-Co do cholery Ty tu robisz w środku nocy.?! Czemu się wkradłeś do mojego domu.? I w ogóle czemu ty mnie tak mocno trzymasz.?- zadawałam setki pytań.
-CICHO BYĆ!- uciszył mnie latynos i usłyszałam jakieś obce głosy;
-Weźmiemy całą biżuterię i kasę jaka będzie w domu.! - szeptali między sobą prawdopodobnie złodzieje. Ale skąd wziął się tu Jerry.
-Skąd Ty wiedziałeś, że się wkradają.?-wyszeptałam mu do ucha.
-Widziałem jak jakaś banda wchodzi do ciebie przez okno i przyszedłem to sprawdzić. A to bam! Złodzieje! I co teraz.?-zapytał Latynos.
-No może dzwonimy na policję.? Ilu tam ich jest.?-wypytywałam kolegę.
-Dwóch . Tak dzwonimy, ale jak nas usłyszą to po nas! - panikował chłopak. Bałam się cokolwiek zrobić, czułam , że lęk paraliżuje moje ciało. Oczywiście nie mogłam stać w bezruchu i patrzeć jak oni okradają mój dom marzeń.! Nie tym razem! Słyszycie.?! Nie tym razem! Wyrwałam się z objęć kolegi i ruszyłam do kuchni, w której się owi ludzie znajdowali.
-Uuu ! Kogo my tu mamy.- powiedział jeden , zjadając mnie wzrokiem.
-Zamknij się i wynocha , już policja tu jedzie.! - groziłam im.
-Wiesz co my możemy zrobić do przyjazdu policji.? Nie zdajesz sobie z tego sprawy, że wkopałaś się w tym momencie w niezłe kłopoty... Możemy cię zgwałcić, możemy Cię uprowadzić, możemy...-wymieniał różne metody tortur.- możemy cię zabić..- i w tym momencie po moim ciele przeszły strasznie dreszcze, że odruchowo zrobiło mi się nie dobrze.
-Nie ręczę za siebie. Nie wiecie do czego jestem zdolna! - wyszczekałam a oni zaczęli się do mnie zbliżać. Jeden z nich wyjął ostry nóż z szuflady, którym posługiwaliśmy się tylko w krytycznych sytuacjach, gdy czego na prawdę nie mogliśmy pokroić. Głośno przełknęłam ślinę i mówiłam sobie w myślach; ''Dasz radę Kim.! Pamiętaj, że jak stanie Ci się coś to twoja rodzina będzie strasznie cierpieć!'' . Przygotowałam się do ataku. Na ich twarzach malowały się szydercze uśmiechy. Bałam się... Spojrzałam przez okno, bojąc się, że ostatni raz widzę ten obraz; -Jerry! Powiedz wszystkim, że ich kocham.! Szczególnie Jackowi! Powiedz mu, że jest moją jedyną miłością...- mówiłam przez łzy. Moja psychika wysiadała od tego przemęczenia. Nie miałam sił się z nimi bić, więc.... Uległam... Tak właśnie! Kimberly Crauford się złamała! Teraz już tylko mogłam czekać na tylko śmierci. W głowie kłębiło się milion myśli... Wyobrażałam sobie scenkę jak moja mama wraz z bratem i tatą stoją nad moim grobem i płaczą a na nagrobku pisze; Kimberly Crauford zmarła mając zaledwie prawie 16 lat... Kochamy Cię! Obok był kolejny wyryty napis.... Jack Anderson zmarł mając prawie 17 lat.... Niech im się układa w niebie...Kochamy Cię.! Do oczu napłynęła kolejna tafla łez... Nie umiałam się bronić. Czułam bezwład w kończynach... Wszystko skończy się nie tak jak trzeba! Klęknęłam, schowałam głowę w rękach i płakałam. Złodzieje zbliżali się do mnie niebłagalnie. Jeden chwycił mnie za włosy a drugi przystawił nóż do gardła.
-Chciałabyś jeszcze coś powiedzieć.?- zapytał ten, który trzymał mnie za włosy.
-Tak, wiedzcie, że jak mnie zabijecie będę Was gnębić do końca Waszych dni!!!!! - krzyknęłam zezłoszczona nadal ze łzami w oczach. Nagle do kuchni wbiegł Jerry , a napastnik lekko posunął nóż po mojej szyi. Czułam jak moja skóra się rozdarła i wypłynął z niej spory potop krwi... Moja biało-różowa piżama zmieniła kolor na czerwień... Jerry zaczął piszczeć.! Płakałam w niebogłosy a w tym momencie do kuchni wbiegła policja!
-RZUĆ TEN NÓŻ.!- nakazała mu jedna z funkcjonariuszy.
-NIE ZBLIŻAJ SIĘ, BO JĄ ZABIJE!- krzyczał ten który trzymał mnie za włosy.
-Ile chcecie.? Damy Wam ile tylko pragniecie .!- powiedział smutny policjant. Spojrzałam na Jerrego, który miał całą twarz mokrą od łez... Nagle poczułam, że moje włosy znów swobodnie opadły na plecy a nóż od szyi został odsunięty. Obróciłam się szybko i zobaczyłam nieprzytomnych ludzi...
-SZYBKO ZATAMUJCIE JEJ TEN KRWOTOK, BO SIĘ WYKRWAWI NA ŚMIERĆ!!!- powiedział jeden a Jerry szybko podbiegł i chwycił mnie za krwawiące miejsce..
-Jerry- powiedziałam słabo - Powiedz Jackowi...- mówiłam już ledwo przytomna
-KIM! NIE IDŹ SPAĆ SŁYSZYSZ.!!! NIE MOŻESZ.!!!- krzyczał nade mną mój przyjaciel.
-Powiedz mu, że go kocham.... - wyszeptałam i nagle zrobiło się ciemno a za chwilę... Światełko w tunelu... Dokładnie jak w filmach...Szłam w jego stronę i nagle ....
____________________________
Sorki, że taki krótki rozdział, ale chciałam znów zrobić tak, żeby coś stało się pod koniec :D Ale mam nadzieję, że się podoba.? Kochani niedziela dziś! ;D Kto był w kościele.? Ja byłam obowiązkowo! :D Już mam 398 wyświetleń.! Miałam zrobić tragiczne zakończenie w tym momencie, ale nie wiem.. I ostrzegam będzie coraz więcej akcji, fantastyki i miłości ;D Dobra koniec tych info teraz jak zwykle giff ;D <3 Oczywiście , albo Kim, albo Jack :D <3 Ale no, że ja bardzo, ale to bardzo lubię Jacka więc..Wstawiam więcej jego gifów i zdjątek .:D Chyba się nie pogniewacie.?

A teraz gif ;D

Eh ta jego mina i ten uśmiech ! <3 Nic dodać nic ująć <3 Hehehe :D ;***
Pozdrawiam :)
no ja tez musialam byc obowiazkowo- bierzmowanie juz w czerwcu. :D
OdpowiedzUsuńO, to fajnie :)
Usuń