piątek, 10 maja 2013

Rozdział 9.

Siedzieliśmy nadal w autobusie .
-Jack. Chyba chciałbyś nam coś powiedzieć.- mówił poważnym tonem Jerry patrząc się na swój telefon.
-A co takiego.? - zapytał zdziwiony biorąc swoja rękę z mojego ramienia.
-Wyświetlam zdjęcie Kim, która pokazała na Twitterze i na Facebook'u jakie psiaki by chciała mieć. Wyświetla mi się ich zdjęcie i ogromny napis; MAMY NOWEGO WOLONTARIUSZA; JACKA ANDERSONA.! Stary co to ma być.? Wolontariusz .?! Ty.!? Taki macho , kozak i w ogóle.?! -darł się.
-Co.?! Pf.. NIE! To jakaś pomyłka, to nie ja. - zaprzeczał chłopak robiąc się czerwony na twarzy. Zaczęłam się śmiać.
-Hm... Okej nie chcesz to nie mów.- powiedział Milton odwracając wzrok a potem, gdy Jack już się na niego nie patrzył on zgromił go wzrokiem i w takiej pozycji pozostał, aż dojechaliśmy do gimnazjum. Do końca roku zostało około 3 miesiące. Jeszcze 8 tygodni ostrej nauki a potem miesiąc ''laby'' . Weszłam wraz z Jackiem do budynku a wszystkie oczy skierowane zostały na nas. Słyszałam szepty typu ; '' Najładniejsza para w szkole.'' albo ''Najlepszy chłopak i najlepsza dziewczyna zostali zajęci...'' . Szłam uśmiechnięta od ucha do ucha . W końcu dotarłam do swojej szafki i wyjęłam z niej książki do WOS'u (wiedzy o społeczeństwie jakby ktoś nie wiedział :)) )  podeszła do mnie Grace. Spojrzałam na nią. Ona na mnie... I w pewnej chwili zapiszczałyśmy razem, bo każda chciała to zrobić.! Skakałyśmy w kółku i cieszyłyśmy się na wzajem swoimi nowymi chłopakami. Zadzwonił dzwonek i Grace szybko pobiegła do klasy. Ona nigdy się nie spóźniała i nie chciała tego zmieniać. Ja postanowiłam zaś iść trochę wolniej na lekcję. Na drodze stanął mi mój chłopak.
-A czemu Ty jeszcze nie na lekcji.? -zapytał całując mnie delikatnie w czoło.
-Nie mam ochoty iść na lekcję... Ale muszę. - oznajmiłam znudzona.
-Tak samo jak ja, ale musimy iść. Jeszcze 3 miesiące i wakacje. - powiedział już bardziej entuzjastycznie Jack.
-Tak... Tylko, że mam być rok w innej szkole. Rok, bez widzenia Ciebie codziennie na korytarzu. Rok samotnego siedzenia na tyłach... Podobnież dyrektor ma sponsorować jednej uczennicy wcześniejszy start do liceum. Nie wiadomo której. Każda jest ciekawa.- poinformowałam go. 
-A może to będziesz ty.?-zapytał robiąc szatański uśmiech.
-Co.?! Ja.?! Na pewno nie.! Nie jestem inteligentną dziewczyną.! - zaśmiałam się. Jack się zatrzymał i strzelił tzw. focha.
-No Jack ... Nie obrażaj się.. Trudno przychodzi mi to do głowy, że mamy być rok osobno, ale musimy to przeżyć..- posmutniałam a w nagrodę dostałam soczystego buziaka i od razu na mojej twarzy malował się banan.
-Dobra chodźmy na lekcję.- rozkazał brunet i rozeszliśmy się do klas.
-Panno Crauford.!! Co to ma znaczyć.?! Jest Pani wzorową uczennicą a spóźnia się pani na lekcję.! Jest to nie dopuszczalne. Nie ma wątpliwości co do tego, że zostaje pani dziś w kozie.! - skwitowała moja nauczycielka a ja potulnie kiwnęłam głową i usiadłam w swojej ławce. Dostałam SMS'a ;
'' Haha. Koza....;/ A ty.? ;****''
''Tak samo! Do zobaczenia na 8 godzinie! ;***'' I znów udawałam skupioną dziewczynę. Pisałam staranne notatki i słuchałam to co nauczycielka próbowała nam przekazać. W końcu upragniony dzwonek. Ruszyłam ku drzwiom na halę. Miałam mieć tera wf ale , że uczęszczam na karate to miałam do wyboru ; cheerleaderki albo normalny wf z chłopakami, bo wszystkie dziewczyny były w tej pierwszej grupie... No tak , oprócz mnie, bo z tego zrezygnowałam.
-W CO GRAMY.?!- zawołałam na wejściu. No nie.! Dziś mam wf z chłopakami z 3 klas. Spotkałam całą swoją paczkę , ale zaraz się rozeszliśmy, bo musieliśmy się przebrać w wygodniejsze ciuchy. Po 5 minutach byłam już z powrotem. 
-No więc w co gramy.?-zapytałam i poczułam czyjeś ręce na moich pośladkach. Zacisnęłam ręce w pięści i jedna z nich skierowałam w stronę napastnika. Została zatrzymana w czyjejś dłoni. Wiedziałam, że to Jack, bo tylko on wie co kiedy komu robię.
-Wiedziałem... Czemu ty mnie atakujesz.?! - krzyknął śmiejąc się brunet.
-Haha. Chciałbyś, żebym nie reagowała na takie podrywy i dawała się obmacywać każdemu.?-zapytałam , wiedziałam, że wtedy to ja mam rację.!
-Okej wygrałaś.! - powiedział i pocałował mnie w szyję a po moim ciele przeszedł prąd.
-No to w co gramy.?-zapytałam po raz któryś dziś.
-Hm.. Jesteś tutaj jedyna więc ty wybieraj. - zasugerował Eddi.
-Okej. A więc... Może dziś dla odmiany siatkówka.? -zapytałam a wszyscy popędzili po sprzęt. Po paru minutach już byliśmy gotowi w swoich składach. Ja byłam z Jackiem, Jerrym i innymi chłopakami z ich klasy. Eddi i Milton byli w przeciwnej drużynie . Na sto procent wygramy! Moje przeczucia były trafne. Było 25;10 Hahahahahha. 
-Sorry chłopcy, ale serwy Kim są tak mocne , że nie dało się ich odebrać. - powiedział Jerry.
Wszyscy poszli do swoich szatni a ja zostałam z Jackiem na hali.
_____________________________
Przepraszam, że wczoraj nie napisałam rozdziału ale znalazłam focie, to znaczy gifa , który rozwalił mi psychę!! Macie i Wam też zapewne rozwali to psyche!





Patrzcie na Jacka! <lol> Hahahahaha ! <3 Kocham Was za to, że mnie czytacie! <3 <3 ;*
Jeszcze dziś obiecuję, że napiszę następny rozdział !<3

1 komentarz: