niedziela, 12 maja 2013

Rozdział 14.

(...) Szłam w jego stronę i nagle... Mój budzik zadzwonił i , całe szczęście, to był tylko głupi sen... Wstałam niewyspana, doczłapałam do szafy i wyjęłam to :P . Ruszyłam do łazienki i wzięłam zimny, orzeźwiający prysznic. Wysuszyłam szybko włosy i zeszłam na dół. Przyrządziłam sobie szybkie śniadanie , zjadłam je i po raz drugi ruszyłam do łazienki. Umyłam zęby, musnęłam lekko usta balsamem bananowym i spojrzałam na swoje odbicie. ''Wyśmienicie'' pomyślałam i uśmiechnęłam się do swojego odbicia. Wyjęłam z szafy szarą torbę z adidasa i włożyłam do niej potrzebne rzeczy do szkoły. Wychodząc z pokoju spojrzałam w stronę okien , czy aby są zamknięte. Wsłuchiwałam się w każdy dźwięk, który rozbrzmiewał się po domu. Przy samym wyjściu wróciłam jeszcze i porozglądałam się, czy aby na pewno to wszystko mi się śniło. Nie miałam niczego na szyi, żadnego znamienia , żadnego zadrapania. NIC. Więc byłam pewna, że to był tylko sen. Nagle ktoś wszedł do domu a ja w panice pobiegłam się schować w kącie między telewizorem a meblościanką w salonie.
-Kiiim.?- zawołał mój chłopak. Wszedł do salonu i spostrzegł mnie w koncie.
-Kim.! Co ty robisz.?-zapytał zdziwiony od razu podając mi rękę, abym mogła wyjść.
-Ja...Eee....Sprawdzałam.......- rozejrzałam się gwałtownie po pomieszczeniu. - czy.....tu nie leży pilot! Tak właśnie  było! - w końcu wymyśliłam jakieś kłamstewko , ale w dobrym celu!
-Jasne. A tak na prawdę.?- no jak on to robi, że zawsze pozna kiedy ja kłamię.? Denerwuje mnie!!!
-No dobra powiem Ci. Miałam taki realny koszmar...-i zaczęłam mu opowiadać to co mi się śniło. Może moja podświadomość chce mnie ostrzec. ?
-Ej Kim. To może puki Twoja mama nie przyjedzie zamieszkasz u mnie.?-zapytał Jack podając mi torbę tuż przy drzwiach.
-Ale Twoja mama Jack się nie zgodzi. Pomyśli sobie za dużo, a po drugie jak obrabują nam dom... To moja mama się załamie..! Będzie chciała się przeprowadzić z tego miasta. Lepiej Ty chodź do mnie na parę dni. W końcu i tak dziś czwartek , jutro piątek i potem weekend. Nie ma co się spinać.- powiedziałam poważna zamykając drzwi na klucz.
-No okej. To ja od razu po szkole pójdę do domu spakuję trochę rzeczy i przyjdę okej.?-zapytał. Złapałam jego dłoń i pocałowałam lekko w policzko.
-Dobrze Jack. - szliśmy na przystanek autobusowy. W oddali widziałam posturę Jerrego. Mogłam go przez sen nawet rozpoznać. Nawet jeżeli bym twarzy nie widziała. Wszędzie poznam ten styl ubierania się!
-Siemano!- krzykną z daleka. Spojrzałam na Jacka a on na mnie uśmiechając się szarmancko. 
-Cześć Jerry.- powiedzieliśmy w tym samym czasie. Stanęliśmy obok niego i puściłam mimowolnie rękę Jacka. On zaś spojrzał się na mnie pytającym wzrokiem.
-Zrobiłem coś nie tak.?-wystraszony odwrócił się plecami do swojego przyjaciela.
-Trochę źle się czuję, ale to nic... - uśmiechnęłam się słabo. Po ciele przeszły mnie dreszcze. Zrobiło mi się momentalnie zimno.
-Kim! Co jest!? - tym razem już krzyknął na mnie mój chłopak. Ja stałam jak gdyby nigdy nic.
-Nic. Coś jest ze mną nie tak.?-zapytała zdziwiona udając, że mi nic nie jest.
-No widzę,że masz ciarki na rękach i wyglądasz strasznie blado.- wtrącił się tym razem Jerry. Jack zdjął z siebie swoją koszulę i położył mi ją na ramionach.
-A..Ale.. Mi nie jest zimno...- mówiłam ledwo stojąc na nogach. Zaczęłam lekko opadać na kolana, w tym momencie złapał mnie Jack.
-Kim! Do żadnej szkoły dziś nie idziesz.! Nie ma mowy! Wyglądasz, bez urazy , okropnie!- powiedział biorąc mnie na ręce.
-Jerry powiedz dziś nauczycielom, że ja i Kim nie zjawimy się na zajęciach , bo ona się źle poczuła a ja przy niej zostałem.- usłyszałam mając zamknięte oczy. Zasnęłam... Obudziłam się już w swoim łóżku. Byłam przykryta kołdrą. Podniosłam się i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Było już ciemno. W domu unosił się smakowity zapach. Postanowiłam to sprawdzić. Zeszłam na palcach po schodach i usłyszałam krzątaninę po kuchni i męski głos.;
-Mamo! Mów mi szybciej ten przepis, bo muszę to ugotować zanim Kim wstanie.! Nie może się dowiedzieć, że gotuję...- mówił do słuchawki telefonicznej. Postanowiłam usiąść na ostatnim stopniu schodów i przyglądać się precyzyjnym ruchom chłopaka. Byłam pełna podziwu. Mój facet jest wręcz nie do przebicia w każdej dziedzinie.! Co ja jeszcze o nim nie wiem.? Właśnie zdałam sobie sprawę ile my jeszcze rzeczy o nim nie wiemy. No tak zamknięty w sobie buntownik nie mówiący o swoich uczuciach właśnie szykuje kolację.
-KIM.?!-wrzasnął jak tylko mnie zobaczył.
-Noo ja ;D - uśmiechnęłam się szyderczo.
-Jak długo tu siedzisz.?- zapytał zdenerwowany.
-Oj dosłownie chwilkę, ale powiem tylko tyle, że ślicznie wyglądasz jako kucharz! - moja mina dalej się nie zmieniła . Dalej uśmiechałam się jak jakaś wariatka.
-Cieszę się, że ci się podobam.- powiedział, podszedł do mnie, objął mnie w pasie i pocałował delikatnie w usta. -Lepiej się już czujesz.?-zapytał znów troskliwym głosem.
-Tsaak .- odpowiedziałam przeciągając się lekko.
-To dobrze, bo nasi znajomi tu przyjdą za jakieś pół godziny. - oznajmił z zacieszem na jego idealnej twarzy.
-Okej. Ja lepiej pójdę wziąć prysznic i w ogóle ogarnąć się jakoś. - cmoknęłam go jeszcze w policzek i pobiegłam do siebie. '' W co by się tu ubrać ...'' pomyślałam sobie w głowie i sięgnęłam po to ; ;*** poszłam wziąć prysznic . Po 15 minutach byłam gotowa. Pokropiłam się swoimi ulubionymi perfumami ''Heat Beyonce" ;P Gotowa zeszłam na dół. Podeszłam do swojego chłopaka i objęłam go od tyłu.
-Mmmmm . Ślicznie pachnie.- wyszeptałam.
-Dziękuję. Przyrządziłem zawijane kanapki z szynką i świeżą bazylią. (to jest to ) Na deser przyrządziłem ciasto. Marlenkę . (Świat marlenki ;D Pyszne ciasto!<3 ) .- powiedział i wskazał na ciasto w kształcie kwadratu.
-Wooow. Nieźle gotujesz... - oznajmiłam podchodząc do ciasta i wdychając jego zapach... Miioodzio! Po pomieszczeniu rozbiegł się dzwonek, więc ruszyłam otworzyć drzwi. Nie spodziewałam się nikogo innego niż moich przyjaciół, ale to co zobaczyłam strasznie mnie zdziwiło.. To był...
__________________________________
No i koniec rozdziału. :D Podoba się.? ;> Dobra dodaję dziś (po raz kolejny zresztą) gifa i zdjęcie ;D






Haha gify z reklamy  z dnia Pepe Pana Dziobaka. A w głowie tylko ;DUBI DUBI DUBA DUBI DUBI DUBA.! DUBI DUBI DUBA DUBI DUBI DUBA ! AAAGEENT PEE!!!!!  HAhaha ^^ I dodam teraz focie z Kimii! <3



Hahahaha, może dodam dzisiaj jeszcze jeden post ? Piszcie komentarze!

1 komentarz:

  1. no ja tam zawsze pisze ;)
    jak dodasz dzisiaj nastepny to sie nie obraze :D

    OdpowiedzUsuń