-Ej chłopcy to nie tak. Kim zrobiło się zimno i po prostu dałem jej moją bluzę. Czy to coś złego.?- zapytał dennie.
-Nie , ale wytłumacz nam czemu trzymasz ją za rękę.? Co ogrzewasz jej dłonie , bo miała zimne.?-zapytał ironicznie Eddi.
-Haha to dobre. Ale sam nie wiem po prostu, tak jakoś. Nie jesteśmy razem . Uspokójcie się. ! - próbował załagodzić całą sytuację Jack. Ja nadal speszona stałam na poboczu i przyglądałam się całej tej sytuacji. Sprzeczali się tak i sprzeczali a mój gniew sięgał zenitu..
-DOSYĆ TEGO! JEŻELI SIĘ NIE USPOKOICIE TO ZARAZ SOBIE STĄD PÓJDĘ! SAMA! -krzyknęłam i w tym momencie już słowem się nikt nie odezwał.
- Dobra jeszcze parę kolejek i idziemy co.?-zapytałam , oni tylko pokiwali głowami, że się zgadzają i całą grupą chodziliśmy na różne atrakcje. O godz. 21;30 wróciłam do domu ledwo trzymając się na nogach.
-Kolację masz na stole. - oznajmiła mama. Rzuciłam torebkę w kąt i właśnie przechodząc koło lustra przypomniało mi się, że mam na sobie bluzę Jacka. Czuć było jeszcze na nich jego perfumy. Poszłam do kuchni i jak gdyby nigdy nic zaczęłam jeść kolację. Włożyłam talerz do zmywarki i ruszyłam na górę. Weszłam na Twittera i zobaczyłam post Jacka; ''Na Diabelskim Młynie z Kim ;*** ;D '' od razu przypomniała mi się ta scenka, i znów to dziwne uczucie w brzuchu, nie dające normalnie myśleć o człowieku. Skomentowałam jego notkę ; '' Tsaa. Super było , gdyby nie ta WASZA kłótnia...;/ ;**'' i zeszłam ruszyłam szybko odrabiać lekcję a plusem było to, że na jutro nie ma nic do nauki. Poszłam się wykąpać i poszłam spać. Obudziłam się wypoczęta i ruszyłam na śniadanie. Zamiast mojego dania zastałam kartkę. '' JA JESTEM TERAZ NA ZAKUPACH. PIENIĄDZE MASZ NAD LODÓWKĄ. OBUDŹ BRATA.KOCHAM CIĘ.! ''od razu ruszyłam obudzić brata . Zajęło mi to dobre 10 minut. Poszłam znów na dół i zrobiłam sobie kanapkę z nutellą a następnie poszłam wziąć prysznic i ubrać się. Dziś włożyłam niebieską koszulę w kratkę,pod spód włożyłam białą bokserkę i do tego niebieskie spodnie, i białe trampki. Gotowa sięgnęłam po torbę i włożyłam tam książki potrzebne na dziś. Poszłam ostatni raz do kuchni aby wziąć pieniądze i wyszłam.
-O hej Jack . Co Ty tutaj robisz.?-zapytałam zdziwiona tym, że przy wyjściu z domu zastałam kolegę.
-Hej. A przyszedłem po Ciebie.- powiedział zadowolony. On dziś był ubrany na fioletowo-czarno. Koszula w kratkę, ciemne rurki, skeyty. Normalka.
-Miło. Idziemy.?-zapytałam a on kiwnął głową na tak.
-Wiedz, że ja mam twoją bluzę.. ! - przypomniałam mu.
-A no tak. Chcesz to sobie ją zatrzymaj.- powiedział z szyderczym uśmiechem na twarzy.
-Oszalałeś.? Oddam Ci ją przy najbliższej okazji.-powiedziałam dumnie.
-Się okaże. Widzimy się dziś.?-spojrzał na mnie i przeszył mnie wzrokiem.
-Możemy.-starałam się być silna i nie pokazywać tego, że jego oczy są hipnotyzujące.
-Kino.?-dopytywał o szczegóły.
-A może u mnie.?-zaproponowałam na co on zrobił ogromny uśmiech i rzekł;
-Jeżeli tylko twój brat nie będzie dziś nam przeszkadzał, to tak. ;)) - zaśmiałam się a on puścił mi oczko.
- O to się nie martw. Mama w końcu postanowiła go zapisać na Karate, ale niestety w dojo Czarnych Smoków. Ta sama historia co u mnie. Oby on poznał jakąś fajną laskę i przeniósł się do nas...- zaśmiałam się.
-Czyli ja jestem fajny chłopak.?- dopytywał ruszając śmiesznie brwiami.
-Hahaha, nieee.? ! - zachichotałam. - Dobra chodźmy , bo spóźnimy się na ten autobus. - pośpieszałam go , ponieważ przystanek mieliśmy jeszcze daleko od siebie .
-BEREK!-rzuciłam i klepnęłam lekko go w ramię. Jack zrobił tylko zdziwioną minę a ja już przed nim uciekałam. Biegłam ile miałam sił w nogach. Oczywiście on jest szybszy i złapał mnie od tyłu obejmując mnie w pasie.
-I co teraz.?-zapytał szepcząc mi do ucha. Nie widziałam jego wyrazu twarzy , bo stałam do niego tyłem.
-Hmm.. Puścisz mnie wolną.?-mówiłam naiwna.
-Śnisz.! Teraz błagaj o litość zacna niewiasto!!! - wyrecytował z nielicznych powieści Szekspira.
-Błahahaha śmieszny jesteś. - zawołałam śmiejąc się. Zaczęłam wydzierać się z jego objęć ale to nic nie dawało. W końcu sobie odpuściłam i tak staliśmy, gdy nagle poczułam jego usta na mojej szyi. Po ciele przeszedł mnie przyjemny prąd ,ale mimo to wzdrygnęłam . Poczułam się troszeczkę rozluźniona co wykorzystałam i uwolniłam się.
-HAHA!! Uwolniłam się.!- krzyknęłam wystawiając mu swój język. Kilka osób było przy tej akcji i bacznie oglądało to zdarzenie i ukradkiem zauważyłam, że jeden z nich nam robi zdjęcie.
-Ej, ej... Czemu robisz nam zdjęcia.?-zapytałam jakiegoś chłopaka średniego wzrostu.
-Chcę, aby moja dziewczyna odpuściła sobie Jacka i chcę ją namówić, że ty jesteś jego nową dziewczyną wtedy ona w 100 procentach skupi się na mnie a nie na nim!!!- powiedział zdołowany chłopak. Zrobiłam pytającą minę, wzruszyłam ramionami i odeszłam.
-To przyjdź do mnie dziś o 16. Rudy się nie obrazi, że nie przyszliśmy..! - oznajmiłam chłopakowi.
-Okej. To wezmę od siebie też jakieś filmy i ty powybieraj jakieś. -zaproponował a ja się zgodziłam i podjechał autobus.
_____________________________________
Sorki krótki bardzo ten rozdział i denny, no ale cóż. Chciałam dziś napisać jak najwięcej. Wybaczcie! A oto zdjęcie...KOLEJNE.... jakiegoś bohatera..!
jestes swietna!!! kocham too!!!
OdpowiedzUsuń