sobota, 18 maja 2013

Rozdział 26.

Weszłam na lekcje j.francuskiego.
-Kim. Usiądź na swoim miejscu .- nakazała mi nauczycielka , a ja ruszyłam w stronę swojej ławki . Usiadłam i udawałam, że ją słucham. Dostałam mnóstwo liścików typu; ''Wczorajsza impreza przejdzie do historii.'' i różne takie. Lekcja minęła dość szybko więc wstałam i ruszyłam do wyjścia. 
-Strzałka Kim.! -zawołał Jerry widząc mnie przy szafce. Odwróciłam się do niego i przywitałam się z przyjacielem.
-Hej Jerry. Gdzie Jack.?-zapytała wypatrując w tłumie chłopaka, lecz nigdzie go nie widziałam, ale zauważyłam Jacoba. Szedł właśnie w moją stronę.
-Witaj.- uśmiechną się zalotnie.
-Czeee. Co ty tu robisz.?-zapytałam zdezorientowana.
-No jak widać chodzę do szkoły.- zaśmiał się ironicznie. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem . On znów zrobił wielki uśmiech. Odwróciłam się i zaczęłam szperać po mojej szafce. Nagle poczułam czyjeś gorące dłonie na moim brzuchu i lekkie pocałunki na szyi . Po ciele przeszły dreszcze , takie przyjemne dreszcze.
-Kociee..- wyszeptał mi do ucha Jack.
-Słucham Cię.- uśmiechnęłam się pod nosem. Ciągle czuułam jego usta na moim ciele.
- Nie mów słucham , bo cię wyrucham..- zaśmiał się a ja odwzajemniłam jego gest.Odwróciłam się i wpiłam się w jego usta. Odwzajemnił mój uśmiech i pocałował mnie po raz kolejny z namiętnością. Ten pocałunek był pełen pasji.! Czułam się jak jedyna szczęśliwa dziewczyna na tym świecie. Po chwili oderwaliśmy się od siebie i popatrzyliśmy dookoła . Jacob stał ciągle blisko nas i patrzył na każdy nasz ruch. Pomyślałam tylko ''Ahaa.... Spoko...''. Zadzwonił dzwonek i ruszyliśmy wszyscy na lekcję.
Po lekcjach...
-Dziś mamy trening nie.?- zapytałam idąc w stronę wyjścia.
-No jasne.! O 16 jak zawsze!- krzyknął Jerry i rozstaliśmy sie, bo ja chciałam iść pieszo a reszta chciała jechać autobusem. Postanowiłam iść do mojego miejsca...
Szłam i szłam aż doszłam do początku lasu i ruszyłam znaną mi drogą do zaczarowanego miejsca. Usiadłam jak zwykle na brzegu i wpatrywałam się w strumyk , który lał się do stawu. Zapatrzona w niego usłyszałam ;
-WOOOOW!- odwróciłam nerwowo głowie i kogo zobaczyłam...? No Jacka.!
-JACK! CO TY TU ROBISZ.?!-krzyknęłam.
-Yyy szedłem za tobą a ty poszłaś w las , więc poszedłem z Tobą.- oznajmił rozglądając się. -Ślicznie tu!- wymamrotał jeszcze.
-Siadaj. - wskazałam miejsce obok , a on zrobił to co mu kazałam . Siedzieliśmy dosyć długo w ciszy.
_________________________________________

Przepraszam, za tak krótki rozdział :( Postaram się, napisać dłuższy



Wakacyjne zdj. Kim. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz