-Dzień dobry. Ma pan papierosy.?-zapytałam niepewnie. Kim! Odwagi!
-Tsaa! Trzymaj. - podał mi paczkę a ja wyjęłam z niej jednego papierosa. Zapaliłam go i zaciągnęłam się nim.
-Nie jesteś za młoda na papierosy.?- zapytał jakiś chłopak za mną. Obejrzałam się i spojrzałam w jego stronę. To był ten , którego bym potrąciła.
-Odwal się.!-krzyknęłam i znów zaciągnęłam się dymem. On wyrwał mi go i połamał.
-EJ! co ty robisz.? - krzyknełam na niego.- W ogóle to kim ty jesteś co.?!Za kogo ty się uważasz.?!-krzyczałam.
-Uspokój się. Wiem, że nie chcesz tego robić, ale chcesz udowodnić światu jaka jesteś silna!!- powiedział mi prosto w twarz. Zupełnie, jakby umiał czytać w myślach.
-A kim ty jesteś w ogóle, że chcesz mnie pouczać i mówić co mam robić.? W ogóle znamy się.?!- warknęłam. Znów zmroził mnie wzrokiem. On jest psychiczny!
-Wiem, co myślisz. Jestem psychiczny.Ale trudno! Mów sobie co chcesz.! Jestem Joe i chcę Ci pomóc. Już pewnie wiele razy mnie widziałaś to taki szczegół. - zrobiłam wielkie oczy. Skąd on wie , o czym ja myślę. Przeraża mnie.
-Skąd ty wiesz co mi chodzi po głowie.?
-Umiem czytać w myślach...- powiedział spokojnie. WAMPIR.?! NIee ... Znów za DUŻO tv .
-COo...?! Wróżka czy co..?-powiedziałam i odebrałam od niego papierosa... Po raz kolejny zaciągnęłam się dymem nikotynowym. Chłopak bacznie przyglądał mi się . Widziałam jak śledzi mnie oczami... Oczy jego utknęły na mojej szyi.
-Jestem brudna czy coś..?-zapytałam speszona. On podszedł do mnie i zbliżył swoją głowę do mojej szyi. Po ciele przeszły mnie ciarki . Poczułam lekkie ukucie i za mną usłyszałam wołanie;
-JOE! CO TY DO CHOLERY ROBISZ.?!- skierowałam się w stronę jakiegoś chłopaka. Na maksa umięśniony , wysoki i ogolony, lecz widać było króciutkie czarne włosy a do tego niebieskie oczy...
-Ja...? Niiic.!- zawołał zamykając szeroko otwartą buzię. Zupełnie jakby chciał mnie ugryźć , ale okej..
-Idziemy!!- krzyknął nieznajomy a Joe poszedł na jego rozkaz. Stałam zamurowana i czekałam, aż się ocknę , ale to tak szybko nie nastąpiło. Poszłam do pobliskiego monopolowego i kupiłam tanie wino. Usiadłam na ławce i otworzyłam je... Wypiłam zawartość butelki w błyskawicznym czasie a następnie chwiejnym krokiem ruszyłam do szkoły. Ostatnia lekcja.. Trudno.
-KIMBERLY CRAUFORD! DLACZEGO PANI NIE BYŁO NA LEKCJACH.?!- krzyczała nauczycielka , lecz ja w lekkiej fazie zaczęłam
-Przepraszam pani psorko, ale musiałaam coś zrobić i załatwić coś ... - powiedziałam a klasa spojrzała na mnie a ja ledwo trzymałam się na nogach.
-Przecież ty jesteś pijana!!!- krzyczała zdenerwowana nauczycielka.
-Spoko luuuz. Wypiłam tylko wino , nie ma o co spiny robić.- powiedziałam do nauczycielki.
-ZOSTAJESZ W KOZIE MŁODA DAMO! - rzuciła a ja zasiadłam obok Grace.
-KIM! MATKO BOSKA ! JAK TY WYGLĄDASZ.!!- krzyknęła z przejęcia kumpela .
-Luz stary.! Ostatnia lekcja i koza, po co mam ślicznie wyglądać...?- odpowiedziałam i położyłam sie na ławce.
Dzwonek zadzwonił i tak jak było mówione miałam iść do kozy. Skierowałam się do sali numer 69.( ;D :D ) i zasiadłam w ostatniej ławce. No i któż by się tego spodziewał. P. Anderson dowiedział się, że jestem w szkole i przebywam w kozie, więc postanowił zrobić coś głupiego, żeby jego również wsadzili do kozy.
-KIM! Dlaczego nie odbierasz telefonów ani nie odpisujesz na SMS'y?! - powiedział podbiegając i przytulając mnie do siebie.- CZY TY PALIŁAŚ .?!- krzyknął mi do ucha robiąc wielkie oczy.
-Tsaa.. Piłam paliłamm.. - zaczęłąm wymieniać.
-OSZALAŁAŚ!!! Co się z tobą dzieje.?! Gdzie tamta Kim!!! ??? Pytam się..? Gdzie Kim, która była pogodną i łagodną dziewczyną.!!! Nie poznaję Cię... Drastycznie się zmieniłaś... - powiedział smutny i odszedł.. Przejęłam się tym lekko... Ale miałam dalej gdzieś.! Każdy właśnie miał takie zdanie o mnie; słodka, wrażliwa Kimi! Wzór do naśladowania i tak dalej.. A oto NOWA Kim, która nie daje się... Stawia na swoim i dąży po trupach do celu...
-Kim, muszę coś ci wyznać..- przysiadł się obok Jack.
-Czego chcesz..?- warknęłam.
-Jeżeli tak teraz masz się zachowywać w stosunku do mnie i reszty przyjaciół to z nami...- na oczy napłynęły mi łzy a po policzkach Jacka już się polały.- to z nami koniec... Kim, ja cię kocha..- przerwałam mu.
-CZYLI JAK JUŻ STAŁAM SIĘ INNA TO ZE MNĄ ZRYWASZ.?! POBAWIŁEŚ SIĘ MNĄ I MNIE TERAZ WYRZUCISZ DO SWOJEGO OSOBISTEGO KOSZA NA LUDZI! FAJNIE WIEDZIEĆ.!!!- krzyczałam przez łzy i wstałam od ławki. Chciałam wyjść, ale niestety nauczyciel zamknął nas samych w klasie i do godz. 16;45 mamy tu siedzieć.! Jest dopiero 15;00 .! Nie wytrzymam tu! . Skierowałam się w stronę okna. Otworzyłam je i spojrzałam na dół ; ''Dość wysoko'' pomyślałam i stanęłam na parapecie.
-KIM! CO TY ROBISZ.?!- wrzasnął Jack.
-To co widzisz..- mówiłam zupełnie opanowana.
-NIE RZUCAJ SIĘ !! KIM JA CIĘ NADAL KOCHAM! NIE ZAPOMINAJ O TYM!!! - krzyczał chłopak. Szedł szybszym krokiem w moją stronę, gdy nagle moje super obcasy złamały się i ... Zaczęłam spadać...
_______________________________
Tadaa! :* Jest! I jak podoba się.? ;> Komentujcie pliiska ;D Więcej komentarzy! Więcej komentarzy! <3 Hahah ;**

Taki ;;Everyday In shuffuling '' Hahah . Kocham Was ! <3
Mniee to przeraża .. ! Jaki bedzie koniec !??
OdpowiedzUsuńto nie moze byc koniec!!! dalej
OdpowiedzUsuń