wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 62.

Oby dwoje spojrzeli się na mnie bacznie a ja smutnie zaczęłam;
-Przeze mnie się kłócicie.! Nie dość, że nie rozmawiacie ze sobą, to jeszcze jak zaczynacie to się kłócicie! I TO PRZEZE MNIE!!!-krzyknęłam i wyszłam szybkim, zgrabnym krokiem z kuchni ze łzami w oczach... Jack zaraz podbiegł do mnie i spowrotem zaciągnął mnie do kuchni.
-Kim wysłuchaj nas!-poprosiła jego mama. Zasiadłam więc przy blacie i patrzyłam się na nią wyczekująco.
-A więc..?-spytałam wyczekująco ich wypowiedzi na ten temat.. Nic..Cisza.-No więc ja zacznę.! Kłócicie się o co.? O to, że wzajemnie sobie nie ufacie.? SERIO.?! Matka z synem sobie nie ufają.?! I to ma być pomaganie sobie w rodzinie.?! To nawet nie nazywa się rodzina!!! Nie zasługuje, by mówić o niej tak! Jestem po prostu...ZAŁAMANA! Jak widzę, że się kłócicie.! A wpadam w depresję, jeżeli ta kłótnia jest przeze mnie.!!! Chciałabym wszystko zrobić tak, żebyście oby dwoje byli szczęśliwi , ale się nie da.! Daję szczęście jednemu to zaraz jest awantura! O co.?! O to, że po prostu chłopak chciał współżyć ze swoją dziewczyną.?! Czy to jest takie dziwne.?! Ja bym tak zareagowała, jeżeli Jack przespał by się z chłopakiem! Nie jesteśmy dziećmi! Umiemy się zabezpieczać.! Powinna nam pani trochę bardziej ufać.! Jeżeli chce pani, żebyśmy przeszły na ''ty'' to musi mi pani obiecać, że zacznie pani bardziej ufać swojemu synowi.! Szczerze powiedziawszy to pani nic  nie wie o swoim synu!!! Nie wie pani ile miał dziewczyn w sumie, kiedy i z kim współżył pierwszy raz.! Nic pani o nim nie wie, a ma pani czelność nazywać go swoim synem! Dla niego jest pani obcą osobą.! Tyle mam do powiedzenia!!!- musiałam wygarnąć im wszystko to co leżało mi w sercu. Widocznie podziałało, bo pani Anderson do oczu napłynęły łzy. Widać, że dopiero teraz zrozumiała, jaki błąd popełniła.! Wreszcie przemówiłam jej do rozsądku! Byłam z siebie dumna. Jack i jego mama stali i patrzyli się to na mnie to na siebie. 
-Dziękujemy!-odrzekła wreszcie mama Jacka.
-ZA CO.?!-spytałam zdziwiona robiąc wielkie oczy.
-Za to, że wreszcie wygarnęłaś mi to co masz za złe! Nie spotkałam takiej dziewczyny! Szczególnie z dobrej rodziny! Jestem w szoku i w głębokim podziwie. Aż wstałam z wrażenia.
-Aha.... Dobrze w takim razie nie ma za co.-uśmiechnęłam się ciepło do kobiety a ona już nałożyła nam jajecznice i oznajmiła biorąc kluczę i torbę z lady.
-Dzieci niestety ja już jadę, bo... Jak wiecie,  powinnam być w pracy, ale przyjechałam sprawdzić, czy wszystko w porządku. - uśmiechnęła , pomachała nam na pożegnanie i wyszła. Siedziałam z Jackiem jak zaczarowani. Ona serio , przyjechała sprawdzić, czy wszystko jest okej.? W ciszy zjedliśmy śniadanie a następnie pomyliśmy naczynia i skierowaliśmy się na plac. Usiedliśmy na pięknej, zielonej , soczystej trawie i zaczęliśmy wpatrywać się w obłoki. Jack nogi miał wyprostowane a górną część ciała opierał na rękach mając je w kącie prostym. Ja wtuliłam się w niego i zadzwonił mój telefon.
______Rozmowa telefoniczna______
K;Halo.?
Grace; -HA..HA...HALO.? (chlipała od płaczu)
K; Co się stało.?! Mów szybko.!!
G; Jestem..Jestem...Jestem w ciąży!!! (krzyknęła do słuchawki dalej płacząc.
K;CO.!?!?
G; No...Wczoraj...To znaczy przedwczoraj .! Jak byliśmy u Was w górach na noc... Wtedy z Jerrym uprawialiśmy seks...I Chyba... Chyba się nie zabezpieczyliśmy...!(płakała )
K; Że co.?! jak można być tak tępym i się nie zabezpieczyć.?!
 (tymczasem w głowie Jacka;)
Bacznie słuchałem ich rozmowy i przyglądałem się mimice twarzy Kim. Była spanikowana więc wzrokiem zapytałem co się stało, a  ona krzyknęła , że jak można być tak tępym i się nie zabezpieczać.! Czyli...Wiadomo, że Grace i Jerry zostaną rodzicami! Sam nie byłem pewien, czy wczoraj się zabezpieczyłem... Ale ... Chyba nie... Ale jeżeli Kim zaszłaby w ciąże to już by miała jakieś oznaki! A nie było ich.! Więc mamy spokój!
(ciąg dalszy rozmowy) ;
G; No... To było takie...Spontaniczne no...Nawet nie wiem kiedy my to zrobiliśmy!!
K; Dobra, spokojnie Grace.! Tylko spokojnie.! Rodzice wiedzą.?
G; CO??? KOBIETO JAK ONI SIĘ DOWIEDZĄ TO MNIE ZABIJĄ.! WYRZUCĄ MNIE Z DOMU! NIE POWIEM IM!!!
K;Aha.. Czyli zaczniesz od tak grubnąć, potem ni stąd ni  zowąd pojawi się dziecko i co wyjaśnisz mamie.?! 
G; A no teeraz to brzmi trochę dziwnie (zaśmiała się)
K; No właśnie! Przyznaj się mamie i już!! Po kłopocie.!
G; Najpierw to muszę powiedzieć Jerremu , a dopiero rodzicom. Kończę Kim! Kocham Cię i dzięki za Wsparcie! Jesteś wielka!
K; Nie ma za co! Polecam się na przyszłość.!
_____Koniec rozmowy telefonicznej____________
-Co się stało Kim.?-zapytał Jack , patrząc się z śmiertelnie poważną miną twarzy..
-No, bo....No ten...No... Grace jest w ciąży!- nie wiedziałam czy mu o tym powiedzieć, ale w końcu jest moim chłopakiem i raczej sekretów nie powinnam mieć.
-CO.?!-krzyknął gdy się dowiedział. Moja reakcja była podobna, więc się nie dziwię.
-No ... Niestety...Jerry się nie zabezpieczył...-mówiłam zmarnowana kładąc się cała na trawie.
- Jaki to jest... Ja! No jak można o tym zapomnieć!- mówił chłopak robiąc minę , tzw.FACEPALM . Przewróciłam oczami i dalej wpatrywałam się w obłoki.
''To bar­dzo dziw­ne, ale nap­rawdę można kochać ko­goś przez całe życie. Nieza­leżnie od te­go, jak da­leko znaj­du­je się ukocha­na oso­ba, jej wspom­nienie zaw­sze no­si się w sercu...''
Pomyślałam teraz właśnie o mnie i o Jacku... Spojrzałam na zegarek... Była dopiero 14.00 a ja już strasznie się nudziłam... Gdzie tam wieczór.?! Ludy! 
-COOO ROBIMYY.?-mówiłam głośno  .
-A na co masz ochotę.?-zapytał patrząc się na mnie kusząco. 
-Hm... Na spanie! Nie wyspałam się.!- zawiadomiłam i wtuliłam się w Jacka zamykając oczy.. Nawet nie wiem kiedy...Zasnęłam..
Obudziły mnie nagły napływ drgawek, zaczęło mi być strasznie zimno i nagle... Zebrało mi się na wymioty..
Pobiegłam szybko do łazienki i ... Zwymiotowałam.. Zaczęłam panikować.! Już nachodziły mnie myśli, czy nie jestem w ciąży.! Gdy siedziałam oparta w łazience od razu wparował tam Jack.
-Kim co się dzieje.?!- spojrzał na mnie wystraszony.
-Wyjdź lepiej stąd.!-mówiłam ze łzami w oczach. On chyba zrozumiał o co chodzi.
-Kiedy miałaś okres.?- zapytał siadając obok mnie a ja zamarłam...
'' Są w życiu chwi­le, gdy myśli się, że jest tak źle, iż już gorzej być nie może. Wte­dy właśnie oka­zuje się... że jed­nak może.  ''
____________________________________________
I jest! Koniec;D Podoba się...? 

Przepraszam, że dodaję mało postów. Powód : WAKACJE ♥
Teraz będę dodawać więcej postów :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz