-Lekarz Cię badał .! Nie jesteś w ciąży! Może po prostu się zatrułaś...- powiedział smutny.
-A co było w naszej kolacji.?-zapytałam niepewnie.
-Hm...Krewetki, małże, macki ośmiornicy..- wymieniał
-AHA! Ja mam uczulenie na krewetki! Nie mogę ich jeść, bo kończą się o tak właśnie.!- skierowałam ręką w stronę toalety.
-Boże Kim przepraszam! - mówił zaniepokojony przytulając mnie. Ja wstałam i podeszłam do mojej apteczki, wyjęłam z niej tabletki i połknęłam je. Wyszliśmy z łazienki i skierowałam się do łóżka. Położyłam się a Jack zrobił to samo. Był w samych bokserka , co przyprawiało mnie o ciepłe dreszcze. Miał tak wyrzeźbioną klatę, że każda laska chciała go chociaż raz poobmacywać po tym jego ciele.! Gładka klata i do tego ten...kaloryfer... Cud miód malina ! <3
-Kocham Cię.- powiedział całując mnie w głowę.
-Ja ciebie też.- uśmiechnęłam się i jeździłam paznokciami po jego brzuchu.. Widziałam jak robi mu się gęsia skórka. Lubi to.:D HAha .
-Kiiim! To smera! - zaśmiał się.
-Czyżby Jack Anderson miał łaskotki.?- podniosłam się i zaczęłam go gilgotać a on rzucał się jak szalony po łóżku . Śmiał się w niebo głosy. Nagle złapał mnie za nadgarstki i teraz role były odwrotne.. Wtedy ja leżałam mu na dolnym pasie brzucha a teraz on na mnie i jeszcze mnie gilgocze.!
-JACK PROSZĘ CIE! JA MAM STRASZNE ŁASKOTKI!! NIE PROSZĘ!AAAHAHAHAHAHA! JACK! NIEEE!- krzyczałam a on uśmiechał się lekko do mnie . Podniosłam się i pocałowałąm go szybko i namiętnie w usta. On odpuścił mi smeranie i zaczął mnie kusząco całować.. Oddawałam każdy jego pocałunek.. Pragnęliśmy siebie na wzajem.. No na pewno on mnie tak, bo coś, lub raczej ktoś zaczął mi się wbijać w brzuch.
-Kotuś...Stanął Ci..- mówiłam przez pocałunki..
-Moja wina, że go tak podniecasz.?- zapytał śmiejąc się..
-No poniekąd tak.-uśmiechnęłam sie i złapałam go tam.On patrzył na to co robię..Skoro nie będzie seksu, to może coś innego.?
-Kim.. Co ty robisz.?-zapytał patrząc się na mnie uwodzicielsko.
-Coś fajnego.- powiedziałam i jeszcze raz go pocałowałam. Chciałam jakoś zaspokoić jego potrzeby... To jest przecież normalne , że chłopak chce współżyć ze swoją dziewczyną nie.?
-Kim nie musisz.... Nie będę Cię zmuszać!- powiedział od razu... Ja uśmiechnęłam się ciepło do chłopaka i... Zrobiłam mu loda...Po jakiś 1,5 godzinie igraszek położyliśmy się i zasnęliśmy.
Zaspana przetarłam oczy i spojrzałam na zegarek, który leżał na mojej szafce nocnej. Była 4.00 . Przekręciłam się w drugą stronę i popatrzyłam no słodko śpiącego chłopaka. Był taki ładny, słodki, uroczy, romantyczny i jak chciał to był też bardzo inteligentny. Oczy miał zamknięte i obejmował mnie w pasie jedną ręką. Cmoknęłam go lekko w policzek a on uśmiechnął się pod nosem. Wiedziałam! Nie spał cały czas! Co za spryciarz no!!
-Jaaack...- przeciągnęłam się i rzuciłam w niego poduszką. Od razu otworzył swoje piękno paczadła i skierował je na mnie.
-Witam moją księżniczkę.. Dobrze się spało.?-zapytał całując mnie namiętnie w usta.
-Hm... Wyśmienicie.! A Tobie.?
- Jeszcze lepiej. Dziękuję za tę noc.- powiedział znów zamykając oczy i przytulając się do mnie.
-Ja też dziękuję.- cmoknęłam go w czoło i odwróciłam się do niego tyłem. Wierciłam się próbując zasnąć, ale nie mogłam.Wstałam więc z łóżka i popatrzyłam na śpiącego chłopaka. Tak myślałam! Podeszłam do szafy i przyszykowałam sobie ciuchy. Potem ruszyłam do łazienki i nalałam pełną wannę wody dodając sól do kąpieli i różne olejki zapachowe. Wytworzyła się ogromna piana. Weszłam do wody i zanurzyłam się w niej po samą szyję. Włączyłam hydromasaż , aby z wanny zrobić jacuzzi . Teraz mogłam zapomnieć o wszelkich utrapieniach i oddać się w otchłań rozkoszy . Po jakiejś godzinie pluskania się w wodzie wyszłam i zorientowałam się, że zapomniałam ubrań . Wyszłam z łazienki po cichu i spojrzałam na łóżko. Było puste.. Pewnie Jack poszedł wziąć prysznic do mojego brata. Podeszłam do kanapy i wzięłam z niej ciuchy. Nagle poczułam czyjś oddech na mojej szyi.
-Kotuś tak masz zamiar iść do szkoły.? - odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam Jacka.
-Niee! Przyszłam po ciuchy głupcze! - zaśmiałam się. Pocałował mnie lekko w usta i pozwolił mi się iść ubrać... Spojrzałam jeszcze na pogodę za oknem i zobaczyłam ciemne chmury oraz kołyszące się drzewa. Zapewne jest zimno więc zmieniłam swój strój . Poszłam do łazienki i założyłam to . Poczesałam się tak jak pokazano na zdjęciu, umyłam zęby i musnęłam swoje usta kremowym błyszczykiem. Gotowa wyszłam z łazienki.
-JEEEJU! Kim! Co dziś jest.?-zapytał otwierając szeroko buzię.
-Dziś jest 18 maja, za tydzień, czyli 25 maja jest bal. A co.?-spojrzałam na niego pytająco.
-Ale czy dziś jest jakieś święto , bo odwaliłaś się jak nie wiem co..- powiedział drapiąc się po karku.
-Nie ma żadnej okazji. Nie mogę ładnie wyglądać.?-zapytałam patrząc na chłopaka.
-Raczej powinnaś, ale Ty zaawsze wyglądasz bosko.- objął mnie w pasie i pocałował mnie w usta.
-Czy ..Ty...Masz ...Błyszczyk...Na ...Ustach..?-mówił przez pocałunki.
-Tak.- uśmiechnęłam się lekko . Gdy odkleiliśmy się od siebie spojrzałam na ubiór Jacka. Był w fioletowej koszulce czarnej skórzanej kurtce i czarnych rurkach a do tego fioletowe skejty. On jak na chłopaka ubiera się niesamowicie! Ma genialny styl!
-Idziemy już.?-zapytał łapiąc mnie w pasie.
-Juz.? Która jest.?
-No 7;30 .
-JUŻ.?!
-Hahaha tak!
-No to idziemy! -rzuciłam łapiąc Jacka za rękę. Wyszliśmy zamykając drzwi na klucz i ruszając na przystanek. Stanęliśmy wewnątrz a ja zapomniałam z domu wziąć kurtki , przez co trząsłam się z zimna.
-Kim.. Zimno Ci.?-spojrzał na mnie chłopak.
-NIE!! - rzuciłam od razu. On patrzył bacznie na moje ciało i zobaczył jak po nim przebiegają dreszcze. Zdjął swoją kurtkę i przyodział mi ją na barki.
-Nie pozwolę, żebyś zachorowała!- powiedział całując mnie w bok głowy i mocno przytulając.
-Ojj a ty jak zachorujesz to będzie moja wina.!- trącnęłam go lekko a on tylko uśmiechnął się. Po 5 minutach podjechał do nas autobus i biegiem weszliśmy do niego. Jak zwykle nie było nikogo. Wszyscy wsiadali później , bądź chodzili na nogach do szkoły. Usiedliśmy na tyłach i zaczęliśmy się obściskiwać. Autobus się znó zatrzymał a my uśmiechnęliśmy się do siebie i do autobusu wszedł Jerry, który również jak Jack był ubrany w czarną , skórzaną kurtkę, czarne rurki , fioletową koszulkę i fioletowe trampki.
-Hahahahha! - zaśmiałam się głośno a oni posłali mi pytające spojrzenie.
-Wyglądacie....Hahahha...Identycznie..HAhahahhaha!-śmiałam się w niebo głosy.Jack, aby mnie zamknąć pocałował mnie a ja się uspokoiłam. Potem wszedł Milton wraz z Julią i Eddim. A na końcu wbiegła zdyszana Grace.
-ZDĄŻYŁAM! -rzuciła wchodząc. Przebiegła kawałek, aby móc usiąść razem z Jerrym i pocałowała go na powitanie , to samo zrobiła ze mną a do chłopaków wyciągnęła rękę.
-Kim! Świetnie wyglądasz.!- krzyknęła patrząc się na mnie. Spaliłam buraka i palnęłam krótkie ; dzięki . i zamilczałam. Milton z Julią rozmawiali o jakiś chemicznych równaniach, które dla nich są normalnie ale dla mnie to czarna magia!!! Jerry i Grace rozmawiali o balu .. Jaki kolor krawatu ma sobie kupić Jerry! Błahahahaha .! Eddi znów czegoś się uczył a ja i Jack siedzieliśmy bez słowa.. Nie musieliśmy nic mówić.. Czytaliśmy sobie w myślach i to nam wystarczy! Autobus się zatrzymał i wszyscy rzucili się do wyjścia . Spokojnie podeszłam do szafki i wyjęłam z niej książki na pierwszą lekcję, a była to matematyka. Ruszyłam przed klasę i usiadłam na ławeczce czekając na dzwonek . Co chwilę jakaś dziewczyna mówiła mi cześć a ja pomimo tego, że ich nie znam odpowiadałam. To jest już nudne!!! Myślą, że jak powiedzą do mnie cześć to są fajne.? No to grubo! Bo tak nie jest! Wreszcie rozbrzmiał dzwonek! Pierwszy raz się cieszyłam z tego, że jednak zadzwonił.! Weszłam prędko do klasy i zajęłam swoje miejsce. Po 5 minutach weszła nasza nauczycielka , przywitała się i oznajmiła.
-Mamy 2 nowych uczniów. Wiem co myślicie... Kto normalny przenosi się do innej szkoły skoro jest koniec roku.Ale nie warto roztrząsać tego tematu! A oto oni! - do klasy weszła jakaś para ( dziewczyna i chłopak a nie w sensie , że para )
-To jest Claudia i Chris.- pokazała na nich a oni drętwo uśmiechnęli się.
-Grace ogarniasz to.?-rzuciłam do mojej przyjaciółki.
-Nie, ale ten cały Chris to nawet jest... Ładny..- powiedziała po chwili. Zrobiłam na nią wielkie oczy .
-Grace ty masz chłopaka! -wydarłam się na całą klasę a nauczycielka rzuciła mi groźne spojrzenie.
- Panno Crauford chce się pani ze mną spotkać po lekcjach.?-zapytała.
-No chyba nie! Sorki, ale przeszkadza nam pani w rozmowie . ! Będę wdzięczna , jak się pani zamknie! - rzuciłąm a klasa wybuchła śmiechem. Nawet ci nowi się roześmiali i poszeptali między sobą coś.
-A oni to rodzina jakaś.?-spytałam jeszcze.
-Nie. Są przyjaciółmi.. Chyba.- powiedziała niepewnie a oni zajęli wolną ławkę. Chłopak od razu uśmiechnął się do mnie od ucha do ucha i poczułam się jakoś dziwnie.. Nie powiem ...Ładny był. Brązowe włosy, niebieskie oczy... Szczupły wysoki , nie długie ani nie krótkie włosy.. Mniej więcej takie jak ma Jack. Gdy się rozpakowali od razu dostałam od niego karteczkę...
''Hej ..;)) Jestem Christian , ale mów mi Chris.. A Ty jak masz na imię.? Mam nadzieję, że Bella. :D '' Spojrzałam na niego pytająco.
''Czemu akurat Bella.? I tak w ogóle to siema.''
''Bella to znaczy piękna.. :))'' lekko się speszyłam. Uśmiechnęłam się skromnie do niego i odpisałam szybko na karteczkę.
''Jestem Kim. ;) '' odpisałam i rzuciłam zgniecioną kartką w niego. Dostał centralnie w głowę.
-Kimberly Crauford zostajesz w kozie!- krzyknęła wkurzona wykładowczyni.
-JESTEM KIM DO CHOLERY JASNEJ! NIE KIMBERLY!!!!!- wydarłam się i spakowałam książki wychodząc z klasy trzaskając drzwiami. Nienawidzę jak ktoś mówi do mnie pełnym imieniem.. Zresztą zauważyliście zapewne to. Udałam się do szafki wymienić książki na książki do geografii i skierowałam się już pod tą salę. Zadzwonił dzwonek a ja siedziałam przed salą czekając na Grace bądź jednego z moich przyjaciół. Rozglądałam się bacznie i zobaczyłam rozgadaną Grace w towarzystwie tej nowej blondynki Claudii.
-Kim musisz ją poznać! - krzyknęła podchodząc do mnie.
-Poznałam. Ma na imię Claudia...- powiedziałam znudzona.
-Ale tak dokładniej ! - uśmiechnęła się , a ja wstałam na równe nogi.
- Hej Kim jestem. - uśmiechnęłam się do niej ciepło i poczułam kogoś ręce na moim brzuchu. Ten ktoś uniósł mnie do góry a ja krzyczałam śmiejąc się. Gdy wylądowałam na ziemi obróciłam się i zobaczyłam Jacka.
-Hej kotuś! -zawołał całując mnie namiętnie w usta.
-Cześć skarbie. - uśmiechnęłam się a on zobaczył przez ramię nową koleżankę.
-A któż to .?-zaczął się uśmiechać uwodzicielsko do niej.Ominął mnie i spojrzał na całą figurę dziewczyny. Była prawie taka sama jak ja tylko inny kolor oczu.
-JACK!-walnęłam go w ramię a on zaśmiał się.
-No Kim ja żartuję przecież . ! Ciebie kocham najbardziej na świecie!!!- wrzasnął przytulając mnie bardzo mocno.
-Yhmy.!- nie odwzajemniłam jego gestu i strzeliłam na niego focha.
-No Kimuś! Koteek ! - pochlebiał mi mój ''książę ''
-No przecież wiesz, że ja sie na ciebie długo nie mogę gniewać!- wrzasnęłam i pocałowałam go.
_______________________________________________
Ta da!!!!!!!!!!! Dłuuuuuugi rozdział. Heheh, myślę że się spodoba :)
A oto jeszcze zdjęcie KIM i jej przyjaciółki:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz