę. Również to zrobiłam. Ukłoniliśmy się sobie i on od razu powiedział;
-Ale jak przegram to wtedy usługuję Ci cały dzień. A jak ja wygram dajesz mi buziaka.- oświadczył i się zaczęło. Był niezły! Nawet za dobry! Nagle jednym sprytnym ruchem mnie powalił.
-O rzesz ja cię kręcę!- powiedział Milton.
-No to nagroda.!- powiedział podając mi rękę i pomagając wstać.Złapałam jego dłoń a ten szybkim ruchem przywarł mnie do siebie i zbliżał się coraz bardziej mnie. Próbowałam się jakimś cudem wyrwać, ale nie miałam tyle sił. Wreszcie podszedł Jack i wkurzony na maksa powiedział.;
-Zostaw ją, albo pożałujesz!- Christian dalej mnie trzymał, ale już nie tak mocno jak wcześniej.Wreszcie Jack pociągnął mnie mocno do siebie a Chris złapał mnie za rękę w ostatniej chwili i zaczął ciągnąć w swoją stronę. Prawie mi ręce powyrywali a ja wreszcie zapiszczałam jeszcze wyższym tonem niż zwykle piszczy Jerry.
-AAAAAAAAA! NIE JESTEM ZABAWKĄ DO CHOLERY!-krzyknęłam i wyrwałam się oby dwóm, a potem poszłam na górę. Pobiegłam do naszej sypialni i wyszłam na balkon, który tam się znajdował. Nie zważałam na to, że jest już ciemno i jest jakieś 5 stopni celcjusza.. Siedziałam tak jak byłam na treningu i trzęsłam się z zimna. Nagle usłyszałam cichy szept.
-Kim.?-i zobaczyłam Jacka stojącego w drzwiach balkonowych.
-Idź stąd.! Nie chcę was obu widzieć.- burknęłam.
-Chodź chociaż do środka, bo zachorujesz! - mówił.
-Nie interesuje mnie to!- warknęłam a on usiadł koło mnie, zdjął z siebie swoją czarną, wielką bluzę i zaczął mi ją wkładać na głowę. - Mogę wiedzieć co ty wyczyniasz.?-dodałam.
-Zakładam Ci bluzę, bo będziesz przeze mnie chora.!- powiedział i mocno mnie przytulił do siebie jak włożył już mi tą bluzę.
-Przepraszam..-powiedział smutno..
____________________________
Sorki, ale ten rozdział też jest do dupy! Piszę go tak od niechcenia, że szok! ;O ALe dodaję, bo wiem, że czekacie ! <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz