''Jack Cię zdradza!!!' Zrobiłam wielkie oczy... Nie miałam zapisanego tego numeru, więc na samym początku pomyślałam, że ktoś sobie ze mnie jaja robi... Po kolejnych minutach dostawałam nowe SMS'y albo MMS' y Na których widać było np. całującą się parę .. Chłopak na tym zdj. był niewiarygodnie podobny do Jacka.Do oczu napływały mi łzy. Ostatni SMS jaki dostałam wyjaśniało kto to jest;
''To ja Broudi" - to chłopak, który nie bał się zaprosić mnie na bal kotylionowy , tak jak Jack... Ale teraz się to zmieniło... Ale czy ta zdrada to aby na pewno.? Może on to uknuł, żebym była z nim.. Odkąd tylko pamiętam zawsze chciał być ze mną, ale był tylko kolegą..Nikim więcej, nawet nie przyjacielem...
''Broudi ! Daj sobie spokój! To tylko jakiś stek bzdur.!!''
''Serrio.? To gdzie jest teraz Jack.?! ''
''Yyyy... Nie wiem. Pewnie u siebie w domu...''
''Idź to sprawdź. Jak się okaże , że go nie ma to mówię prawdę...Mam go cały czas na oku''
Zlękłam się, ale postanowiłam iść do Jacka i sprawdzić to. Pukałam do drzwi , aż otworzyła mi gosposia , która zajmuje się domem pod nieobecność mamy Jacka.
-Witam panią... Zastałam Jacka.?- spojrzała przeraźliwie na mnie. Ach no tak! Jak ja wyglądam!!!
-Nie ma go .. Myślałam, że jest u Ciebie Kim.- powiedziała już normalnie kobieta.
-Oj niestety u mnie go nie ma..- moje życie legło w gruzach... Jednak Broudi miał rację... Odeszłam od drzwi i zaczęłam biegnąć.. Tsa, żebym jeszcze mogła! Przecież mam nogę w gipsie! OOO! Muszę jeszcze sprawdzić, czy ten chłopak na zdjęciach ma rękę w gipsie... Otarłam z oczu łzy i spojrzałam na wyświetlacz..Tak... Miał rękę w gipsie.! Teraz jestem w 100 % pewna , że to on! Znów zaczęłam płakać i ''biegłam'' do parku , w którym znajdował się Jack... Tak, właśnie ..Był tam! Obejmował inną.!
-JACK ! Jak mogłeś.!- mam chyba deja'vu .. To samo miałam w śnie, tylko, że u mnie w moim śnie to działo się na niby a to jest w realu.
-KIM TO NIE TAK!- krzyknął Jack. Nie miałam ochoty na niego patrzeć. Perfidny drań! Zaczęłam przed nim uciekać, normalnie to zdążyłabym pobiec w najgorsze odludzie, ale nie tym razem.
-Głupia noga!!- powiedziałam przez łzy do siebie i wtedy właśnie podbiegł do mnie Jack.
-Kim! Daj mi to wytłumaczyć...- zaczął trzymając mnie za ramiona. Głowę miałam spuszczoną w dół i mokrą od łez, cała zapewne wyglądałam okropnie...
-Dlatego nigdy mi nie powiedziałeś , że jestem najpiękniejsza... Miałeś inną na boki i jej to mówiłeś!! Jak mogłeś Jack!!!- krzyczałam a po policzkach leciały kolejne wodospady łez.
-Kim, chciałem to zakończyć.!- tłumaczył się. Wtedy wyjęłam z kieszeni telefon i pokazałam mu zdjęcia;
-Tak chciałeś to zakończyć.?!- krzyczałam załamana.
-Kim, przepraszam Cię...- próbował mnie przytulić, lecz ja walnęłam go lekko pięścią w klatkę piersiową i pobiegłam przed siebie.
Nie chciało mi się żyć... Postanowiłam iść w magiczne miejsce. Upadłam na trawę i leżąc na plecach patrzyłam w niebo... Niebo czyste jak łza.. Mogłam przewidzieć przyszłość... Jeżeli zabiłabym się , zrobiłby to Jack... I tak byłby koniec naszej historii miłosnej na ziemi... Więc postanowiłam walczyć z tym bólem. Postawiłam mu czoła.. Pomimo tego, że tak to bolało... Pomimo tego, że tak bardzo cierpiałam... Postanowiłam wstać i dalej iść... Leżałam tak aż zrobiło się ciemno. Sama ruszyłam do domu... Musiałam przejść przez ten najgorszy odcinek... Wszystko jak z moich snów... Bałam się.. I ta sama sytuacja.. Jakiś chłopak zaciąga mnie w ciemny zaułek i zaczyna mi grozić;
- Jak nie zerwiesz z Jackiem, to Cię zabiję.!- do oczu napłynęły mi kolejne łzy.
-Zerwałam z nim jakieś 3 godziny temu! - zdenerwowana wyrwałam się z jego uścisku i pobiegłam jak najdalej od tego miejsca.. To było chore! Wbiegłam na parcelę i zamknęłam się w domu. Ruszyłam do salonu i po drodze złapałam paczkę chusteczek. Usiadłam na łóżku i nagle mój telefon zawibrował...
'' Kim tak mi przykro... Broudii mi powiedział... Wpadnę do Ciebie za pół godz. ;***'' to była Grace. Nie odpisałam jej.
''Miałeś rację Broudi. Dzięki za informacje. '' musiałam przyznać mu rację. Siedziałam, płakałam i smarkałam w chusteczki...
-Kim. Jesteś.?- usłyszałam wołanie z holu. Była to moja przyjaciółka.
-W salonie..- powiedziałam przez łzy.
-Oj Kim! Nie płacz..- podbiegła do mnie i przytuliła mnie... Wtedy już rozpłakałam się totalnie...
-Nie był Ciebie wart! Frajer jeden! - mówiła.- Nie płacz ! - pocieszała mnie...
-Staram się , ale nie mogę... - mówiłam do niej...
-No nie przejmuj się nim! Jak nie on to ktoś inny! - zawołała i pocałowała mnie przyjaźnie w czoło. Dobrze,że mam taką przyjaciółkę jak ona...
Siedziałyśmy i oglądałyśmy jakieś romansidło, które właśnie leciało w TV.
-Zostałam napadnięta.- powiedziałam smutno.
-JAK TO.?!- krzyknęła.
-No... Szłam tamtą drogą i zostałam zaciągnięta do ślepego zaułka. Tam jakiś chłopak zagroził mi , że jak nie zerwę z Jackiem to mnie zabije, a ja mu powiedziałam, że właśnie 3 godz. temu z nim zerwałam a ten puścił mnie wolno.- opowiedziałam o tym zdarzeniu a Grace patrzyła na mnie z wielkimi oczami.
-Boże Kim!Przez co Ty przez tego gnoja przechodzisz!!!- krzyknęła zdruzgotana i poruszona tym.. Dalej oglądałyśmy , gdy nagle usłyszałyśmy trzask pękającej szyby....
___________________________________
Koniec rozdziału :D Dodam jeszcze jeden zaraz. No... Bynajmniej tak myślę :D No i jak się podoba.?; >

Dziękuję za 800 wejść :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz