-Niestety Jack ... Nie tym razem...- powiedziałam smutno , a on zrobił minę zbitego psiaka.
-Przecież jak ja niby mogłabym to zrobić, skoro mam nogę w gipsie.!- dodałam zaraz.
-Do seksu noga Ci nie potrzebna.- zaśmiał się szyderczo.- Ładny stanik .- znów to zrobił. Spaliłam buraka i podniosłam z podłogi koszulkę.
-Nie ubieeraj jej! - zawołał patrząc na to co robię.
-A bo czemu.?- spojrzałam na chłopaka.
-Po chcę popatrzeć.??- odpowiedział pytaniem i zaczął się śmiać.
-Nie dla psa kiełbasa!!!- zawołałam a on gwałtownie zerwał się z łóżka i podbiegł szybko w moją stronę wyrywając mi koszulkę z ręki.
-EEEEEEJ! Oddaj mi ją ale już!Bo pożałujesz tego co właśnie zrobiłeś.!- zagroziłam. On śmiał się , ale nie patrzył mi w oczy jak to robi zazwyczaj , tylko na moje piersi.. EROTOMAN!
-Pornole sobie pooglądaj! Ja nie jestem obrazem, żeby na mnie patrzeć..-Strzeliłam focha i zakryłam biust rękami.
-No Kiim. Proszę Cięę.. Chociaż daj popatrzeć, bo nie koniecznie musisz dawać je dotykać.!- zaśmiał się.
-Jack.! Uważaj, bo ja ci coś zrobię.!- zagroziłam mu i wyrwałam z jego ręki podkoszulek. Założyłam go i usiadłam na skraju łóżka. Jack zrobił to samo. Siedzieliśmy chwilę w ciszy, ale nagle mój brat wparował do pokoju.
-KIM ! MAMA DZWONI!- rzucił i wybiegł.
-Cześć mamoo! - zawołał mój młodszy brat Alex. Zaczęli rozmawiać a ja stałąm wraz z Jackiem przy słuchawce.
-No już ci ją daję.- rzucił brat i podał mi słuchawkę.
__________________Rozmowa telefoniczna. K;Kim, M;mama______
K; Halo.?
M;Cześć córciu.! Jak sobie radzicie.?
K; Hmm... Jakoś radzimy... Ja mam nogę w gipsie, Jack ma rękę w gipsie a młody jeszcze żyje.
M; Co ty robiłaś , że złamałaś nogę.?!
K; Wypadek przy pracy...
M; Znów to dojo!? Po powrocie Cię z tego wypisuje! Nie ma dyskusji!
K; Ale ja wypadłam z okna w szkole a nie w dojo! W dojo czuję się najbezpieczniej!!!
M; Nie tym tonem młoda damo! Ile ty masz lat, żeby się tak do matki wyrażać.?!
K; Przepraszam, ale niestety tak jest jak mnie denerwujesz!!! Nic takiego się nie stało. Gips zdejmują za 2 tygodnie także spokojnie.
M; Jackowi też.?
K; Tak, jemu też.. Tyle.?
M; Zrobić Ci przelew Kim.?
K; Nie trzeba , nie straciłam prawie w ogóle pieniędzy. O to się nie martw!
M; Dobra kończę... Kolejna sesja fotograficzna... Papa!
K; No pa !
____________________Koniec rozmowy telefonicznej_____________
Jack spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
-Nie chce mi się o tym gadać..- rzuciłam szybko wyjaśniając mu ,dlaczego nie opowiadam mu rozmowy z rodzicielką. Cóż, widocznie nasze kontakty maleją z dnia na dzień.!
-Idziemy się przejść.?-zapytał Jack.
-Serio..? Będę musiała iść o kulach... Nie lubię tego.- poszłam do salonu ,a chłopak za mną.
-Oglądamy coś.?-zaproponowałam, no bo nie mieliśmy nic innego do roboty.
-Okej.Ale co.?
-Może ''Project X '' ?- zapytałam wyciągając płytę DVD z półki na takie rzeczy.
-Project X.? ZAWSZE!- wiem, że Jack uwielbia ten film, zresztą ja też. Zasiedliśmy i zaczęliśmy oglądać. Przytulona w jego ramionach czułam się bezpiecznie, wiedziałam, że mogę mu powiedzieć wszystko, bądź mogę mu oddać się cała i wiem, że nie zrobi mi krzywdy!
- Zorganizuję takie urodziny! One są już za niedługo, więc mogę planować.-zaśmiał się szyderczo chłopak.
-Serio.? Aż tak dupną impre.? -zapytałam nie dowierzając tego co słyszę.
-No .;D A czemu nie.? I tak rodziców nie ma w domu...- zrzędła mu mina na samą myśl o tym, że jego rodziny praktycznie nie ma w domu.
-No tak.. No to można i zrobić drugą część Projectu X! Nie sądzisz.?;D- uśmiechnęłam się do niego ciepło i pocałowałam lekko w policzek. Po skończonym filmie poszliśmy do mnie. Porobiliśmy sobie parę zdjęć i usiedliśmy na łóżku. Była 20;30.
-Kochanie muszę już uciekać...- zaczął niezadowolony chłopak.
-Czemu...? I tak nikogo nie ma.. Zostań u mnie na noc..- zasugerowałam mu.
-Niee. Dziś pójdę do siebie. - powiedział nie chcąc się ze mną żegnać, ale cóż... Jak chciał to poszedł jejku...Zeszłam na dół i odprowadziłam chłopaka do furtki. Odwrócił się do mnie i pocałował namiętnie w usta, ja od razu odwzajemniłam jego pocałunek i w końcu się pożegnaliśmy.
Weszłam do domu ,nakarmiłam znów psy, ruszyłam na górę, wzięłam prysznic, opadłam zmęczona na łóżko i zasnęłam....
Siedziałam właśnie w porze lunchu na naszym miejscu, miejscu grupowym, gdzie zwykle ja,Jack,Jerry,Milton,Eddi i Julia spożywaliśmy drugie śniadanie bądź obiad. Wszyscy już byli tylko jakoś nie widziałam nigdzie Jacka. Dostałam SMS'a od jakiejś laski;
''Wyjdź przed Szkołę.'' nie czekając na przybycie chłopaka ruszyłam tam. Wyszłam na teren szkoły i co zobaczyłam. Jack w objęciach innej! Tego już za wiele! Podeszłam nabuzowana do nich i wtedy on oderwał się od niej i zrobił wielkie oczy, gwałtownie zrzucił ją ze swoich kolan i wstał na równe nogi.Strzeliłam mu z liścia, a do oczu napłynęły mi łzy.
-A ja....Ja ci wierzyłam...Ufałam, że jednak się zmieniłeś.! Dałam Ci wszystko!!! A ty...A ty mnie wykorzystałeś!!!- szlochałam a on próbował się jakoś wymigać z całej tej sytuacji
-Kim! To nie tak! - zaczął, ale zaraz mu przerwałam.!
-Jesteś skończonym pozerem! Dałam Ci wszystko co miałam.- laska , z którą właśnie mnie zdradził odeszła.
-Ja oddałam Ci dziewictwo a ty mi za to tak odpłacasz.?! Jesteś śmieciem, świnią i dupkiem! Nie chcę Cię już nigdy więcej widzieć.! - krzyknęłam i zapłakana wbiegłam do szkoły. Ruszyłam do łazienki i tam dopiero zrozumiałam, jak bardzo mnie zranił. Moje serce rozdarto na pół! Tej jednej połówki właśnie zaczynało mi brakować.! Rozdarta dusza mogła tylko wołać o pomoc .. Lecz nikt ani nic nie mogło jej pomóc. Napisałam szybkiego SMS'a do Grace, a ona w mgnieniu oka pojawiła się w łazience..
-KIM! Mój Boże! Co się stało.?!- krzyknęła zastawiając usta dłońmi.
-Jack...Jack..On....On...mnie.....zdradził...- łzy leciały mi strumieniami a głos łamał mi sie przy każdym słowie , przez co się zaczęłam jąkać..
-Co za frajer!!! Wiedziałam! On się nigdy nie zmieni!!! To babiarz i nic więcej!!! - krzyczała zezłoszczona przyjaciółka. Wreszcie opadła na ziemię tak samo jak ja i przytuliła mnie mocno.
-Kochana, wiem, że to boli...Ale jak nie on to inny! Uwierz w to.!- pocieszała, raczej próbowała pocieszać mnie Grace.
-Ale ja mu...Oddałam swoją jedyną rzecz...Którą nie podaruję nikomu innemu!!!- płakałam dalej i smarkałam w husteczkę.
-Jaką..?- zapytała rozkojarzona dziewczyna
-Dziewictwo..- i wtedy zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Nie mogłam uwierzyć, że zrobiłam coś takiego z takim frajerem! Nie chce mi się źyć przez niego. Wybiegłam na korytarz zostawiając w łazience koleżankę , a na nim napotkałam mojego byłego chłopaka... Jacka.
-Kim wysłuchaj mnie proszę!!- krzyczał.
-Nie mamy sobie nic do powiedzenia Jack! Nie chce z Tobą mieć nic wspólnego rozumiesz.?! -krzyczałam ze łzami w oczach. Ominęłam go i pobiegłam do najbliższego supermarketu. Z kupioną rzeczą wróciłam do domu. No tak.. Nikogo nie było. Alex w szkole a ja sama...Usiadłam w salonie i odpakowałam daną rzecz.
- Kocham Cię Jack..- powiedziałam zapłakana i rozcięłam sobie doszczętnie cały nadgarstek. Czułam ciepłą ciesz , która spływa mi po dłoni. Spojrzałam , to była oczywiście moja krew. Nagle poczułam suchość w buzi i traciłam czucie od stóp do głowy... Sparaliżowana upadłam i nagle...Ciemność....Pojawia się tunel a na końcu białe światełko... Idę w jego stronę i nagle ktoś podaje mi dłoń. Chwytam ją zdezoriętowana i idę tam , gdzie mnie ta osoba prowadzi. Przeszłam przez białą bramę, która biła po oczach światem i przechodząc przez nią miałam złożyć podpis. Zrobiłam to i weszłam.. Zobaczyłam kogo...? Mojego dziadka,który nie żyje.?! Jak to jest możliwe.?! Mój tata.?! Co on tu robi.?!
-Gdzie ja jestem...?-zapytałam przechodniów patrząc się na przecudny krajobraz..
-W raju dziewczyno...- odpowiedziała a ja uświadomiłam sobie, że właśnie opuściłam świat żywych....
______________________________
Ta daaaaa! Jest tak jak obiecałam! ;D Dziękiiiiii wielkie za 737 wejść ! <3 Kocham Was no!!!<3


Nie .. nie nie nie nie nie nie nie nie !! Tylko nie to :( Weźźź ;(
OdpowiedzUsuń:(
OdpowiedzUsuń