sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział 49.

-Christian.. Uspokój sie... To nie ma sensu!- krzyknęłam spławiając go lekko. Wiedziałam to już wcześniej... Ma te swoje podchody! czy wszyscy chłopcy muszą być po tych samych pieniądzach.. Chris znów zaczął się do mnie dobierać, ale tak jak ostrzegałam. Walnęłam go z liścia i się otrząsnął.
-Sorry musiałam.- wymamrotałam.Chciałam, żeby reszta naszej paczki przyszła już...Ale jednak nie zjawiali się jeszcze..Panowała krępująca cisza... Słychać było tylko bulgot wody w jacuzzi, w którym się znajdowaliśmy.
-WRESZCIE!-zawołałam gdy tylko zobaczyłam Jacka i resztę. Wszedł podając mi drinka . Skosztowałam go i wtuliłam się w rozgrzanego chłopaka.
-Co ty taki gorący.?-zapytałam zdziwiona.
-Aa tak jakoś.!- zaśmiał się lekko. Dopiero teraz zawitał u nas Broudi.
-Sorki za spóźnienie! Musiałem jechać z mamą do cioci...- powiedział zażenowany Broudi.
-Okej rozumiemy Cię.!- powiedziałam. On szybko ruszył do domu i po 5 minutach wrócił z gołą klatą. ''Wooow'' pomyślałam. Miał niesamowicie wyrzeźbioną muskulaturę. Wpatrzyłam się w niego jak w obrazek. Grace lekko szturchnęła. Drgnęłam lekko i otrząsnęłam się. Jack objął mnie w pasie pod wodą i przyciągnął do siebie. Ja zaś położyłam ręce na jego cudnym brzuchu. Posiedzieliśmy jeszcze trochę.. Może nie trochę, bo do 23;30 i poszliśmy do domu. Weszliśmy do salonu i usiedliśmy na wolnych sofach.
-Co robimy.?-zapytałam .
-Hmmm ... Może butelka.?-zapytał niepewnie Jack.
-Okej!-wszyscy razem usiedliśmy w kółku a Milton zasięgnął po butelkę. Zakręciłam pierwsza i wypadło na Jacka.
-Zadanie.- oznajmił pewny siebie. Uśmiechnęłam się szyderczo .
-No to pocałuj którąś dziewczynę w usta w tym pomieszczeniu.- on od razu skierował się w moją stronę. Klęknął przede mną i pocałował mnie namiętnie w usta. Powrócił po chwili na swoje miejsce i zakręcił szklaną butelką.
-Broudi... Pytanie czy zadanie.?-spojrzał pytająco na chłopaka.
- Zadanie. -odpowiedział robiąc głośny wydeech.
-No to ... Wyjdź na zewnątrz i krzyknij, kogo kochasz.!- powiedział zadowolony...
- Poproszę inne!-odpowiedział szybko skrępowany.
-Nie ! Masz zrobić to! Albo odpowiadasz na dwa pytania.!- zagroził Jack.
-Odpowiadam na dwa!
-Okej! To pierwsze; Co czujesz do Kim!? I drugie czy chciałbyś z nią być.. Muszę wiedzieć czy mam się ciebie obawiać. 
-Okej a więc... Kim traktuję jak moją siostrę i przy tym odpowiadam też na drugie pytanie; Czy można być z własną siostrą.?-musiał myśleć nad tym co mówi, bo zdawało się być to inteligentne. Rzadko co się zdarza, żeby Broudi powiedział coś inteligentnego!
-HAhahah jaki intelidżent ;D - zaśmiałam się. Zakręcił butelką i wypadło na mnie. Ogarnęła mnie panika z niewiadomych przyczyn.
- Czy jesteś zazdrosna o Jacka.?-spytał się.Wiedziałam !Trafił w mój słaby punkt! Jak on mnie dobrze zna.
-Eh... Nie będę kłamać.! Taak! Czasem czuję się cholernie zazdrosna! - wyrzuciłam to z siebie. Mój chłopak zrobił wielkie oczy i spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
-Kim.. Przecież ja ci mówiłem.. Koch..-przerwałam mu.
-Tak, tak.! Mówiłeś mi, że mnie kochasz, ale jak widzę inne laski , które się do ciebie kleją to... Mam ochotę wziąć najlepszej marki karabin i je podziurawić jak sitko!- warknęłam zaciskając ręce w pięść.
-Kim! Proszę Cię.! Jesteś zazdrosna, bo one się kleją a ja je olewam.?! -zaśmiał się ze mnie Jack. Teraz zrozumiałam, jak głupio brzmiało to zdanie! Muszę jakoś naprostować to zdanie. Myśl Kim...! Myyyśl! MAM!
-Ale nie zawsze je spławiasz.! Czasem sam jeszcze z nimi poflirtujesz a potem przypominasz sobie o mnie.!- zdenerwowałam się lekko , a on przesiadł się obok mnie i pocałował namiętnie w usta.
-Teraz mi wierzysz , że to Ciebie kocham najbardziej.?-zapytał.
-A kochasz kogoś mniej.?!-zaśmiałam się i ponowiłam pocałunek. Około godziny ; 00.30 rozbrzmiał dzwonek .
-Cześć.! Mam sprawę.-zobaczyłam jakiegoś dziwnego chłopaka.
-O tej porze.?! Jaką.?! - zdziwiona wizytą chłopaka , który miał czarne okulary na oczach i kaptur na głowie.
-Masz jakąś wizytówkę do pobliskiego mechanika.? Musze jak najszybciej zawieść auto menagera do naprawy, bo mnie zabije, że mu je rozwaliłem no!!- mówił spanikowany. Ja zaś patrzyłam się na niego jak na idiotę.
-A kim ty jesteś , że masz menagera.?-uśmiechną się i oczom ukazał mi się szereg białych zębów.
- Nie ważne.! To jak będzie.?-spytał ponawiając wcześniejsze pytanie.
-No coś się znajdzie.- powiedziałam i wpuściłam chłopaka do środka. Skierowałam go do salonu a sama poszłam szukać jakiejś wizytówki.
____________Oczami Jacka______________
-Ej kto ty.?- spojrzałem na tego pajaca ubranego w czarne rurki, żółte skejty, żółty t-shirt a na to czarną bluzę i żółto-czarną skejt czapkę. 
-Nie ważne.! Jestem tu tylko przelotem!-zawołał szybko. Czy Kim musi przyciągać tak jakiś chłopców.?! Proszę Was! Najpierw ten cały Jacob, potem Joe, następny był Chris  a teraz on.!
- Może zaszczycisz nas swoim imieniem co.?!-zaśmiał się kpiąco Jerry.
-Jestem Astin..-powiedział . Oczekiwaliśmy jakiejś szczególnej odpowiedzi a nie po prostu imienia. To nam nic nie mówi.
-Ahaa.. Ja jestem Jack, chłopak tej dziewczyny, która Ci otworzyła drzwi , tam siedzi Jerry ze swoją Grace, a tatę amorki to Milton i Julia no i kolejni to ; Chris, Broudi i Rudy. Rudy to nasz sensei karate. - przedstawiłem każdego.
-Aha. Uczęszczacie na karate.?-zapytał dziwnie.
-No chyba raczej... Skoro mówię, że nasz sensei karate, czyli jednak chodzimy na to karate nie.?- ironicznym głosem czekałem, aż ten cymbał sobie stąd pójdzie.!
-Jestem Astin Moon.- powiedział po krótkiej ciszy. Wszyscy zrobiliśmy wielkie oczy.!
__________________________________
Sorki, że taki krótki, ale spieszę się bo jadę gdzieś :D Więc pisałam na szybko ^^

1 komentarz: