-Chciałem pogadać.. Ale , że byłaś tak zajęta...- zaczął i spojrzał na koleżankę..
-LESBIJKĄ ZOSTAŁAŚ.?!-krzyknął przejęty.
-co.??!! Nieee.. To moja przyjaciółka. Może byś przychodził o przyzwoitych porach..? Ja już się wystraszyłam, że egzorcyzmy się kłaniają! Hahaha- zaśmiałam się i wstałam z łóżka. Koleżanka smacznie spała a ja siadłam na sofie. To samo zrobił mój późny gość.
-A więc słucham.?-zapytałam. Przypomniała mi się sytuacja w szkole. Jak oby dwoje rozmawiali ze sobą ... To jest spisek!
-No bo... Dawno nie rozmawialiśmy i chciałem Cię przeprosić za to, że złamałem Jackowi rękę.- posmutniał.
-Okej.. Nic nie szkodzi, ale panuj nad sobą okej.?-spojrzałam na chłopaka i lekko uśmiechnęłam się.
-No właśnie nie da się nad tym tak zapanować.. Dobrze, że nie doszło do zami...-zaciął się.
-Do czego nie doszło.?
-I tak za wiele powiedziałem.
-Jacob mów!!!- krzyknęłam na niego. On podrapał się nerwowo po głowie i powiedział.
-Zdenerwuj mnie... Tylko potem uważaj na siebie.. Skoro jesteś ciekawa co się stanie.- przeraził mnie tym.
-No więc... Czym Cię tu zdenerwować.? Ach tak! Ty nie cierpisz jak mówię, że jak ja to kocham Jacka.! A wiesz co Ci powiem.? Uprawialiśmy seks!- wrzasnęłam i uśmiechnęłam się szyderczo.Moja strategia zaczęła działać. Jacob zaczął głośno oddychać.-Było niesamowicie...- mówiłam dalej zamykając oczy i mrucząc przypominając tamten moment. O tak Kim! Bardzo dobrze! Jeszcze chwila a się dowiem!- Tak go kocham, że mogłabym z nim współżyć cały dzień i całą noc!- zachichotałam a Jacob wstał i co się stało...?
-AAAAAAA!- zapiszczałam. Jacob zmienił się w wilkołaka!!!
Stał bacznie przyglądając się mi. Był ogromny. To ten sam,który gonił mnie i Jacka, przez co skaleczyłąm swoją nogę.
- To ty nas goniłeś wtedy..?-zapytałam a wilk pokiwał głową .
-Wybacz Jacob, ale musisz już iść... Jestem w szoku... Sorki. Cześć.- powiedziałam a on rozpędził się i wyleciał przez okno. Położyłam się spać, ale jakoś nie mogłam usnąć.
-Kim wszystko widziałam.- usłyszałam głos przyjaciółki.
- Zapomnijmy o tym Grace... Nie możemy tego nikomu powiedzieć!- wymamrotałam przejęta. Jednak po dłuższych męczarniach usnęłam.
Punkt 6.00 wstałam i poszłam wziąć zimny, orzeźwiający prysznic. Wyjęłam z szafy to . Ubrałam się w wyznaczone ciuchy i obudziłam koleżankę. Ona również zrobiła to co ja i wyszła z łazienki ubrana w to .
-Idziemy jeść.?-zapytałam a ona pokiwała, że się zgadza i ruszyłyśmy na dół.. Przyrządziłyśmy sobie kanapki z nutellą a potem je zjadłyśmy. Była 7;15 więc poszłyśmy do Grace, aby ona mogła wziąć swoją torbę i ruszyłyśmy znów pieszo do szkoły.
- Pokłóciłaś się z Jerrym.?-zapytałam idąc przez park.
-No trochę..- oznajmiła robiąc grymas na twarzy.
-O co.?
-O zachowanie Jacka... To jego kumpel ... Więc go bronił a ja jestem po twojej stronie ... Więc ..Tak to wyszło niestety..-powiedziała smutno. Zrobiło mi się głupio, przez to , że przez nasze problemy kłócimy ze sobą swoich przyjaciół .
-Grace.. Ja przepraszam.. Nie miałam pojęcia.! Macie się pogodzić i mnie to nie interesuje!!!- krzyknęłam na nią a ona speszona powiedziała;
-Ja pierwszego ruchu robić nie będę.!
-Oj nie bądź taka uparta.
-Nie jestem!
-Jesteś!
-Nie jestem!
-Jesteś! Nie kłóć się! Widzisz , właśnie w tej chwili jesteś uparta! I po co.?- zaśmiałam się lekko już nic nie mówiłyśmy. Weszłyśmy do szkoły jak już o dziwo inni uczniowie już byli. Broudi znalazł się momentalnie przy mnie.
-Kim tak mi przykro!-zawołał przytulając mnie. Taak.. Teraz tak się bawimy ..?
-Oj Broudi! Odpuściłbyś sobie to już może co.?
-Ale co.?
-Te całe pochody.?-uwolniłam się z jego objęć i zostawiłam za nami rozkojarzonego chłopaka. Podeszłam do szafki i spojrzałam na plan lekcji.. O nie.. Pierwsza matematyka...
-Hejka.-zawołała grupa. Od razu Jerry i Grace odłączyli się od nas.
-Heej..- powiedziałam zmarnowanym głosem.
-Stało się coś.?-zapytał Milton.
-Niee..Wszystko okej.. Jack możemy pogadać.?-skierowałam się do chłopaka, który rozglądał się po pomieszczeniu.
-Nie ma Aleksandra! Czyli go zatrzymali! - zawołał. Usiedliśmy na pobliskiej ławeczce i mieliśmy dobre 20 minut rozmowy.
-A więc co chcesz mi powiedzieć.?-zapytał z nadzieją, że jednak do niego wrócę...
-Jack, ja nadal cię kocham.. Ale nie potrafię ci zaufać... Przepraszam.- posmutniałam.On objął moją twarz w swoich rękach i skierował ją w swoją stronę . Spojrzałam w jego cudowne, czekoladowe oczy i rozpłynęłam się w nich.
-Kim! Zrozum kurde ja Cię kocham!!!- krzyknął mi to prosto w twarz, lecz on oczarował mnie już swoimi oczami , w których widziałam iskrę, której nie widziałam nigdy dotąd.Pocałowałam go a on automatycznie odwzajemnił mój pocałunek... Pragnęliśmy siebie na wzajem, ale nagle podszedł do nas Joe.
-Cześć Wam.. Nie wiecie może co z Aleksandrem.?-spojrzał na nas pytając.
-Nie wiemy, ale chyba jest w pudle.. Nie przeszkadzaj! - machnął mu ręką i wpił się w moje usta... Było magicznie, cudownie i namiętnie. Chciałam, żeby tak było zawsze... Ale niestety zadzwonił dzwonek i każdy ruszył do swojej klasy.
''Jesteś z nim w końcu...? :****'' karteczka od Grace.
''Tak... Jak kocham, to i wybaczę... < 3 ;*** '' odpisałam jej i lekcja zleciała bardzo szybko.
-Kimii!-usłyszałam głos Broudiego za sobą.
-Czego.?- rzuciłam.
-No jak to co idziemy razem na lunch.?-zaproponował. Uśmiechnęłam się sztucznie do niego.
-Wybacz, ale jestem spowrotem z Jackiem... - rzuciłam i zamknęłam szafkę.
-CO.?! PO TYM CO ON CI ZROBIŁ.?!- wrzasnął i się zaczęło......
_____________________________________
Podoba się rozdział.? Sorki, że taki krótki, ale chciałam dłuższy... Trudno :D Dzisiaj dodam jeszcze dłuższy :)
Jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeej ;* Są razem , i znowu życie ma sens <3 Zajebisty !
OdpowiedzUsuńDziękuję Julia <33
Usuńtsaa fajnie ze tak wyszlo... ciekawe co teraz z jacobem
OdpowiedzUsuń