wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział 60.

Obudziłam się o 11;10 i zwlekłam się powoli z łóżka. Oślepiały mnie blask słońca co oznaczało, że jest strasznie ciepło. Podeszłam do szafy i wyjęłam to . Ubrałam się w dane ciuchy i spięłam włosy tak jak jest to pokazane.  Szybko wyszłam z łazienki i zobaczyłam, że na łóżku nikogo nie ma. Rozejrzałam się nerwowo po pomieszczeniu , ale nic nie zauważyłam . Zawiedziona zeszłam na dół i zobaczyłam Jacka pichcącego jakieś dobre śniadanko. Odchrząknęłam głośno a Jack szybko spojrzał na mnie.
-Heej Kim! Ślicznie wyglądasz.. Jak zwykle zresztą.! - powiedział podchodząc i całując mnie w czoło.
-Hej Jack. Taa...Ja i ślicznie wyglądam! Śmieszny jesteś.! Co robisz do jedzenia.?-spojrzałam na blat kuchenny.
-Śliczna,piękna i utalentowana a na dodatek skromna.! Cała Kim! Ale za to Cię kocham! Aa coś dobrego. ! Potruć się nie potrujecie.!- zaśmiał się.
-No ja myślę.!-powiedziałam i poszłam budzić resztę..
O 12;30
Jesteśmy po śniadaniu i nie mamy co robić. Wyjątkowo było tu strasznie ciepło tego dnia więc udaliśmy się nad wodospad, który już kiedyś odwiedziliśmy. Każdy z nas przebrał się w strój kąpielowy . Ruszyliśmy gromadą nad wielkie jezioro i rozłożyliśmy się tam.
Ja z Grace i Julią postanowiłyśmy się poopalać. Chłopcy od razu wskoczyli do wody i zaczęli się wygłupiać.
-Kim! Grace !Julia! Chodźcie ! Będzie niezła zabawa!- nakłaniali nas chłopcy.
-Nie ma mowy! Chcę się opalić! Jestem blada jak trup!-wrzasnęła Grace.
-No chooodźcie!- prosili dalej. Jack widziałam jak wyskoczył z wody i podbiegł do mnie. Siadł na mnie okrakiem swoim mokrym ciałem przylegając do mnie ściśle i namiętnie całując w usta.
-To jak.? Skusisz się na pływanko.?-spytał przerywając pocałunek, który ja chciałam kontynuować.
-Jasne, jak skończymy to co zaczęliśmy! - on zaśmiał się i ponownie zaczął dotykać moje warki swoimi. Po chwili odlepiliśmy się i pobiegliśmy do wody.Na starcie chłopcy zaczęli mnie chlapać, na co ja zasłoniłam się i zaczęłam robić to samo. Bawiliśmy się tak, aż nagle ktoś wciągnął mnie pod wodę i pocałował. Wiedziałam, że to Jack , ale jednak, żeby się upewnić otworzyłam oczy i zobaczyłam Christiana. Od razu się od neigo oderwałam i wypłynęłam na powierzchnię.
-JAK ŚMIESZ.?!-wrzasnęłam i uderzyłam do w twarz.
-Kim! Co się stało.?-podpłynął do mnie Jack.
- Ten idiota wciągnął mnie pod wodę i pocałował! Skończony pajac! A ja cię miałam za przyjaciela!!!- krzyknęłam.
-Kim! Zrozum! Zależy mi na tobie! Zasługujesz na to, żeby Cię nosić na rękach ! Kupować wszystko o czym marzysz.! A on co ci może dać.?- wypytywał patrząc się na mnie.
-On jest! To już dar największy jaki od niego dostałam.! Od razu mówię Chris! Z tego nic nie będzie! Jestem z Jackiem i to jego kocham I Nie myśl sobie, że to się w jakiś magiczny sposób zmieni!!!-wrzasnęłam i wyszłam z wody. Usiadłam na kocu i przykryłam się ręcznikiem.Jack stał wściekły w wodzie i chyba myślał, jaką taktykę zastosuję. W końcu rzucił się na niego , ale zaraz wziął za flaki i wyciagnął go na brzeg.
-Jak jeszcze raaz tkniesz Kim !To skończysz w szpitalu!-zagroził a Chris rzucił mu groźne spojrzenie i uciekł gdzieś do lasu..
_______________
Krótki, ale w końcu miało go w ogóle nie być. :) Myślę, że i tak cieszycie się, że dodałam ;D 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz