niedziela, 19 maja 2013

Rozdział 27.

Siedzieliśmy dość długo w ciszy, ale ja jestem typem takich ludzi,którzy nie umieją siedzieć przy jakiejś osobie i nic nie mówić. Sam jeszcze, ale z kimś to nie ma bata ! Muszę rozmawiać!!!
-Jack! Możesz mi wyjaśnić, dlaczego mnie śledziłeś.?!- spojrzałam nerwowo na chłopaka a on dalej błądził wzrokiem w pogoni za czymś, lub kimś....
-JACK!- wrzasnęłam mu do ucha i wtedy właśnie się otrząsnął.
-Co.?! - zapytał zdezorientowany i lekko wkurzony.
-Dlaczego mnie śledzisz.?!-znów krzyknęłam . Byłam zła, co na pewno widać było po moich rysach twarzy , ale Jack był dość opanowany.
-Po prostu... Boję się, że ten cały JACOB mi Cię odbierze... Jakby się tak stało to ja się zabije.. - dalej nie patrzył mi w oczy... Byłam zdruzgotana. Dlaczego on mi nie ufa.?! Przecież go kocham! Nie byłabym z Jacobem, skoro darzę uczuciem kogoś innego!
-Jack! Dlaczego mi nie ufasz.?! - powiedziałam załamanym głosem. On wreszcie skierował swoje oczy na moje i przybliżył się.. Dzieliły nas tylko milimetry i zaczął mówić;
-Kim , ja Ci ufam tylko boje się, że ten pajac Cię omota! - patrzył mi głęboko w oczy ja mu również. Dostrzegałam w nich strach, panikę i coś jeszcze... Iskrę..? Nie wiem czy mogę to tak nazwać. -Kocham Cię.. Nie mówiłem tego każdej dziewczynie , z którą byłem wcześniej. Tamtym mówiłem, że ja bardzo lubię. A w Twoim przypadku jest inaczej...
-Co jestem inna.!? Nie daję się wykorzystywać i obmacywać każdemu .?! Jack! Zrozum Jacob mnie nie omota i nic oprócz przyjaźni między mną a nim nie będzie! - powiedziałam i lekko pocałowałam go w usta.On pokiwał  lekko głową, że rozumie mnie i znów zapadła niezręczna cisza .  Z ramienia zdjęłam torbę i zaczęłam się rozbierać. A no tak.. Miałam na sobie strój kąpielowy , który włożyłam będąc jeszcze w domu, bo miałam właśnie iść tu od razu po szkole i popluskać się w tym stawie. Woda tu była nieskazitelnie czysta i tak przeźroczysta, że normalnie było widać dno , głębokie dno zalewu. Jack spojrzał na mnie z szyderczym uśmiechem .
-Co ty robisz Kim.?- zapytał dalej mając na twarzy wielki banan.
-Idę się kąpać. Chcesz to też chodź.- zaproponowałam bez większego entuzjazmu.
-Okej.- zrzucił z siebie swoją fioletową koszulkę i błyskawicznie był już w samych bokserkach.
-Słodki strój Kimi. - powiedział przytulając mnie od tyłu. Uśmiechnęłam się do niego i wyrwałam z jego objęć. Pobiegłam szybko w głąb lasu, gdzie miałam domek na drzewie i położyłam tam swoje ubrania. Jack zrobił to samo.
-WOW! Kim! Skąd wiesz, że tu jest domek na drzewie.?-zapytał rozglądając się dookoła i jednocześnie wchodząc na spróchniałej drabince do domku.
-Sama go zrobiłąm. Nikt nie wie o tym miejscu oprócz Ciebie i Jac..
-ON TEŻ.?!-wrzasnął wściekły a za razem poirytowany.
-Tsaa. Tu go poznałam . - oznajmiłam i odłożyłam będąc na górze swoje ciuchy. Chłopak zrobił to samo i objął mnie w pasie.
-Wiesz, że jak on Cię tknie to go zabiję.?-zapytał całując mnie namiętnie w usta.
-Tak, tak... Zdaję sobie z tego sprawę. Idziemy.?-oznajmiłam i ruszyłam w stronę wyjścia. Jack pokiwał głową i wyszliśmy. Wskoczyłam na bombę robiąc do tego specjalny okrzyk; -WEEEE! i byłam pod wodą.Postanowiłam zrobić Jackowi na złość! Haha szatan się we mnie rodzi , ale to nic. ! Wskoczył do wody i panicznie zaczął oglądać się, gdzie jestem . Zanurkował a ja szybko schowałam się za kamieniem na powierzchni. Po chwili usłyszałam przeraźliwy krzyk;
-KIIIIIM!- hahaa jaki on jest słodki jak się tak boi. Po cichu weszłam do wody i od razu zanurkowałam. Podpłynęłam bliżej chłopaka i zdjęłam mu bokserki. On szybko je podciągnął a ja wypłynęłam na powierzchnię.
-Hahahahahahaha!- śmiałam się jak opętana a Jack spalił buraka i chwycił mnie w pasie rozpinając przy tym górę od stroju.!
-Jack ! Idiotoo ! Hahahaha ! Zapinaj mi go! - krzyczałam śmiejąc się.
-Jak będę chcieć! Zmuś mnie ! - powiedział lekko nurkując. Ja oczywiście trzymałam się za biust , aby nie było nic widać.
-Erotomanie! Zapinaj mi ten biustonosz! Ale już!!!- krzyczałam a on śmiał się jak idiota. Podpłynęłąm do niego i mocno wpiłam się mu w usta a jego ręce powędrowały na moje piersi. Szybko je od nich odprowadziłam.
-Nie...dla...psa....kiełbasa...- mówiłam między pocałunkami a on uśmiechał się lekko i chciał powtórzyć czynność, ale ja postanowiłam zapeszyć Jacka. Chwyciłam go za jego przyjaciela a on momentalnie przestał całować.
-Uuu... Ostra jazda.? - zapytał robiąc uwodzicielski uśmiech.
-NIE! Masz zapiąć mi stanik ! I to już!!- krzyczałam śmiejąc się i puściłam go. On podpłynął do mnie tyłem i wyszeptał mi do ucha.
-Jak dasz się pobawić.! - a ja zrobiłam wielkie oczy, ale w końcu chłopakowi pozwalam na takie teksty.
-Z rączkami to pod kościół!- wyszczerzyłam się a on obrażony zapiął mi stanik i wyszedł z wody.
-BE KIMI! - mówił robiąc minę zbitego psiaka. Również wyszłam z wody i rzuciłam się na niego. Namiętnie i ostro zaczęliśmy się całować a jego dłonie były na moich pośladkach. Ja znów trzymałam swoje na jego karku i głowie. Nagle usłyszałam głośnie odchrząkanie. Odruchowo się od siebie oderwaliśmy i skierowaliśmy wzrok w stronę dochodzącego dźwięku.
-Jacob...?-zapytałam.
-No chyba..- powiedział zażenowany całą tą sytuacją.
-Ehh staryy! Przerwałeś takie erot..- przerwałam mu całując go mocno w usta.
-Nie ważne! - zaśmiałam sie a Jacob podszedł i pomógł mi wstać.
-Fajny kostium .- powiedział zawieszając oczy na moim biuście. Jack gdy tylko to zauważył podbiegł do mnie od tyłu i od razu położył swoje ręce na moich piersiach. Złapałam je i opuściłam na dół. Ja bacznie przyglądałam się Jacobowi.
-Halo ! Ziemiaa!- machałam mu przed oczami rękami , ale on nic. Położyłam rękę na jego ramieniu i... Poparzyłam się.?! 
-AŁC!- jęknęłam patrząc na piekące miejsce.
-Sorki. Nic ci nie jest.?- zapytał chłopak , który był gorący jak wrzątek . Chwycił moją dłoń i po raz kolejny oparzyłam się.
-Co jest.?!- warknęłam puszczając jego dłoń. Jack podbiegł do nas i przyglądał się akcji z bliska.
-Musze lecieć .. Narka!-rzucił szybko opalony chłopak i zniknął w krzakach. Spojrzałam pytająco na Jacka a on wzruszył ramionami.
-Co się z nim dzieje, że jest tak gorący.? - zapytałam robiąc wielkie oczy. Pomyślałam tylko , że muszę się dowiedzieć o co chodzi.
-Dobra, zapomnijmy o sytuacji! Na czym my to...- powiedział Jack uroczo uśmiechając się i podchodząc do  mnie. Pocałował mnie mocno, a ja objęłam go w pasie moimi nogami a ręce zawiesiłam na jego szyi. Trwaliśmy tak przez parę dobrych minut, ale nic nie trwa wiecznie.
-Chodźmy do domku na drzewie. - powiedziałam schodząc z niego i skierowaliśmy się do niego. Szliśmy  tak a na drodze pojawił się wilk, taki WIELKI wilk!
_________________________________________________________

Dziiś dłuuugi! Myślę, że się cieszycie :)



Słodka Kimi! <3 Pozdrawiam ULICZNY FLOW <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz