środa, 8 maja 2013

Rozdział 6.

Dzień w szkole bardzo szybko mi minął. Jack po raz kolejny nie spóźnił się do szkoły i nie zostawał w kozie.
-Jack..-zaczęłam.
-Słucham.?- powiedział szybko.
-Co ty taki grzeczny się ostatnio zrobiłeś.?-zaśmiałam się .On nic nie odpowiedział . Patrzyłam na niego oczekując odpowiedzi.,ale niestety nie doczekałam się jej. Weszliśmy do autobusu, który miał zawieść nas do domu . Milton, Eddi , ja i Jack usiedliśmy tam gdzie zwykle mamy miejsce siedzieć a Jerry zaraz przed nami ze swoją nową dziewczyną, a moją przyjaciółką Grace. 
-Jak tam zakochani.?- zapytałam patrząc na parę przed nami.
-A jak ma być.? Jest suuuper! - zawołał uśmiechnięty Jerry. Nie chciałam im dłużej przeszkadzać więc już słowem się nie odezwałam. W moich słuchawkach płynęła najnowsza piosenka Chiny Anny McClain ''Beautiful"
(link do piosenki) http://www.youtube.com/watch?v=aBQXvoKQ3EA&feature=player_embedded

Starałam się bardzo cicho śpiewać jej słowa ;
Everyday is so wonderful
And suddenly, it's hard to breathe
Now and then, I get insecure
From all the pain,
I'm so ashamed

I am beautiful, no matter what they say
Words can't bring me down
I am beautiful in every single way
Yes, words can't bring me down, oh no
So don't you bring me down today

To all your friends you're delirious
So consumed in all your doom
Trying hard to fill the emptiness,
The pieces gone,
Left the puzzle undone,
Is that the way it is?

You are beautiful, no matter what they say
Words can't bring you down, oh no
You are beautiful in every single way
Yes words can't bring you down, oh no
So don't you bring me down today

-Kim, co to za piosenka.? - zapytał Jack, gdy skończyłam. Właśnie wtedy zorientowałam się, że śpiewałam na cały autobus. Schowałam twarz w dłoniach, żeby nie patrzeć na miny innych .
-Ej, Kim... Luzik. Świetnie śpiewasz.! - powiedział z bananem na twarzy Jack.-Nie masz się czego wstydzisz masz talent. - dodał , całkiem pewny siebie a autobus zaczął klaskać. W końcu wyłoniłam z ukryć swoją twarz , ale nadal czułam, że byłam strasznie czerwona na twarzy. Jack również bił mi brawo. Siedziałam zamurowana i po chwili powiedziałam do wszystkich oschle; -NIKT NIC NIE SŁYSZAŁ, NIKT NIC NIE WIE!!!- a oni zaprzeczyli i wiedziałam , że następnego dnia szkoła będzie o tym mówić. Wysiadłam oburzona na swoim przystanku mówiąc jeszcze chłopcom, żeby przekazali Rudy'emu , ze ja i Jack nie przychodzimy dziś na trening . Szybko szłam przed siebie nie patrząc na ludzi, potrącałam pieszych wywalałam zakupy, nic na mnie nie reagowało. Poczułam zacisk na moim ramieniu.
-CZEGO.!?-warknęłam nabuzowana ze złości.
-Kim, uspokój się.- powiedział delikatnie ciągnąc mnie w jego stronę.
-Uspokój się.? Ja się zapadnę pod ziemię jak jutro zjawię się w szkole a ty mi mówisz uspokój się.?! Nawet nie wiesz jak mi jest wst..-przerwał mi namiętnym pocałunkiem w usta. Oderwałam się od niego od razu.
-Co to miało być.?-zapytałam bardziej zdołowana.
-Chciałem cię zamknąć, ale i tak trajkotałaś więc sięgnąłem po bardziej drastyczne kroki. Spojrzałam na niego oburzona, ale nie potrafiłam się na niego gniewać.
-Och na prawdę.? Pewnie mówisz to każdej!-powiedziałam poirytowana.
-Zmieniłem się...- powiedział patrząc mi prosto w oczy. - Nie zauważyłaś.? Spławiam tabun lasek, nie byłem w kozie już jakieś ładne dwa tygodnie, przychodzę na czas do szkoły... - wymieniał. Wtedy zdałam sobie sprawę, że nawet tego nie zauważyłam. Nie zasługuję, żeby mieć takiego przyjaciela jak on.
-Hmmm.. Prawdę mówiąc to teraz zwróciłam na to uwagę. Przepraszam głupio mi... - powiedziałam już nie zdenerwowana tylko przybita. On objął mnie lekko i wyszeptał mi do ucha; - Nic się nie stało, to żadna nowość.-  powiedział a ja musiałam coś zrobić....


_________________________
Zdjęcie bohatera ;



''PAS-TA! '' Haha Leo reklamujący Pastę . ;D Śliczny jest. ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz